Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

True Crime: New York City

Producent: LuxoFlux
Wydawca: Aspyr Media
Dystrybutor PL: CD Projekt
Rodzaj gry: TPP
Data wydania: 20 lipca 2006
Wymagania sprzętowe: Windows XP, Procesor AMD lub Intel 1.5 GHz (zalecany 2.0 GHz), 256 MB RAM (zalecane 512 MB), 64MB karta graficzna kompatybilna z DirectX 9.0c, karta dźwiękowa kompatybilna z DirectX 9.0c, 2.7 GB wolnej przestrzeni na dysku twardym, DVD-ROM 5x
Cena detaliczna: 99,90 PLN
Ocena: 7/10

Nazywasz się Marcus Reed i właśnie zostałeś nowym funkcjonariuszem nowojorskiej policji. Jest to dla ciebie spory awans społeczny, ale też doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, iż nigdy nie byłoby ci dane założyć munduru, gdyby nie pomoc twojego przyjaciela imieniem Terry, który w NYPD przepracował połowę swojego życia. Tak się składa, że to on przez całe twoje życie pełnił rolę twojego wychowawcy, a w najgorszych sytuacjach ratował ci tyłek, bowiem biologiczny ojciec - aktualnie przebywający za kratkami "król" nowojorskiej mafii - więcej czasu poświęcał ciemnym interesom, aniżeli tobie. Pewnego dnia, w trakcie pełnienia służby, byłeś świadkiem śmieci swojego partnera oraz przyjaciela, który prawdopodobnie został zamordowany wskutek odkrycia afery, która zatrzęsłaby całym policyjnym światkiem. Na miejscu zbrodni poprzysięgasz zemstę i postanawiasz rozwikłać całą sprawę. Historia opowiedziana w "True Crime: New York City" jest niezwykle ludzka, bowiem życie nie rozpieszczało głównego bohatera. Marcus od najmłodszych lat parał się kradzieżami, napadami, haraczami i nie stronił od strzelanin. Być może bliskość kryminalnego światka pozwoliła mu natychmiast rozpocząć śledztwo wyjaśniające przyczyny śmierci Terry'ego, chociaż nie będzie to jedyny wątek w tej grze.

Niektórzy z was na pewno pamiętają wydaną przed dwoma laty grę o podobnym tytule: "True Crime: Streets Of L.A.". Produkt ten nie zyskał zbyt wielkiej popularności, choć miał ku temu potencjał. Producenci zdając sobie z tego sprawę czym prędzej rozpoczęli pracę nad kolejną częścią. "True Crime: New York City" od samego początku poraża niezwykle wartką akcją, wzorowaną przede wszystkim na serii "Grand Theft Auto". Nasz główny bohater oprócz zajmowania się prywatnym śledztwem, musi zajmować się także bardziej przyziemnymi rzeczami. W końcu jest on tylko zwykłym gliną, którego rola formalnie sprowadza się do ścigania bandytów i rzezimieszków grasujących po mieście. Wobec tego co kilka minut policyjny dyspozytor będzie informował nas o kryminalnych incydentach wydarzających się w mieście. Czasami szefowie zlecą nam prowadzenie dochodzenia w sprawie nieco większego kalibru (np. uliczne wyścigi, nielegalne walki), ale są to raczej wątki czysto uzupełniające policyjne obowiązki.

Warto zauważyć, że w trakcie zabawy można gromadzić punkty "dobrego gliny" i punkty "złego gliny". Każde aresztowanie zgodnie z obowiązującymi przepisami będzie nagradzane punktami pierwszego rodzaju, natomiast zignorowanie zgłoszenia lub - po prostu - zachowanie plamiące mundur będzie nagradzane punktami drugiego rodzaju. Przekłada się to głównie na sumę zarobionych legalnie pieniędzy oraz policyjny prestiż. Legalnie wzbogacać możemy się poprzez odbieranie premii za wykonywaną pracę oraz oddawanie nielegalnych towarów do policyjnego magazynu. Istnieje też możliwość zarobkowania na czarno poprzez handlowanie na rynku nielegalnym towarem, braniem łapówek czy wymuszaniem haraczu.

Słowa uznania należą się twórcom za przygotowanie miasta. Przede wszystkim jest ono dużych rozmiarów i przebycie go wzdłuż i wszerz zajmuje sporo czasu. Pewne zastrzeżenia mam odnośnie tego, że w mieście dominuje zdecydowanie za dużo szarości. Rozumiem, że wszędobylska szaruga ma w jakimś sensie budować klimat gry, ale co za dużo to niezdrowo. Ponadto po kilku godzinach grania można odnieść wrażenie, że wiele części miasta zostało stworzonych w identyczny sposób. Wizerunek ten z pewnością ratuje fakt, że miasto tętni życiem. Po chodnikach przechadza się ogromna liczba przechodniów, a drogi roją się od samochodów. Nie dość, że możemy przeszukać każdego mieszkańca miasta, to w dodatku - niczym w "GTA" - można wsiąść do każdej fury. Pojazdy oczywiście licencji nie posiadają, natomiast w większości przypadków można domyśleć się, z jakich wzorców czerpali twórcy przy tworzeniu bryk. Model uszkodzeń jak i sposób prowadzenia pojazdów są całkiem niezłe, chociaż na kolana nie rzucają. W grze odnajdziemy również kilkanaście rodzajów broni, które możemy wykupywać w zależności od poziomu prestiżu i zasobności portfela. Ogólnie przyjdzie nam się posługiwać broniami krótkimi, strzelbami, karabinkami, wyrzutnią rakiet i wieloma innymi narzędziami śmiercionośnymi.

Na uwagę zasługuje też i sam Marcus, a głównie jego umiejętności walki wręcz. Pomijając to, ze główny bohater potrafi świetnie posługiwać się bronią, szybko biegać, skakać przez ogrodzenia, to dodatkowo znakomicie daje sobie radę w zapasach, kung fu czy boksie tajskim. Walki wręcz zostały przygotowane naprawdę solidnie, dzięki czemu uliczne bójki wyglądają bardzo realistycznie. W tym momencie mam jednak największy zarzut w stronę producentów. Otóż sterowanie zostało skaszanione do tego stopnia, że potrzeba wiele cierpliwości i samozaparcia, aby gry nie rzucić w kąt po pierwszych kilkunastu minutach zabawy. Nie ukrywajmy - sterowanie zostało wprost zerżnięte z konsolowej wersji gry i tym samym ucierpieli na tym wszyscy. Po jakimś czasie można się do sterowania nieco przyzwyczaić, ale nerwy pozostają w dalszym ciągu, zwłaszcza, że działanie kamery też nie rozpieszcza. Bardzo często dochodzi do sytuacji, że główny bohater kompletnie znika z widoku lub kamera ukazuje tylko skrawek terenu, co skutkuje utratą orientacji w terenie. Sterowanie i praca kamer to zdecydowanie dwa największe mankamenty tej produkcji, które znacząco obniżają ocenę końcową.

Graficznie "True Crime: New York City" prezentuje się co najwyżej przeciętnie, toteż trudno doszukiwać się w tym tytule graficznych fajerwerków. Wspominałem wcześniej, że czasami może przytłaczać dominacja szarości w grze, ale szczegółowości postaci czy pojazdów wiele do zarzucenia nie mam. Dźwiękowo i muzycznie gra wywarła na mnie jednak większe wrażenie. W grze nie zabraknie kawałków z gatunku rocka, hip hopu oraz punku, dlatego jestem pewien, że każdy znajdzie dla siebie odpowiednie brzmienie. Wszystkie dźwięki też są na swoim miejscu, toteż od strony audio wszystko zostało przygotowane wybornie.

Grywalność w najnowszej odsłonie "True Crime" także jest niczego sobie, zwłaszcza na początku zabawy. Z czasem daje o sobie znać schematyczność rozgrywki, ale wówczas należy zrobić sobie kilka godzin przerwy, a chęci na dalszą zabawę na pewno wrócą. W grze nietrudno zauważyć brak opcji multiplayer, ale przywykliśmy do tego, że w grach tego typu próżno liczyć na możliwość zabawy wieloosobowej. Dystrybutorem gry w Polsce jest firma CD Projekt i o ile do tłumaczenia (wersja kinowa) nie mam żadnych zastrzeżeń, to muszę wytknąć polskiemu wydawcy to, iż nie udało mu się przetłumaczyć wszystkich dialogów. Poza tym chciałbym zauważyć, że wszelkie przekleństwa nie zostały ocenzurowane i słusznie, bowiem gra jest przeznaczona wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Najnowsza produkcja panów z firmy LuxoFlux jest dziełem przyzwoitym. Nie da się ukryć, że potencjał przynajmniej w połowie został zmarnowany, ale nawet pomimo tego - gra oferuje dosyć sporo zabawy. Dla fanów serii "GTA" pozycja ta na pewno umili czas w oczekiwaniu na kolejne części serii Rockstar Games, natomiast pozostali gracze nie powinni raczej narzekać na brak wrażeń zawartych w tym produkcie.

Janek

Dowiedz się więcej na temat: Haven | Bohater | sterowanie | dystrybutor | media | wydawca | zabawy | city

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje