Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Runaway: A Road Adventure

Producent: Pendulo Studios

Reklama

Wydawca: GMX Media

Dystrybutor PL: TopWare Poland

Rodzaj gry: przygodowe

Data wydania PL: 24 październik 2003

Wymagania sprzętowe: PII 266, 64 MB RAM, karta grafiki obsługująca tryb graficzny 1024x768 16-bitów

Cena detaliczna: 79 PLN

Ocena: 8.5/10



Jesienny dekadentyzm z dnia na dzień pogłębia się. Żyjemy wśród szarych, bezdusznych blokowisk. Czarny smog z tutejszych fabryk unosi się nad miastem. Ludzie są zmęczeni codziennym, jałowym trybem pracy i nadmiarem obowiązków. Powiedzieć, że nie zapowiada się nic, co wyciągnęłoby nas z tego stanu. Chyba, że...

Jakieś wydarzenie, niespodziewany zwrot sytuacji, który nie pozwoli snuć się po ziemskim padole z miną skazańca. Każdy z nas ma jakieś marzenia, które w jakiś sposób chciałby zrealizować. Istnieje taka możliwość. Zarówno mali (dzieci), jak i duzi (młodzież i dorośli) mają czasem okazję przenieść się w świat fantazji i zabawy. Tam gdzie wszystko jest możliwe, a prawa sami ustanawiamy. Proponuję byśmy przeżyli małą przygodę, a raczej przygodówkę. Na pewno nam nie zaszkodzi. Na samym początku spróbujmy wcielić się w postać niejakiego Briana Basco - bohatera gry przygodowej 2D (w tym wypadku: "silne, klasyczne i śliczne zarazem, ręcznie rysowane") o tytule "Runaway: A Road Advetnure".

Jest to 23-letni student fizyki z dyplomem doktora i nowymi perspektywami na przyszłość. Od najmłodszych lat chciał zostać fizykiem. Jego plany zaczęły się realizować. Dostał w końcu możliwość pracy jednej z renomowanych uczelni w Kalifornii. Czy to nie wspaniałe, gdy wszystko układa się po naszej myśli? Nic teraz nie stanie mu na przeszkodzie w osiągnięciu sukcesu i pełnego szczęścia. Czyżby?



Intro gry (tutaj dowiemy się dokładnie o losach naszego bohatera i czekających na niego niebezpieczeństwach) zrobione jest w typowo amerykańskim stylu, jak na planie filmowym, gdzie w chwili przerwy pan Brian Basco został poproszony o zdradzenie kilku szczegółów jego historii. Wygodnie i pewnie, w ciemnych okularach, z lekkim uśmieszkiem (pomyśleć można "cwaniak") usadowił się na krześle. Ta filmowa wstawka przepięknie nadaje pikanterii całej grze. Aż nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu siądę i zacznę, lecz z drugiej strony szkoda byłoby przepuścić dobrze dopracowane (rzekłbym film rysunkowy) ujęcie. Jak na grę zrobioną w 2D graficy nas nie zawiedli. Postacie narysowane są dosyć karykaturalnie i z humorem, pozwalają określić jakiego usposobienia jest dana postać i wykazać te cechy, które łatwo możemy odnaleźć u siebie. Fizjonomia, komizm nadają grze wiele powabu. Oglądając je nieraz zagości na naszej twarzy uśmiech. Z łatwością polubimy wszystkie. Nawet czarnych typów z mafii - ich aktorstwo jest na wysokim poziomie. Nie wspominając już o dźwięku.



Muzyczka (zespół The Cranberries) wkomponowana w tło akcji wyśmienicie oddaje wrażenie brania udziału w scenariuszu. Niektóre komentarze Briana powalają z nóg. W wersji angielskiej podłożony głos przez aktorów odznacza się profesjonalizmem. W wersji polskiej wygląda to troszkę inaczej. W przypadku Gini Timinis (kobiety=kłopoty - później się nią zajmę) jej uroda, tak opiewana przez bohatera, powinna zasłużyć na delikatniejszy głos, niż zaproponowany. Poza tym, czasem ma się wrażenie, iż lektorzy nie dokładnie przyłożyli się do pracy, za co z góry przepraszają na kartach instrukcji obsługi. Są to drobne szczegóły, które nie mają wpływu na całą wizualno-dźwiękową otoczkę. Bajkowe pejzaże, delikatnie zretuszowane kolorem, nie rzucą na kolana jak impresjonistyczne obrazy Van Gogha, ale i tu znajdzie się ładny screen na tapetę (jednak najgłębiej w mej pamięci tkwią obrazki z "Escape From Monkey Island", a także "The Longest Journey"). Brawa również dla krótkich filmików FMV - chyba dlatego trzeba było, aż trzech CD do instalacji gry. Z wielką przyjemnością mogłem je oglądać - po prostu świetne.



Gini Timinis - kobiety=kłopoty?

Znamy to powiedzenie, ale w "Runaway" okazuje się, że rzeczywiście tak jest. Zastanówmy się na przykładzie Briana - słodkiego fizyka, trzymającego się z dala od problemów, rękoczynów, pięknych kobiet i w ogóle zła wszelkiego. Otóż owa tajemnicza niewiasta jest właśnie tą machinerią chaosu, która wprowadza zamieszanie w głowie tak poukładanego i logicznie rozumującego chłopca, jakim jest główny bohater. Po niefortunnym, lecz nie zagrażającym życia Giny, wypadku samochodowym, którego sprawcą jest niejaki... Brian! Nasza piękność trafia do szpitala. Chłopak nie tracąc zimnej krwi szybko reaguje. Nie wiedząc przy tym, iż ratuje ją od jeszcze jednego zagrożenia. Przedziwny zbieg okoliczności. Nie będziemy tu doktoryzować się nad historią życia i kariery piosenkarki, ale w skrócie dodam: "Gdzie piękne kobiety, tam pewnie mafia."

Nikt z rodzaju męskiego nie jest w stanie odmówić kobiecie proszącej o pomoc, nie ważne jakie konsekwencje ciągnęłoby to za sobą, ale czego nie robi się dla pań. Jest to jedna z wielu postaci (około trzydziestu) tak zróżnicowanych, z którymi przyjdzie naszemu boahterowi porozmawiać.



SCENOGRAPHY

Jeżeli szukamy wzoru, jak zrobić dobry scenariusz, to właśnie mamy go przed sobą. Dawno nie widziałem, by zadano sobie tyle trudu w dopracowaniu fabuły. W najmniejszych drobiazgach dopracowano kunszt historii bohaterów, akcji, intrygi, dramaturgii, komizmu i w ogóle wszelkiej maści gatunków literackich, jakich można odnaleźć w renomowanych filmach. W fabule "Runaway" znajdziemy wszystko, co potrzebne jest dla "snujących się po ziemskim padole z minami skazańców". Znaczy się kupę śmiechu i zabawy!



Gra składa się z sześciu etapów. Dla bardziej wymagających fanów przygodówek może to się wydawać za mało, mi wystarczyło. Nie jestem zwolennikiem długich gier z tytułu końca nie widać. Za dużo jest tego w naszym świecie. W alternatywnej rzeczywistości trzeba czegoś dobrego i to z jajem. Wspomnę tylko, że kultowymi tytułami wartymi zobaczenia pod tym względem są: "Monkey Island 2" czy "Indiana Jones IV". Skoncentrujmy się nad rozdziałami. Pierwsze dwa to wstęp do rozgrywki. Mało do znalezienia przedmiotów, pomieszczeń, mało kombinacji, ale i tak dla osoby, która gra po raz pierwszy, schody już się zaczynają. Pomimo iż niektóre pomysły same przychodzą do głowy.

Z biegiem gry zaczyna być coraz trudniej, systematycznie z nowym levelem zwiększa się ilość przedmiotów, pomieszczeń, zagadek do rozwiązania. W niektórych przypadkach, po kilkugodzinnej sesji grania można się w tym wszystkim pogubić, ale w takim wypadku proponuję wyjść na spacer z pieskim, kotkiem lub krówką. Potem możemy powalczyć z zagadką, należy pamiętać, iż wcielamy się w postać fizyka. Starajmy się postępować jak naukowiec, próbujmy łączyć wszystko ze wszystkim, a w końcowym rezultacie stwierdzimy, że męczący nas dylemat był banalny.



Interfejs

Do dyspozycji mamy dwa przyciski u góry ekranu. Jeden jest odpowiedzialny za wyświetlanie inwentarza, a drugi - ekranu opcji. Za badanie przedmiotów i za informacje na ich temat odpowiedzialna jest lupa. Klikamy prawym przyciskiem myszki. W ten sposób dowiemy się wszystkiego na temat odpowiedniego użycia przedmiotu. Inna funkcja to obracanie, popychanie, zabieranie, łączenie itp. posiadanego przez nas ekwipunku. Nie można mieć zastrzeżeń do systemu poruszania się bohaterem. Idzie tam gdzie chcemy, wystarczy kliknąć. Wszystko zrobione jest tak, by jak najszybciej i najprościej poruszać się.



The End

"Runaway" to kolejny tytuł, który zasługuje na miejsce w galerii gwiazd. Czy będzie się dobrze sprzedawał? Nie ukrywam, że osiągnie swój cel, lecz opinię czy jest to rynkowa rewelacja pozostawiam wszystkim, którzy będą mieli okazję się zapoznać z tym tytułem. Każdy gracz wciąż szuka czegoś nowego, zaskakującego... Świat "Runaway" szykuje dla nas wiele niespodzianek. Może dlatego, że jest podobny do otaczającej nas rzeczywistości, lecz ukazany w innej perspektywie, bo rysunkowej. Wysiłek, jaki został włożony w scenariusz, szatę graficzną (2D), efekty dźwiękowe, postacie, zasługuje na brawa, lecz pozostał pewien niedosyt, jakby czegoś brakowało, czegoś małego - pierwiastka, który zniewoliłby mój umysł na dobre...

Dowiedz się więcej na temat: dystrybutor | media | wydawca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje