Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Spy Toy - PS2

Producent: SCE Studios London / SCEE
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Dystrybutor PL: Sony Poland
Rodzaj gry: gra akcji
Platforma: PlayStation 2
Wykorzystuje: kamerę Eye Toy, kartę pamięci
Data wydania: 14 października 2005
Cena detaliczna: 159 PLN
Ocena: 4/10

Chyba każdy facet miał taki okres w życia, kiedy marzył by zostać szpiegiem... Szybkie samochody, piękne kobiety, zatrważające krew w żyłach akcje, wyszkolenie prawdziwego zabójcy i ogromna odpowiedzialność - w końcu ratujemy świat. Pierce Brosnan, Matt Damon, Brat Pitt - oni wszyscy mieli już swoje szanse, a teraz czas na nas! Na prawdziwych profesjonalistów...

Rewolucja Eye Toy

Kamerka Eye Toy to był świetny pomysł. Nowatorskie podejście do elementu kontrolera, nowe tereny do podbojów - wydawać by się mogło, że kwestią czasu jest zapowiadana rewolucja. Minęło kilkanaście miesięcy od premiery Eye Toy, pojawiło się kilkanaście tytułów bazujących na tej technologii i nic. Żadnego wstrząsu. Fakt, kilka produkcji było naprawdę dobrych, ale mimo wszystko nadal mało kto jest zainteresowany tym rodzajem konsolowej rozgrywki. Starsi, młodsi - nie ma różnicy. Większość - czy to z niewiedzy, czy braku przekonania - nie chce skakać przed swoją konsolą. Dlaczego? Może uważają to za idiotyzm? A może prawdziwym powodem jest jednak ograniczona biblioteka tytułów, które rzeczywiście mogłyby zainteresować przeciętnego gracza? Bardziej dojrzałe, dopracowane, bogatsze, o większej złożoności - czy nie takie produkty bardziej zainteresowałyby dzisiejszego, wymagającego przecież gracza? Miejmy nadzieję, że w najbliższej przyszłości takie projekty pojawią się na sklepowych wystawach...

Zawód: Szpieg

Fajnie być super-szpiegiem. Nic więc dziwnego, że w końcu twórcy gier konsolowych zaserwowali nam szpiegowskie zabawy również na kamerkę Eye Toy. Był James Bond, Mission Impossible, a teraz czas na Spy Toy.

Gra - jak to zwykle bywa w produkcjach z pod znaku Eye Toy - dzieli się na kilka elementów i mini-gierek. Na początku konsola skanuje naszą twarz w celu stworzenia naszego osobistego profilu, który dla nikogo oprócz nas nie będzie dostępny. Kiedy w ten sposób zabezpieczymy swoje dane, możemy przystąpić do grania.

Jak wspomniałem powyżej, do wyboru mamy kilka mini-gierek, które mimo pewnych elementów składowych są raczej proste i przystępne dla każdego. Rozpoczynamy od polowania na podejrzanych gości. Namierzamy, skanujemy jego twarz i jeśli wszystko pasuje gościu otrzymuje gustowne "obrączki" na nadgarstki. Zazwyczaj tego rodzaju misje trwają zaledwie kilkadziesiąt sekund i stanowią jedynie wprowadzenie do bardziej złożonych zadań.

Z tą złożonością to trochę przesadziłem, ale w porównaniu z pierwszymi zadaniami więcej czasu przyjdzie nam poświęcić na zrealizowanie dalszych misji. Takie rozszyfrowywanie kodów w celu otworzenia danych drzwi. Niczym w serii o Bondzie podchodzimy do danych drzwi, odszukujemy tzw. "keypad" i przekręcając odpowiednio rękoma, dźwigniami i w końcu niczym Sam Fisher w "Splinter Cell" zdobywamy upragniony kod. Drzwi otwarte...

Mamy również skakanie na spadochronie w celu dostania się na dach biurowca, w którym znajdują się informacje potrzebne nam do uratowania świata. Stajemy w drzwiach samolotu, hop i lecimy z zawrotną prędkością w dół. Dzięki pracy naszych ramion oraz dłoni sterujemy takim spadochronem: prędkością opadania i kierunkiem lotu. Oczywiście musimy zachować jak największą prędkość oraz celność naszego lądowania, ponieważ czas mamy ograniczony, a miejsce naszego lądowania bardzo małe.

Pozostała część misji czy też zadań tak naprawdę nawet nie zasługuje na naszą większą uwagę. Dlaczego? Mamy np. zadanie, w którym na ogromnej mapie musimy jedynie klikać, aby wskazać miejsce naszego celu. Teren zostaje podświetlony, a my za pomocą naszych dłoni i szybkiego oka zaznaczamy cel. Banalne. Podobnie jest z misją, w której na swoistym polu minowym musimy odnajdywać porozkładane miny. Brzmi ciekawie, ale wykonanie jest fatalne...

Brzydko

Najnowszy "Spy Toy" nie wygląda nawet ciekawie. Kiepskiej jakości tekstury, banalna architektura czy bezmyślna kolorystyka - dla mnie to zbyt mało, aby zainteresować nawet przeciętnego gracza. No, chyba że przed kamerą stanie piękna, mierząca metr osiemdziesiąt brunetka, o pięknych zielonych oczach i niebywałej karnacji - wtedy na pewno będzie na co popatrzeć. Niestety, programiści chyba zapomnieli zapakować taką damę do pudełka razem z beznadziejną płytką...

Bez rewelacji...

Taki potencjał, a wykonanie bardzo mizerne. Wystarczyło spojrzeń na inne tego typu produkcje: "Eye Toy: Gravity", "Eye Toy: Kinetic" - zapożyczyć bezbłędny system rejestrowania naszych ruchów, wrzucić kilka ciekawych pomysłów, szanować pieniądze i zaufanie graczy i wypuścić tytuł przynajmniej dobry. Jakieś pościgi samochodowe, strzelaniny, w określonym czasie rozbrajanie bomby, zjazd na linie w ciemnym tunelu wentylacyjnym czy konstrukcja jakiejś pułapki - moim zdaniem można to było zrealizować w lepszy sposób, lecz na drodze programistów tym razem nie stanęły wygórowane wymagania sprzętowe, ale ich własne umiejętności i wyobraźnia. Po co w ogóle tworzyć grę, jeśli się nie ma nią pomysłów? Banalna, krótka, prosta i bardzo ograniczona - taki jest właśnie "Spy Toy". Nie polecam nikomu!

AFrO

Dowiedz się więcej na temat: PlayStation Vita | Platforma Obywatelska | dystrybutor | wydawca | Sony

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje