Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Eye Toy: Kinetic Combat - PS2

Producent: Sony Computer Entertainment
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Dystrybutor PL: Sony Poland
Rodzaj gry: zręcznościowa
Data wydania PL: 17 listopada 2006
Wykorzystuje: kartę pamięci, kamerkę Eye Toy
Cena detaliczna: 149 PLN
Ocena: 7/10

Większość, jeśli nie każdy z nas chciałby być wojownikiem ninja lub karateką z prawdziwego zdarzenia. Bez obaw chodzić po osiedlu, odwiedzać wszystkie kluby i kibicować każdej drużynie piłkarskiej. Czy ekipa Sony chce nam to w końcu zaoferować? I to w zaciszu naszego pokoju?

"Oczna zabawka..."

Technologia Eye Toy, jak pokazują odpowiednie statystyki, mimo sporej krytyki rozwija się bardzo pozytywnie. W szczególności widać do na przykładzie "next-genów", które skrzętnie i ambitnie postanowiły rozwinąć tego typu rozrywkę. Czy w takim razie przyszłość domowego grania będzie symbiozą i nowym obrazem "multisensorycznej" zabawy za pomocą wyłącznie naszego ciała? Nie ukrywam, byłaby to ciekawa i dająca świeże możliwości próba zastąpienia sztucznego, nienaturalnego i ograniczonego w swojej architekturze kontrolera.

Stwórz własnego siebie

Pierwszy kontakt z najnowszą produkcją "Eye Toy: Kinetic Combat" to znany z pierwszej części edytor naszego profilu. Podajemy wzrost, wagę, wiek, a konsola to wszystko oblicza, porównuje i po kilku chwilach jest wstanie stwierdzić, ile spalimy kalorii podczas każdego ćwiczenia - co za bujda...

Kiedy już przebrniemy przez podstawy, przed nami pojawia się podstawowy tryb zabawy - trening Kung-Fu. Jest on rozłożony na szesnaście tygodni, a w ciągu siedmiu dni odbędziemy aż dziesięć spotkań. Dzięki zatrważającej liczbie stu sześćdziesięciu ćwiczeń producent przewidział naukę takich stylów, jak: smoka, tygrysa, modliszki oraz szponów orła.

Zanim zacznę wyśmiewać sam zamysł tej produkcji, najpierw przyjrzyjmy się, co ona rzeczywiście ma dla nas w zanadrzu. Początkowo zaczynamy skromnie. Na ekranie pojawia się cień naszego mistrza, a my dokładnie i wytrwale musimy podążać za jego ruchami. Skłony, proste wykopy, a czasem techniki bloków i skutecznych sekwencji ataku. W czasie całej zabawy, konsola oczywiście czujnie śledzi każdy nasz ruch, oceniając oraz przede wszystkim doradzając nam, w kolejnych aspektach naszego treningu. Czy zatem rzeczywiście możemy liczyć na celne uwagi naszego wirtualnego mistrza i nauczyć się czegoś pożytecznego? Na pewno, przy sumiennych ćwiczeniach spalicie parę kalorii...

Kiedy odbębnimy już żmudną i nudną zaprawę, czas na konkretny trening. Przypomina on trochę zadania poznane w "Kinetic", tylko że bardziej dopracowane i klimatyczne. Unikanie latających gwiazdek, zbijanie glinianych garnków, celne uderzenia w manekina. Ogółem rozwijamy pięć aspektów dobrego "wojownika": celność, szybkość, zwinność, wytrzymałość oraz koordynację; bawiąc się przy tym całkiem udanie.

Nie jesteśmy tu jednak od "durnego" kopania w "nie oddające" naczynia. Czekają nas bowiem, w miarę upływu czasu i "wtajemniczenia" cztery walki z mitycznymi bossami: smokiem, tygrysem, modliszką oraz feniksem. Fajne jest to, że droga do pokonania każdego adwersarza jest zupełnie inna, wymagająca od nas zupełnie innych oraz poznanych w czasie treningów technik. Nie są one oczywiście złożone i skomplikowane, niemniej jednak faktem jest, że Ci którzy sumiennie przygotowali się do walki, łatwiej pokonają czekające ich wyzwanie.

Reasumując, ćwiczenia sprawnie i w miarę możliwości pomagają nam nie tylko zatrzymać, ale również odzyskać odpowiednią formę, treningi uczą podstaw ogólnie pojętych sztuk walk, a pojedynki z bossami to o dziwo nie największe i złożone wyzwanie, a namiastka i jedyny ślad rozrywkowej części tej gry, bez większych zobowiązań i obecności stricte wyuczonych technik Kung-Fu... Dlaczego łatwo mi "podważać autorytet" tytułu, który tak pozytywnie stara się nas "uzdrowić", zapewniając nam nie tylko swoistą rozrywkę, ale również pewną dozę wiedzy na temat "Martial Arts"? Litry potu, bólu, zakwasów i oczywiście wyrzeczeń, jakie mnie napotkały podczas treningów Taekwon-do, mocno utwierdziły mnie w przekonaniu, że takie produkcje w pozytywnym, ale fałszywym stylu żerują na naiwnych odbiorcach. Oczywiście - możemy sobie spokojnie poćwiczyć w domu przed telewizorem, zastosować parę wykopów, ale jeśli człowiekowi nawet przez chwilę nie przyjdzie do głowy, aby to samo zrobił na wolnym powietrzu, przebiegł się, a przede wszystkim wreszcie wyłączył telewizor, to tym bardziej takie "gry" nie mają sensu!

Fight!

To zdecydowanie najlepszy tego typu produkt na rynku. Świetnie rejestruje nawet najmniejsze ruchy gracza, posiada przyjazną, choć prostą szatę graficzną oraz na pewno skutecznie poprawia kondycję systematycznego zawodnika. Nie oszukujmy się, nie mamy co liczyć nawet na minimalne zgłębienie złożonych i wymagających meandrów każdej sztuki walk, niemniej jednak istotna obecność rzeczywistego trenera udanie została zastąpiona przez ograniczoną, ale poprawną "konsolę". Polecam, choć wyłącznie jako dodatek do codziennej pracy nad stanem ciała i umysłu.

AFrO

Dowiedz się więcej na temat: dystrybutor | zabawy | wydawca | Sony

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje