Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Rumble Roses - PS2

Producent: Yuke's Media Creation
Wydawca: Konami
Dystrybutor PL: CD Projekt
Platforma: PlayStation 2
Gatunek: sportowa / wrestling
Ilość graczy: 1-2
Wykorzystuje: kartę pamięci
Premiera: 25 lutego 2005
Ocena: 6.5/10

"Rumble Roses" to taka wrestlingowa odmiana "Dead or Alive: Xtreme Beach Volleyball", wydana w wersji na PS2 i zanurzona w klimatach sado-maso. Podobnie jak hit Tecmo, gra Yuke's Media Creation skupia się na żerowaniu na męskich instynktach i to tych najniższych, bo jak inaczej nazwać pokazywanie przy absolutnie każdej możliwej okazji biustów, tyłków i krocza walczących seksbomb? Tak, w tej grze roznegliżowane panienki zabrały się za wrestling ku uciesze panów lubiących popatrzyć się na wirtualne pośladki i inne, równie przyjemne części kobiecego ciała.

Jeśli chodzi o same zawodniczki to jest z czego wybierać. Ninjaska, zbuntowana nastoletnia uczennica, która uciekła ze szkoły, nauczycielka w okularach i spódniczce mini czy panna odpowiednia dla osób szukających dominy - pejcze i skórzane, obcisłe stroje to dla niej chleb powszedni. Prócz tego pielęgniarka, która bardzo chętnie zabierze się za jakieś niesamowicie bolesne erotyczne badanie. Nie zabrakło drobnej, słodkiej dziewczynki, o jakiej każdy niespełniony "opiekun" marzy po nocach. Wszystkie panie ubrane są w stroje, które ciężko nazwać pełnoprawnymi ubraniami - ważne żeby odsłonić jak najwięcej ciała, mocno zaokrąglonego w miejscach miłych dla męskiego oka. Pań jest niby dwadzieścia dwie, ale tak naprawdę tylko jedenaście plus drugie tyle ich lustrzanych odbić, ze zmienionymi strojami, fryzurami i paroma ciosami.

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę "Rumble Roses" niczym specjalnym nie zachwyca. Jest to uboższa wersja "WWE SmackDown! vs RAW". System walki jest podobny, ale mocno uproszczony. W końcu chodzi tu o zabawę dla ludzi, którzy z wrestlingiem nie mają zbyt wiele wspólnego, a mają ochotę trochę się rozerwać przed konsolą, co oznacza, że jeśli jakiś fan tej dyscypliny zastanawiał się nad zakupem tej gry to powinien rozejrzeć się za innym produktem. Ciosy i chwyty poznaje się bardzo szybko, bo jest ich niewiele. Wkrada się przez to nuda, a jeśli doda się fakt, że konsolowe przeciwniczki nie wykazują się jakąś specjalną inteligencją podczas walk, otrzymujemy obraz pozycji schematycznej i nie wymagającej zbyt wiele wysiłku ze strony gracza. Jeśli chodzi o ilość trybów gry to również "Rumble Roses" niczym nie zachwyca. Jedynie dwa tryby - Exhibition i Story - to naprawdę niewiele dla kogoś, kto wydaje dwieście złotych na grę, którą chciałby się pobawić dłużej niż kilka godzin. Na dodatek ukończenie drugiego z trybów dowolną zawodniczką zajmuje niecałą godzinę, co sprawia, że gra nie starcza na długo. Oczywiście jeśli ktoś zechce może pomęczyć się dłużej, by odkryć dodatkowe stroje walczących pań, ale skoro sama walka nudzi już po kilku godzinach, to kto zechce męczyć się dla jakiejś kiecki? Znacznie lepiej zaprosić kumpla do zabawy, ale czego by nie mówić i tak liczy się jak najszybsze zadawanie ciosów. Nie ma tu miejsca na żadne taktyki, więc raczej szybko odpalicie "PES4" lub inną lepszą party game.

Warto zauważyć, że od strony wizualnej gra jest bardzo ładna. Zarówno wygląd, jak i animacja walczących dziewczyn stoją naprawdę na wysokim poziomie i pokazują możliwości czarnej konsoli Sony. Panie wyglądają naturalnie, a ich kobiece kształty nie są w żaden sposób zniekształcone. Przyjemnie się patrzy na te krągłości. Co prawda czasem pojawia się problem z krawędziami i wyraźnie widać, że ktoś się nie przyłożył do antyaliasingu, ale na szczęście aż tak bardzo nie kłuje to w oczy, a na pewno nie przeszkadza w zabawie. Tym bardziej, że animacja nie zwalnia nawet na chwilę. Gorzej niestety prezentują się areny, których poza tym jest bardzo mało. Owszem jest możliwość walki w błocie, czy na plaży, ale w przeważającej większości pojedynki toczą się w zamkniętych pomieszczeniach, halach i wcale nie wygląda to zbyt pięknie. Szkoda, że dźwięk nie dorównuje oprawie graficznej, trzymając raczej poziom skomplikowania rozgrywki. Nie będę się wypowiadał o paniach, które żenująco podłożyły swoje głosy pod wrestlerki, wspomnę za to o muzyce - miszmasz różnych gatunków, w tym rocka, hip-hopu czy japońskiego popu wypada całkiem znośnie, ale nie jest to soundtrack, który powinien znaleźć się na półce każdego szanującego się gracza.

Ogólnie "Rumble Roses" jest pozycją całkiem znośną i niezłą, jeśli chodzi o zabawę z kumplami. Twórcy gry dość lekko podeszli do tematu wrestlingu, skupiając się na pokazywaniu skąpo ubranych laseczek. Ale czyż nie ma wśród nas takich, którzy chętnie zobaczyliby niemalże nagie dziewczyny walczące do upadłego w błocie? Jest to tak zabawne, że naprawdę przez pewną chwilę człowiek siedzi przy konsoli i skręca się ze śmiechu widząc, co się dzieje na ekranie. Cóż, szkoda, że rozgrywka jest aż tak uproszczona. Jakby było trochę więcej zabawy, to z pewnością wahałbym się polecić tę grę każdemu grającemu mężczyźnie.

Vento

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje