W skrócie
- Preorder gry Marathon na Steamie powodował automatyczne pobranie Destiny 2 przez błąd w konfiguracji platformy.
- Studio Bungie potwierdziło problem, usunęło usterkę oraz poinformowało o poprawkach dla edycji kolekcjonerskiej i rozsyłaniu nagród.
- Wśród graczy pojawiły się memy i krytyka, a sam Marathon zmaga się z opóźnieniami, oskarżeniami o plagiat oraz porównaniami do gry Concord.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Niespodziewany atak na dyski SSD
Wyobraźcie sobie tę sytuację: klikacie "kup teraz", gotowi na futurystyczną strzelankę, a Steam nagle krzyczy o 170 GB wolnego miejsca na dysku. Przez błąd w konfiguracji sklepu zakup Marathon wymuszał instalację starszego hitu studia. Dla osób z wolniejszym łączem była to przykra niespodzianka. Deweloperzy szybko potwierdzili problem na platformie X. Zapewnili też, że usunęli już usterkę.
Studio musiało również gasić pożar przy edycji kolekcjonerskiej. Jej posiadacze zgłaszali błędy przy próbie aktywacji kodów na platformie Valve. Cała sytuacja jest w gruncie rzeczy nieszkodliwa, bo Destiny 2 to tytuł free-to-play i nikt nie zapłacił dodatkowo. Mleko się jednak rozlało.
Sieć bezlitośnie kpi
Użytkownicy natychmiast zalali sieć memami i złośliwymi komentarzami. Celnie punktują absurdalność tej pomyłki. Jeden z internautów na serwisie X zapytał, jak to w ogóle możliwe, by "zamówić przedpremierowo" darmową grę. To oczywisty przytyk do modelu biznesowego Destiny 2. Ktoś inny przerobił oficjalny komunikat studia: "rozwiązaliśmy problem, w którym Destiny 2 zaczynało się instalować". Autor dał do zrozumienia, że sama obecność gry na dysku jest błędem.
Złośliwcy porównują całe zajście do nagłówków z satyrycznego serwisu The Onion. Twierdzą, że rzeczywistość przerosła kabaret. Twórcy memów wykorzystują kadry z Simpsonów i wyśmiewają niekompetencję techniczną giganta.
Zamieszanie dotarło także do samej gry-usługi Bungie. Weterani poczuli konsternację. Gracze po zamówieniu Marathon mieli otrzymać tematyczne skórki dla swojego Ducha czy statku wewnątrz Destiny 2, ale te początkowo w ogóle się nie pojawiały. Dopiero w poniedziałek wieczorem deweloperzy poinformowali, że nagrody powinny już trafić na konta użytkowników. Tak zakończył się ten festiwal błędów.
Maraton pełen przeszkód
Ta techniczna wpadka to tylko wierzchołek góry lodowej problemów tego projektu. Marathon miał pierwotnie zadebiutować we wrześniu 2025 roku. Po drodze zaliczył jednak bolesne opóźnienie, a ze stanowiska ustąpił Pete Parsons. W międzyczasie pojawiły się poważne oskarżenia o plagiat grafik promocyjnych. Z kolei zamknięte testy techniczne zebrały bardzo mieszane opinie.
Gracze skrytykowali materiały z rozgrywki z początku 2025 roku za zbytnie podobieństwo do innej gry z portfolio Sony. Chodzi oczywiście o owianego złą sławą Concorda. Tytuł ten stał się synonimem porażki gier-usług w obecnej generacji konsol. Bungie musi teraz udowodnić, że ich extraction shooter ma własną tożsamość i nie podzieli losu tamtego tytułu. Przy obecnych nastrojach graczy będzie to nie lada wyzwanie.
Mamy jednak konkret: Marathon trafi na PC, PS5 i Xboksy Series X dokładnie 5 marca 2026 roku. Mimo wpadek technicznych i wizerunkowych, gracze wykazują duże zainteresowanie. Wygląda na to, że mimo narzekania i memów, fani wciąż chcą dać szansę twórcom Halo. W chwili pisania tego tekstu preordery gry wbiły się na 11. miejsce bestsellerów Steam.
Czy wiesz, że...
Tytuł nowej gry nie jest przypadkowy. Marathon to wskrzeszenie marki, która zadebiutowała na komputerach Macintosh jeszcze w 1994 roku. W tej klasycznej trylogii FPS-ów studio Bungie testowało rozwiązania i mechaniki. Lata później zdefiniowały one sukces legendarnej serii Halo.











