Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

The Moon Project

Producent: TopWare

Reklama

Rodzaj gry: 3D RTS

Wymagania optymalne: PIII-450, 64 MB RAM, Windows 95/98, akcelerator 3D z min. 16MB RAM, 600 MB wolnego na HDD CD-ROM, karta dźwiękowa.

Ocena: 9/10

Rynek gier komputerowych, szczególnie w Polsce, rządzi się swoimi prawami. Trzeba stworzyć naprawdę dobrą grę, aby nie tylko dobrze się sprzedawała, ale także przeszła do historii... Bez wątpienia taką grą była wydana w ubiegłym roku gra Earth 2150. Jej poprzedniczka (jeszcze "DOS'owy" Earth 2140), choć nie była grą doskonałą, z racji rdzennej produkcji wywołała spore poruszenie wśród zwolenników strategii czasu rzeczywistego (ang. RTS). Ten fakt wpłynął chyba mobilizująco na rodzimych programistów, albowiem to co ujrzeliśmy w Ziemi 2150 przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Strategia w pełni 3D (pierwszą grą tego typu był bodajże Machines) z doskonałą wręcz grafiką, nie tylko w polskiej ale i światowej skali. Polskim graczom szczęką dosłownie opadła. Nie dziwi więc fakt, że gra ta w szybkim tempie w naszym kraju stała się niemalże kultowa. Świadczy o tym fakt istnienia wielu stron w naszej sieci, które choć często nie wnoszą nic nowego, ukazują jednak stosunek graczy do tejże właśnie gry.

TopWare to według mnie firma dziwna. Wydająca gry tanie, choć często niskiego lotu (np. Midnight Racing). Czasem jednak potrafi zaskoczyć. Dla mnie taką niespodzianką była najpierw gra Rage of Mages, przez wielu graczy niedocenione połączenie cRPG z RTS'em. Szkoda, że firma nie pokusiła się o wydanie drugiej części również po polsku. Następną grą z której byłem niemal dumny była właśnie Ziemia 2150. Teraz nadszedł czas na kolejną produkcję: The Moon Project. Czy jest ona równie dobra jak poprzedniczka? Zobaczmy.



Na wstępie należy wspomnieć o dwóch rzeczach. Pierwszą z nich jest cena. Otóż TMP został wydany w dwóch wersjach. Tańsza, kosztująca niespełna 20 zł, nie posiada papierowej instrukcji, gustownego pudełka i kilku dodatków na płycie. Droższa zaś, wymienione rzeczy zawiera i dlatego też kosztuje złotych 69.95. Oto co znajdziemy w wersji droższej: 22 filmy, 40 utworów muzycznych, język skryptowy EarthC do projektowania indywidualnych kampanii i parametrów jednostek, kreator sztandarów, edytor map, puzzle, tapety plus kilka innych dodatków. W moje ręce trafiła tzw. wersja wzbogacona i na niej opieram swe wrażenia. A więc zaczynamy.

Początek

Po pierwsze, nijak nie mogę pojąć dwóch rzeczy. Dlaczego TopWare kurczowo trzyma się tandetnych kopert na płyty, zamiast dobrych plastikowych pudełek? Dlaczego, jeśli już takie pudełeczko zakupimy (tanie jak barszcz), to TopWare każe nam NISZCZYĆ ładnie wydaną instrukcję do gry. Bowiem na jej tylnej części znajduje się okładka do wspomnianego wyżej pudełka. Przypominają mi się wczesne lata osiemdziesiąte, kiedy to kupując magazyn Fantastyka trzeba było ciąć go na kawałki aby z powieści drukowanej w środku stworzyć sobie mini książeczkę. Niewielu pewnie to pamięta, ale był to koszmar, choć czasy nie były lekkie i nawet papier trzeba było oszczędzać. Niech mi nikt nie mówi, że wszystkie te czynności są podyktowane oszczędnością, tak aby produkt był tani, bo doskonale wiemy, że to nie prawda. Konkurencja już nie raz udowodniła, że można sprzedać dobrze i tanio. Tyle lamentów natury estetycznej. Czas na praktykę.



Można by sądzić, że TMP to druga część E2150, jednak zespół programistów twardo temu zaprzecza, dlatego też grę należy potraktować jako dodatek do E2150. Gra mimo, że nie wymaga swojej poprzedniczki do poprawnego działania, jest niemalże identyczna ze swoją poprzedniczką. Zbyt mało tu zmian względem pierwowzoru, choć te które są, na pewno są przydatne. Co ciekawe spora część poprawek jest wynikiem sugestii graczy, którzy poprzez firmowy board mogli wymieniać się spostrzeżeniami na temat gry. Oczywistą rzeczą jest, że nie zostały zaimplementowane wszystkie sugestie graczy, na niektóre nie pozwalał silnik i koncepcja gry a poza tym trzeba było zostawić sobie coś dla gry Earth II która być może się ukaże.

