Dotarliśmy do takiego momentu, że redukcjom etatów w sektorze gamingowym towarzyszy ogromna niepewność, a zwalniają nawet najwięksi i to w najbardziej nieoczywistych sytuacjach. Ostatnie szeroko zakrojone fale miały miejsce w Ubisofcie i Microsofcie. Dwóch hegemonów gier wideo pożegnało tysiące swoich pracowników. Pod topór trafiło kilka rozpoznawalnych zespołów producenckich.
Serwis layoffs.asgc.cc agreguje świeże informacje związane ze zwolnieniami w branży elektronicznej rozrywki. Raport portalu rzuca nieco więcej światła na globalny kryzys, który… niestety postępuje. W 2022 roku zespoły deweloperskie pożegnały 8500 pracowników. Rok później odsetek ten wzrósł do 10500 osób.
2024 rok był absolutnie rekordowy, bowiem zwolniono aż 15600 twórców gier wideo. Wydawać by się mogło, że po tym czasie sytuacja zaczyna się normować i uspokajać, bowiem miniony rok przyniósł "zaledwie" nieco ponad 9000 zwolnień pracowniczych.

Niestety 2026 rok zaczyna powoli wysuwać się na prowadzenie w całej stawce. Mamy dopiero połowę września, a z pracą dla sektora gier pożegnało się w niecałe dziewięć miesięcy 10300 osób. Jeśli szacunki okażą się trafne w liczbach ostatnie pięć lat będzie wyglądać jak istny pogrom z redukcjami prawie 60 tys. etatów.
Niestety zwolnienia dotyczą w największej mierze studiów z Europy i Ameryki Północnej. Sytuacja jest zgoła odmienna w Azji. U gigantów takich jak Nintendo, Konami czy Capcom rzadko kiedy dochodzi do redukcji. Co ciekawsze, zespoły te są skłonniejsze do wypłacania regularnych premii swoim pracownikom po materializacji udanych projektów.
Eksperci wskazują, że u podstaw tych głębokich dysproporcji leży nie tylko odmienna kultura korporacyjna, ale przede wszystkim drastyczne przeszacowanie rynku przez zachodnich menedżerów w czasach pandemicznego boomu. Agresywna pogoń za trendami, takimi jak gry-usługi (live-service), w połączeniu z rosnącymi kosztami, zmusiła amerykańskie i europejskie zarządy do gwałtownego cięcia kosztów w celu zaspokojenia oczekiwań inwestorów.











