Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Politycy proszeni o pomoc

Działające od 2003 roku stowarzyszenie European Game Developers Federation, reprezentujące społeczność twórców gier komputerowych z Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Danii i Holandii, zaapelowało do rządów członków organizacji o finansowe wsparcie branży twórców gier wideo.

Członek zarządu EGDF, Fred Hasson, podkreślił, że produkcje z branży elektronicznej rozrywki przemawiają do europejskiej i międzynarodowej publiczności od ponad dwóch dekad, lecz teraz zmagają się z trudnościami finansowymi wynikającymi z rosnących kosztów pracy i globalnej konsolidacji rynków.

"Jeżeli chcemy podtrzymać kulturową odrębność gier z Europy, potrzebujemy pomocy ze strony rządów, podobnej do tej, jaką otrzymują inne sektory działające na rynku audiowizualnym" - powiedział Hasson.

EGDF uważa, ze fundusze rządowe należą się producentom gier, ponieważ gry wideo stały się medium kulturowym, coraz częściej wybieranym przez młodsze pokolenia. "Gry mają coraz większy wpływ na wszystkie inne media - od kina, przez muzykę, aż po sztukę" - argumentował Antoine Villette, szef organizacji.

Producenci są w pełni świadomi potrzeby podnoszenia swoich umiejętności w celu poprawienia konkurencyjności, jednakże międzynarodowy nacisk na ciągłe redukowanie kosztów i podnoszenia jakości jest większy niż ich możliwości. Według EGDF, bez odpowiedniego wsparcia Europa straci kontakt z czołówką przemysłu, który jest postrzegany jako "pole kulturalnej bitwy przyszłości".

Projekt dofinansowania producentów gier z kieszeni europejskiego podatnika, czyli także z naszej, jest zagadnieniem bardziej skomplikowanym, niż mogłoby się to wydawać na początku. Problemem nie jest jednak kwota, jaką przeznaczymy na wsparcie przemysłu gier wideo, ale skutki, jakie zostaną osiągnięte dzięki tym pieniądzom. Jeżeli będzie to poprawa jakości gier robionych w Europie czy spadek ich cen to jesteśmy jak najbardziej temu przychylni. Jeśli jednak pieniądze te mają jedynie nabijać kabzę producentom gier, a pośrednio także organizacji EGDF, to lepiej, żeby byli oni zdani głównie na własne umiejętności i pomysłowość.

Dowiedz się więcej na temat: społeczność | wideo | stowarzyszenie | politycy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje