Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Formula NIPPON 99'

Witam wszystkich po kolejnym, frywolnym miesiącu zagrywania się na śmierć, pomimo tego, że szkoła się rozkręca, poczynając pogrywać sobie z naszą cierpliwością w kulki. Całe szczęście Wy dobrze wiecie, że życie nie kończy się na szkole, tylko na cmentarzu, więc mamy jeszcze dużo czasu (co za rym). Nie zgadniecie, gdzie jestem i co porabiam.

Reklama

Ano ognisko domowe czasem przypieka do żywego i nadchodzi czas wyrwania się na zasłużony odpoczynek, więc przywiało mnie do "zakopca". Oczywiście obowiązkowym wyposażeniem plecaka był Plej oraz kieszonkowy TV (ładny mi on kieszonkowy! To właśnie tu, w tej części kraju przypadła mi do zrecenzowania (na urlopie) gra firmy TYO Entertainment pt. "Formula Nippon'99".

Po przyjeździe na miejsce i wypakowaniu wszystkiego, zgodnie z powiedzeniem: "Prawdziwy turysta z mydła nie korzysta", pierwszą konkretną czynnością, jaką wykonałem, było (odgadnijcie co?): a) przejście się po okolicy w celu nawiązania kontaktu (intymnego) z miejscową populacją żeńską, b) zapoznanie się z zabytkami architektonicznymi okolicy, c) spacer po górach, d) chwycenie czym prędzej pada i ruszenie do dzieła. Poprawna odpowiedź to "d" (gdybym nie był zajęty, odpowiedź "a" jak najbardziej wchodziłaby w rachubę; mniam, mniam). Jeżeli zaznaczyłeś inne punkty, to oznacza, że NEO nie jest adresowane do takiego mośka, jak Ty! (Nie załamuj się, może będziesz lepszy następnym razem. Już my się o to postaramy!).

Po umiejscowieniu się jak kura na grzędzie w swym wygodnym łożu odpaliłem płytkę. I co widzę? Piękny film, prezentujący skośnookich, zasiadających w bolidach bardzo podobnych do tych z Formuły 1. Jak się zwie ten ich odpowiednik? Liga Nippon? Ale chwila! Co bardziej spostrzegawczy wypatrzą reklamy na torze opatrzone napisami kochanej firmy KONAMI. Czyżby chłopaki od Metal Gear'a maczali w tym palce? Nie, na pewno nie. W pierwszej chwili byłem zauroczony wstawką FMW, bo i wozy ładne, i muzyka budująca nastrój, więc nadzieja na nieprzespane noce w zasięgu ręki. Jeśliś koleś cierpliwy, to odczekaj chwilunię, a ujrzysz kolejny filmik, tym razem w całości wyrenderowany. Pora wgryźć się w menusy.

Na dobry początek dostępne są następujące tryby rozgrywki: scenario, arcade, time attack oraz VS, czyli 2 player. Pierwszy z nich, to nic innego jak mistrzostwa Nippon w kategoriach kart, formula 3 oraz - dla fachmanów - najwyższa klasa Formula Nippon. Myślę, że kolejnych trybów tłumaczyć chyba nie trzeba. Po pomyślnym przebrnięciu przez opcje nadeszła kolej sprawdzenia praktycznego tych szybkich bolidów.

Nie spełnione marzenia...

Po zniknięciu napisu "Loading", czar prysnął niczym bańka mydlana. W mej wyobraźni śmigałem już kartami po torach pełnych wiraży, aż łepetyna mi podskakiwała, brałem długie łuki wielkimi bolidami, czując smród oleju palącego się na plecach... To był sen... Spodziewałem się symulatora lub chociaż dobrego racera, a co dostałem? Otrzymałem grę, której twórcy starali się za wszelką cenę udowodnić, że bolid lub gokart to połączenie poduszkowca, śmieciarki, wrotek i pojazdu opancerzonego sił pokojowych ONZ. Jaki z tego morał?

Nie da się jeździć! Zero praw fizyki oraz realizmu. Pojazd zbiera się z miejsca niczym pijaczyna z karczmy, a jazda nim to czysta nieprzyjemność. Szkoda się rozpisywać! Od strony graficznej tytuł też nie prezentuje się lepiej. Po prostu: tragedia na kołach! Już naprawdę nie pamiętam, kiedym ostatni raz widziałem tak rozpikselowaną oprawę wizualną. Przez te cholerne kwadraciki z widoku w kabinie wcale nie widać zbliżających się zakrętów. A zresztą, jaka jest frajda z jazdy, kiedy w kokpicie nie ma kierownicy! Ukradli, czy co? Nawet nie ratuje sytuacji jazda kartami - identyczna...

Oj, panowie, nie chciało się przysiąść do roboty! A tak na marginesie: zatrudnijcie kogoś na stanowisko testera, aby takie kichy, jak ta, nie trafiały na sklepowe półki!!! (Jeśli macie testera, to nie dawajcie mu produktu, gdy on sam jest w stanie upojenia alkoholowego!). O efektach dźwiękowych i muzie nie wspominam, bo nie ma o czym zatruwać.

Jeśli mogę Wam coś doradzić, drodzy bracia i siostry, (to nie kazanie) to omijajcie z daleka tę płytkę, niczym psa sąsiada lub szkołę, gdy natkniecie się na nią w swym shopie. Jest po prostu niewarta tych pieniędzy, a poza tym już o wiele lepiej wypada w tym świetle choćby pierwsza edycja "Formula One'96", którą możecie nabyć w Platynie za pół ceny, a i grania będzie do woli bez zszarganych nerwów, klnięcia i wspomnień po wrzuconych w błoto papierkowych banknotach. Krótko i zwięźle, amen.



Ducha wyzionę, a wypocznę.

Urlopowicz MartineZ

Dowiedz się więcej na temat: szkoła | nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje