CEO Embark Studios o procesie banowania
Dziesiątki tysięcy oszustów zbanowano już z ARC Raiders, czym pochwalił się ostatnio CEO Embark Studios, Patrick Söderlund, w nowym wywiadzie dla IGN. Nie podał konkretnej liczby zbanowanych kont, ale według przytoczonych przez CEO statystyk od 0,1% do 1% całej społeczności danej gry multiplayer to cheaterzy.
"Byliśmy w tej kwestii dość agresywni" - powiedział Söderlund. "Na początku gra nie była szczególnie podatna na oszustów, ale jak w przypadku wszystkich odnoszących sukces gier wieloosobowych, niestety staje się to jednym z elementów. Dla nas, jako twórców, to jest trochę jak atak typu DDoS - jedna z tych rzeczy, w których po prostu trzeba próbować być o krok do przodu. Szczerze mówiąc, nie zawsze jest to łatwe, bo w chwili, gdy zrobisz jedno, gdy wymyślisz jakieś rozwiązanie, oni już mają kolejne".
Söderlund zaadresował również kwestię wymiaru kar, która do tej pory była dosyć kontrowersyjnym problemem w ARC Raiders. Sam proces banowania jest "delikatny", ponieważ deweloperzy muszą być pewni, że każą właściwe osoby:
"Może to być drobna rzecz, którą ktoś tylko testuje. Aimbot może skutkować 24-godzinnym zawieszeniem, a zrobienie czegoś, co - szczerze mówiąc - oznacza, że nie powinieneś już w ogóle grać. Dlatego stworzyliśmy system. Zaczęliśmy banować graczy - a skąd to wiem? Bo widzę napływ ludzi próbujących skontaktować się ze studiem oraz mną. 'Przecież nic nie zrobiłem'.
"Widzimy dość znaczącą zmianę, ale wiem, że do tej pory zbanowaliśmy prawdopodobnie dziesiątki tysięcy graczy. I znowu - musimy mieć pewność, że robimy to właściwie. Że jesteśmy fair i że w sytuacjach, w których wyraźnie popełniliśmy błąd, możemy szybko to naprawić, aby gracz nie był dotknięty niesprawiedliwie ani w niesłuszny sposób".
Ta potrzeba bycia sprawiedliwym - przyznaje Söderlund - skutkuje "nieco większą ostrożnością, niż, jak sądzę, niektórzy by chcieli, właśnie z tego powodu".
"Niezależnie od tego, jak bardzo jesteś ostrożny i jakie systemy są wdrożone, zawsze będą ludzie, którzy będą czuć się potraktowani niesprawiedliwie - 'nic nie zrobiłem' - i jednocześnie absolutnie zdarzą się osoby, które zostaną złapane lub niesłusznie zbanowane i którymi musimy się zająć. Staramy się patrzeć na to z tej perspektywy, ale będziemy nadal ścigać ludzi, którzy robią w grze rzeczy, których robić nie powinni".
Problem cheaterów w ARC Raiders
W wywiadzie dla IGN Patrick Söderlund podejmuje kilka ważnych tematów w kontekście walki z cheaterami. Przede wszystkim, problem ten dotyka ostatecznie większość gier multiplayer, szczególnie tych bardzo popularnych. Plagi oszustów widywaliśmy we wszystkich znanych produkcjach - od Counter-Strike'a, przez Valoranta, aż po Call of Duty: Warzone czy Fortnite. Nie bez powodu narzędzia anti-cheat w ostatnich latach weszły na znacznie wyższy poziom - tak jak wspomniał CEO Embark Studios, deweloperzy muszą być cały czas o krok przed twórcami nielegalnych programów. Sprzedawcy cheatów zarabiają na swoich rozwiązaniach duże pieniądze i obejście zabezpieczeń gry leży w ich interesie.
Niestety nigdy nie można mieć jednak 100-procentowej pewności skuteczności stworzonego narzędzia. Każdy anti-cheat będzie popełniał błędy, co również widywaliśmy już w innych grach live-service. Niektórzy cheaterzy będą twardo utrzymywać, że nie zrobili nic złego i zostali zbanowani niesłusznie. Inni z kolei faktycznie zostaną pozbawieni dostępu do gry w wyniku błędu anti-cheata lub jakiegoś dewelopera. Trzeba więc przyglądać się tym zgłoszeniom i upewniać się, że zbanowano właściwą osobę, aby nie zniechęcić do regularnej gry uczciwych graczy.
Embark Studios zdaje się podchodzić do sprawy bardzo poważnie, zaadresowali w minionych tygodniach kilka istotnych problemów (jak chociażby problem macro), a na korzyść ARC Raiders przemawia jeszcze jedna, bardzo istotna kwestia - cena. Bariera wejścia do gry wynosi aktualnie niecałe 155 złotych na Steamie. Jeżeli ktoś pokusi się o cheatowanie i zostanie przyłapany, musi ponownie kupić grę, jeśli chce próbować dalej. W przypadku produkcji darmowych ta bariera jest znacznie niższa, co daje oszustom więcej szans na korzystanie z nielegalnych programów.