Dość jednak tych dywagacji, wkładamy płytkę do napędu i instalujemy grę. Kiedy procedurka już się powiedzie, czas uruchomić The Moon Project! Mamy dostępnych kilka typów rozgrywki. Począwszy od kampanii, oczywiście oddzielnej dla Lunar Corporation, Eurasian Dynasty oraz United Civilized States poprzez potyczkę czyli rozegranie w "singlu" konkretnego scenariusza, skończywszy wreszcie na grze sieciowej na serwerach EarthNet. Możemy również uruchomić ulepszony Edytor plansz, coś dzięki czemu gra może naprawdę stać się hitem. Możemy również - tak jak to było w poprzedniku - obejrzeć film propagandowy każdej nacji. I tu mała dygresja. Koncepcje tego typu filmu można było obejrzeć w filmie Starship Troopers (Żołnierze Kosmosu) oraz coś zbliżonego również w grze Fallout. Nie było by w tym nic zdrożnego, gdyby nie jeden mały elemencik.. Otóż w polskiej grze, napisanej przez Polaków, wydanej w Polsce mamy... Angielskie filmiki... Ja rozumiem, że target to świat itp. Ale kochani, zróbmy czasem miły gest w kierunku polskich graczy, przecież to oni będą Was wielbić, a nie świat, bo świat szybko zapomni... Nie jest to pierwszy tego przypadek, ale bardzo, bardzo bym chciał, aby był on ostatnim.

Wróćmy jednak do samej rozgrywki dla pojedynczego gracza. Przy tworzeniu TMP głównym założeniem twórców gry było stworzenie misji takich, które będą porażać atmosferą, tchną nieco świeżości do gry, dlatego też nieraz będziemy musieli użyć szarych komórek, w celu rozwiązania konkretnego zadania jakie przyjdzie nam wykonać. Księżycowy krajobraz, zgoła odmienny od ziemskiego, jest wprost idealnym fundamentem na stworzenie, niesamowitego klimatu w grze. Ci którzy grali w E2150 wiedzą, że jednym z podstawowych atutów w grze była niewątpliwie:

Grafika

Nie inaczej jest i tu. W TMP zastosowano ten sam silnik, jednak już na pierwszy rzut oka widać, że nie próżnowano, czego efektem są choćby ulepszone efekty świetle. W TMP wszystko jest jakby żywsze, bardziej kolorowe, nie aż tak surowe jak w poprzedniczce. Mimo surowego księżycowego krajobrazu rozbudowana kolorystyka absolutnie nie jest wadą. Moim zdaniem, już E2150 mogłaby tak wyglądać. Kolejną rzeczą która budzi we mnie podziw to tekstury które możemy zobaczyć na budynkach czy też pojazdach. To po prostu zachwyca. Choć klonów E2150 było już kilka, to żaden z nich nie może poszczycić się tak ślicznymi i dokładnymi teksturami. Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie osobiście, bardzo się podoba. Otóż mowa tutaj o rzeźbie terenu. W żadnym z konkurencyjnych produktów nie widziałem tak doskonale wyglądającego terenu. Jednym słowem, całokształt graficzny jest naprawdę wspaniały, wręcz zachwycający! Na koniec wspomnę jeszcze, że gra pracuje we wszystkich stosowanych dziś rozdzielczościach. Oczywiście czym wyższa rozdziałka, tym mocniejszy sprzęt jest potrzebny.

Kolejnym elementem który zasługuje na szczególną uwagę jest:

Muzyka

Panie i Panowie! To co będzie nam dane usłyszeć w The Moon Project po prostu powala! Muzyka to według mnie istny majstersztyk. Usłyszeć możemy zarówno mocne kawałki z ostrymi elementami gitarowymi, jak też i wspaniałą, ba! PRZEWSPANIAŁĄ symfoniczną muzykę. Jeden z zachodnich bardzo poważanych serwisów stwierdził, że muzyki tej nie powstydziłby się sam John Williams! Komplement godny dumy, dość powiedzieć, że zgadzam się z tym twierdzeniem w stu procentach. Jedyną wadą ścieżki dźwiękowej jest to, że czas trwania jest zdecydowanie zbyt krótki. To niestety tylko czterdzieści kilka minut, a to pozostawia po sobie pewien niedosyt. Proponuję ludziom od marketingu, wydanie AudioCD ze ścieżką dźwiękową z gry plus kilka dodatkowych utworów. Z tego co mi wiadomo, było by na ten produkt sporo chętnych!

Podsumowanie

Gra The Moon Project mimo niezbyt wielu zmian względem swego pierwowzoru jest grą bardzo dobrą, ze wszech miar godną zakupu. Fani gatunku i tak kupią ją bez wahania, nie czytając żadnych recenzji. Ci natomiast, którzy nie zetknęli się jeszcze z Earth 2150 lub jakąkolwiek grą tego typu, powinni bez wątpienia zakupić TMP. Perfekcyjne wykonanie, ciekawa fabuła, powalająca muzyka i wreszcie w pełni polska wersja językowa oraz oszałamiająco niska cena, stanowią bezsprzecznie o walorach tego produktu.

Tomasz Noras

Dowiedz się więcej na temat: Guardian | akcelerator | muzyka | świat

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje