Problemy Borderlands 4 po premierze
Głośna premiera Borderlands 4 była bardzo kontrowersyjnym wydarzeniem wśród całej społeczności. Z jednej strony - nowa, ogromna produkcja z pełnoprawnym otwartym światem i toną zawartości do odkrycia. Gearbox przez długie miesiące zapowiadał istną rewolucję w całej serii i dotrzymał słowa. Tona znajdziek, szeroki wątek fabularny i jak pisaliśmy w naszej recenzji, doskonała baza pod dalsze dodatki.
W tym samym artykule pisaliśmy jednak również o wszystkim, co poszło nie tak i co przewija się przez liczne recenzje na Steamie. Nie bez powodu niecałe 60% wszystkich recenzji na platformie Valve jest pozytywna. Otwarty świat miejscami wydawał się pusty, gra miała ogromne problemy z wydajnością i optymalizacją, a wersja na Nintendo Switch 2 została opóźniona i nie pojawiła się aż do teraz.
Pierwsze płatne DLC
26 marca światło dzienne ujrzał pierwszy dodatek fabularny, "Maniaczka Ellie i Skarbiec Potępionych". Na stronie DLC na Steamie możemy przeczytać, czego możemy spodziewać się po najnowszej zawartości:
"Kairosowi zagraża nikczemna, obca istota, a lodowaty wiatr niesie powiew szaleństwa. Połącz siły z dziarską, bezceremonialną Ellie - córką Moxxi ze smykałką do mechaniki - i rozpocznij misję, której cel to zniszczenie kosmicznego monolitu i wejście do przeklętego Skarbca Potępionych.
Wciel się w nowego łowcę skarbów, Łotrzyka H4-JS-a, i zbadaj nieznany dotąd region Kairosu pełen dodatkowych misji. Pakiet Maniaczka Ellie i Skarbiec Potępionych* pozwoli Ci jeszcze bardziej zagłębić się w historii Borderlands 4!
Zapuść się w lodowy świat Szepczącego Lodowca - mroźnego pustkowia usianego wrakami okrętów i mrocznymi tajemnicami. Nie bój się, bo choć zobaczysz tam (i wykończysz) rzeczy, których śmiertelne oczy nigdy nie powinny oglądać, po kosmicznych zakątkach oprowadzi cię osobliwy przedsiębiorca Mancubus Bloodtooth."
Dodatek kosztuje 134 zł i jego główną atrakcją jest opisany wyżej wątek fabularny - śledzimy losy córki Moxxi i w jej towarzystwie eksplorujemy Szepczący Lodowiec. Razem z dodatkiem dostajemy również zestaw przedmiotów kosmetycznych do broni, pojazdów i łowcy skarbów.
Kontrowersyjny dodatek
Niedługo po debiucie nowego DLC na Reddicie pojawił się wątek dotyczący jego wątpliwej jakości. Główny zarzut - długość wątku fabularnego. Jeden z graczy napisał, że w normalnym tempie przechodził całą przygodę, ukończył nawet część misji pobocznych i łącznie całość zajęła mu ok. 2 godzin. Co zabawne, taki czas pozwala potencjalnie na otrzymanie zwrotu środków na Steamie. Z oczywistych względów temat został podjęty przez sporą część społeczności, która zgodnie stwierdziła, że niecałe 30 dolarów za kilka godzin rozgrywki to duża przesada.
Podobne wnioski można wyciągnąć po zapoznaniu się ze stroną DLC na Steamie. Premiera dodatku podniosła delikatnie liczbę aktywnych graczy - rekord osób online wzrósł z ok. 4 tysięcy do 16 tysięcy. Ale zaledwie 30% z ponad 300 wystawionych na ten moment recenzji jest pozytywna. Użytkownicy krytykują zarówno cenę, jak i problemy techniczne.
Oceniając dodatek, warto wziąć pod uwagę fakt, że wraz dodatkiem otrzymujemy nowego łowcę skarbów - Łotrzyka H4-JS. Jak słusznie zauważył autor wpisu na Reddicie, płacimy więc ok. 15% za fabularne rozszerzenie gry i drugie tyle za nową postać. Czy jest to opłacalny zakup? Zależy to przede wszystkim od waszego zainteresowania Borderlands. Na pewno nie mają na co narzekać posiadacze droższych wersji gry, którzy nie muszą przejmować się dodatkowymi wydatkami i mogą do woli testować H4-JS.










