Koniec wsparcia dla starszego systemu
CD Projekt RED zaktualizował oficjalną stronę pomocy technicznej Cyberpunka 2077. Z opublikowanego komunikatu jasno wynika, że absolutnym minimum do poprawnego uruchomienia produkcji staje się teraz Windows 11. Zmiana wynika bezpośrednio z globalnej polityki Microsoftu, który powoli, acz stanowczo wygasza wsparcie dla swojego starszego oprogramowania. Zespół odpowiedzialny za rozwój tytułu nie zamierza tracić czasu (ani, co oczywiste, środków) na optymalizację pod przestarzałą architekturę.
"Windows 11 jest minimalną wymaganą wersją systemu operacyjnego dla gry po zakończeniu wsparcia dla Windows 10 przez Microsoft" - poinformowali deweloperzy w oficjalnym oświadczeniu.
Zaktualizowana nota techniczna powołuje się na pierwotną datę zakończenia cyklu życia systemu, wyznaczoną na październik 2025 roku. Płatne aktualizacje zabezpieczeń dla "dziesiątki" będą wprawdzie dostępne aż do października 2026 roku, ale polskie studio ucina temat znacznie wcześniej. Twórcy po prostu przestają testować kolejne łatki na odchodzącej platformie.
Sprzętowa bariera nie do pokonania
To spory kłopot dla posiadaczy starszych, ale wciąż wydajnych maszyn. Nowy system operacyjny ma swoje, dość rygorystyczne, kaprysy sprzętowe. Oprogramowanie bezwzględnie wymaga obecności mikroukładu bezpieczeństwa TPM 2.0 oraz włączonej funkcji Secure Boot na płycie głównej. Z tego powodu wiele komputerów - złożonych z podzespołów z najwyższej półki jeszcze kilka lat temu - nie przejdzie sprzętowej weryfikacji. Właściciele potężnych niegdyś układów graficznych pokroju GTX 1080 mogą nagle odbić się od ściany.
Co pozostaje zablokowanym użytkownikom? Mogą pozostać przy obecnej konfiguracji, biorąc na siebie ryzyko krytycznych błędów po instalacji kolejnych łatek. Mają też do dyspozycji powrót do starszej wersji gry udostępnianej na platformach cyfrowych. Gwarantuje to spokój, ale całkowicie odcina fanów od wszelkich przyszłych nowości przygotowanych przez autorów.
Biznesowo to krok w pełni zrozumiały. Windows 11 już blisko rok temu wyprzedził swojego poprzednika pod względem popularności wśród graczy na PC. Utrzymywanie dodatkowych procedur testowych dla malejącej bazy odbiorców to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto.
Historia lubi się powtarzać
CD Projekt RED już trzykrotnie zmieniał wymagania sprzętowe Cyberpunka 2077 od premiery w 2020 roku. W lutym 2022 roku całkowicie pożegnano wsparcie dla Windowsa 7, co zmusiło pierwszą falę graczy do modernizacji sprzętu. Z kolei we wrześniu 2023 roku, tuż przed debiutem dużego rozszerzenia fabularnego, zrobiono prawdziwą rewolucję obejmującą procesory, karty graficzne i dyski. Podniesiono wtedy minimalną ilość pamięci RAM z 8 do 12 gigabajtów, a także wymuszono korzystanie z szybkich nośników SSD zamiast standardowych dysków talerzowych. Cieszy natomiast bez wątpienia to, że CD Projekt RED nadal nie porzucił przygód V, pomimo że zapowiadał, iż uczyni to już dawno temu. Cyberpunk 2077 po sześciu latach od premiery wciąż się rozwija. Podobnie zresztą jak Wiedźmin 3, do którego zapowiedziano (po 11 latach od premiery!) dodatek zatytułowany Pieśni Przeszłości (Songs of the Past). Niestety, tak jak Cyberpunk 2077, tak i Wiedźmin 3 utraci wsparcie dla Windowsa 10.
Czy wiesz, że...
Sama produkcja Cyberpunka 2077 kosztowała circa 174 milionów dolarów (około 640 milionów dolarów według obecnego kursu), a do tego doszły 142 miliony dolarów (525 milionów złotych) na kampanię marketingową. Kolejne 125 milionów dolarów (462 miliony złotych) to koszt prac popremierowych, w tym także produkcja dodatku Widmo Wolności.











