W skrócie
- Twórcy z kanałów Atlas Arcade oraz Animated Subtitles przygotowali na platformie YouTube interaktywny film, który pozwala na uproszczone sterowanie postacią jadącą po torze Rainbow Road.
- W celu umożliwienia sterowania postacią oraz zmiany punktu widzenia w lewo i w prawo autorzy wykorzystali funkcję sferycznego wideo w 360 stopniach.
- Dzięki kreatywnemu zastosowaniu menu napisów użytkownicy mogą wybrać postać, którą chcą sterować, spośród takich bohaterów jak Mario, Luigi, Peach, Toad, Yoshi, Wario oraz Bowser.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Atlas Arcade oraz Animated Subtitles stworzyli interaktywny materiał wideo, który pozwala kontrolować Mario jadącego po torze Rainbow Road. Na komputerze możecie sterować postacią w lewo i prawo i unikać przeszkód - co prawda nigdy nie wypadniecie z toru, a zderzenie z "przeszkadzajką" nie kończy się niczym katastrofalnym, ale nadal to bardzo ciekawy pomysł. Nawiasem mówiąc, Rainbow Road to jeden z najbardziej podchwytliwych torów w całej serii, więc akurat ta trasa pasuje wyśmienicie jako obiekt takiego eksperymentu.
W pracach nad filmem-grą twórcy wykorzystali funkcję sferycznego wideo w 360 stopniach, która pozwala graczom zmieniać punkt widzenia w trakcie oglądania filmu. Zamiast oglądać go z jednej, wcześniej ustalonej perspektywy, możemy obracać pole widzenia na różne sposoby. W tym przypadku - w lewo i prawo, bo te kierunki są wykorzystywane do sterowania postacią.
Inna sztuczka to wykorzystanie menu napisów. Twórcom udało się zamienić je w wybór postaci - w zależności od wybranej opcji możemy zagrać nie tylko Marianem, ale też Luigim, Peach, Toadem, Yoshim, Wario, a nawet Bowserem. Mamy tu więc praktycznie komplet postaci z klasycznej gry.
Oczywiście nie nastawiajcie się na pełnoprawną grę - to tylko fajna ciekawostka, przy której spędzicie minutę lub dwie (jeden przejazd zajmuje około minuty). Nie macie opcji podnoszenia przedmiotów, nie ma też przeciwników na torze. Ale to taki sympatyczny klikacz w przerwie od poważniejszych rzeczy. A przy okazji niezła lekcja tego, że kreatywność fanów znowu nie zna żadnych granic.











