Firmy Rockstar Games i Take-Two Interactive stanęły w obliczy wielkich wyzwań związanych z masowym wyciekiem żywych materiałów gameplayu z GTA 6. CYBERLEEK, haker stojący za tym procederem, sukcesywnie udostępnia do sieci kolejne pikantne klipy. Praktycznie pewne jest, że cyberprzestępca posiada grywalną wersję gry, a nie tylko dostęp do kilku fragmentów, jak początkowo sądzono.
Sytuacja jest o tyle bezprecedensowa, że za kilka dni ma odbyć się wyjątkowy rozszerzony pokaz gry na platformie Netflix. Trwające zmasowane wycieki mocno podkopują plany twórców szóstej odsłony serii.
Obbe Vermeij, jeden z byłych programistów Rockstar North, który w latach 1995-2009 współtworzył kilka świetnie ocenianych produkcji z cyklu GTA, przekonuje jednak, że działalność hakera nie przesądza o niczym i bardziej przypomina burzę w szklance wody niż 'coś wielkiego.
W ramach strategii marketingowej R* stara się utrzymać grę w tajemnicy dłużej niż inni wydawcy. Jedyne, co się stało, to wyciek kilku fragmentów materiału filmowego. Trochę przed zapowiedzią na Netflixie w przyszłym tygodniu. 90% przyszłych graczy nie spędza czasu w internecie na szukaniu fragmentów filmów. Nie mają na to czasu i nie chcą spoilerów
Holender jest jednak przekonany, że zespół twórców na pewno jest nieco zirytowany i podłamany, ale obecne wycieki nie mają tak dużych konsekwencji, jak powszechnie się uważa. "Wygląda na to, że GTA 6 będzie fenomenalne i będzie się sprzedawać przez następne 15 lat. Te przecieki to tylko drobna przeszkoda".
Vermeij został zapytany przez jednego z użytkowników X co by się stało, gdyby do Internetu wyciekła warstwa fabularna i zakończenie gry. "To byłoby do bani, ale ludzie i tak w to zagrają" - skwitował deweloper.











