GAME działał na rynku od 1990 roku. Sieć założona została przez Petera Wickinsa oraz Neila Taylora. Na przełomie wieków nastąpiła prawdziwa ekspansja tej marki. Specjalizowała się ona w okupowaniu rynków w Wielkiej Brytanii oraz Irlandii, choć w pewnym czasie z powodzeniem podbijała także regiony zachodniej Europy, a nawet Australii.
GAME specjalizowało się w sprzedaży gier zarówno nowych, jak i używanych. Ponadto w sklepach dostępne były również konsole gamingowe oraz niemal cały ekosystem związany z PlayStation, Xboxem i Nintendo Switch wraz z oprogramowaniem oraz akcesoriami i zestawami. W placówkach można było również znaleźć odzież sygnowaną gamingowymi markami, a także produkty kolekcjonerskie oraz gry karciane i planszowe.
Widmo wielkiego kryzysu i upadłość
W swoim apogeum Game Retail Limited miało aż 300 sklepów na terenie Wielkiej Brytanii. Lokale funkcjonowały w centralnych miejscach dużych miast i działały prężnie… do czasu. W 2011 roku sieć znalazła się na skraju upadłości, ale sytuację udało się odratować i odbudować rentowność przedsiębiorstwa.
Aktualnie nad GAME zawisły bardzo czarne chmury. Spółka ogłosiła upadłość z długiem wynoszącym 15,8 milionów funtów. Przez ostatnie lata spółka mierzyła się z szeregiem problemów przeróżnej natury. Globalna zmiana preferencji klientów i sukcesywne przechodzenie na cyfrowy model dystrybucji gier podłamały kondycję przedsiębiorstwa.
Z roku na rok GAME notowało coraz większe straty i traciło płynność finansową. "Pomimo wysiłków sytuacja finansowa spółki nadal pogarszała się w ostatnim kwartale 2025 r., który historycznie był jednym z najbardziej pracowitych miesięcy handlowych w historii firmy. Od 2020 roku nie ukazały się żadne duże premiery konsol, a duzi producenci jako przyczynę dalszych opóźnień podają globalne niedobory układów scalonych".
Głównym gwoździem do trumny okazało się wycofanie wsparcia finansowego przez zabezpieczonego wierzyciela, co całkowicie odcięło spółkę od płynności finansowej. Szacuje się, że z blisko 16 milionów funtów całkowitego zadłużenia, około 3,5 miliona przypada właśnie na wierzyciela zabezpieczonego, podczas gdy pozostałe 12 milionów funtów to roszczenia podmiotów niezabezpieczonych, głównie dostawców i partnerów handlowych.











