Reklama

Cold Fear

Producent: DarkWorks
Wydawca: UbiSoft
Dystrybutor PL.: Cenega
Rodzaj gry: TPP / FPP
Data wydania: 10 czerwca 2005
Wymagania sprzętowe: PIV 1 GHz, 256 MB RAM, karta graficzna 64 MB, 2,2GB HDD
Cena detaliczna: 79,90 PLN
Ocena: 8/10

Tytuł niniejszej gry jest bardzo wymowny. Pierwszy rzut oka na screeny mówi sam za siebie. Jeżeli graliście onegdaj w takie tytuły, jak "Resident Evil" czy "Alone in the Dark", to przy "Cold Fear" poczujecie się niczym w domu. Oczywiście zaszły pewne zmiany i niezręcznie jest porównywać najnowszy produkt DarkWorks z pozostałymi grami, to jednak jest coś, co łączy je wszystkie, a mianowicie: mroczny klimat. Szczerze powiedziawszy to dawno nie miałem okazji zagrać w coś wybitnie podnoszącego poziom adrenaliny we krwi. Czy "Cold Fear" okazał się dostatecznie mrożący?

Akcja gry toczy się na rosyjskim statku, który utknął na Morzu Beringa. Co więcej, panuje tam bardzo zła aura. Sztorm jest tak mocny, że statek ledwie unosi się na powierzchni wody. Specjalna grupa została wysłana, aby sprawdzić sytuację panującą na pokładzie. Cóż tu się wiele rozwodzić - wszyscy żołnierze zginęli tam równie szybko, jak się pojawili. Wyjaśnienie okoliczności wypadku pozostaje w rękach Twoich oraz oddziału, z którym przybyłeś na odsiecz. Szybko jednak okazuje się, iż główny bohater zostaje sam jak palec i w pojedynkę będzie próbował przeciwstawić się stworzeniom, które zawładnęły statkiem i wycięły niemal wszystkich homo sapiens w pień.

Jak przystało na porządny horror, klimat gry jest wyczuwalny niemal na każdym kroku. Chodząc po statku nie sztuka dostać gęsiej skórki. Na zewnątrz panuje rozszalały wicher, spienione fale rozbijają się o burty kołysząc statkiem (niejednokrotnie będzie można z niego wypaść!), a wiatr wyje niemiłosiernie. W środku również nie jest najciekawiej. Bardzo dużo ciemnych pomieszczeń, wiele niemiłych zakątków oraz wszędobylskich typów spod ciemnej gwiazdy. Na domiar złego - w magazynku pistoletu kul zazwyczaj jak na lekarstwo. W takich okolicznościach walka o życie do najłatwiejszych nie należy. Przeciwnicy są tutaj dosyć upierdliwi. Wystarczy napisać, iż większą ilość potworów zabić można jedynie poprzez odrąbanie łba. A w przypadku, gdy magazynek jest pusty, szanse na to maleją do zera. Co gorsze, w wielu miejscach na statku ciężko będzie oddać celny strzał z racji szalejącego sztormu. Oprócz włóczących się zgniłych ciał, na pokładzie przyjdzie nam spotkać także kilka innych ziomków. Ciężko opisywać ich wygląd, może ograniczę się li tylko do tego, że z każdym następnym etapem gry będą coraz więksi i paskudniejsi. Co do ich sztucznej inteligencji stwierdzić muszę, iż nie jest zbyt dobrze. Oczywiście nie spodziewałem się po żywych trupach nadzwyczaj logicznego rozumowania, ale ich cała robota ogranicza się do nieustannego parcia przed siebie na przeciwnika. Uważam, iż to nieco za mało. Ale żebyśmy nie byli całkowicie osamotnieni w walce z nimi, autorzy zdecydowali się na kilka ciekawych pukawek. Na samym początku przyjdzie nam chodzić ze zwykłym pistolecikiem wyposażonym w laser i latarkę, ale oprócz tego będzie możliwość postrzelania z kałacha, automatu, wyrzutni rakiet, shotgun'a czy kuszy z zieloną substancją, która przyciąga na pewien czas uwagę przeciwników. Każdemu zabójstwu będzie towarzyszyć spora ilość krwi, która niejednokrotnie będzie spływać po ekranie (bardzo ciekawie wykonany motyw).

Abstrahując od tego, zmartwiła mnie nieco mała możliwość ingerencji w środowisko. Szkoda, iż pokojów nie można zastawiać skrzynkami czy stolikami, ubolewam także nad tym, że przejście z lokacji do lokacji wymaga kilka sekund czekania na wgranie nowego pomieszczenia. O ile to nie jest denerwujące, to już fakt, że goniący nas potwór nie może przejść przez drzwi, jest co najmniej dziwny. Bardzo ważny jest również układ kamer. W "Cold Fear" kamera w każdej lokacji jest nieruchoma i nie zmienia swojego miejsca. Motyw ten znany jest choćby z serii 'Resident Evil'. Różnica polega jednak na tym, iż w przypadku "CF" możemy dowolnie zmieniać nieruchomą kamerę na widok FPP, który znacznie ułatwia unicestwianie wrogów. Poruszać się w tym trybie można także i nawet zalecałbym taką opcję, bowiem zwyczajnie więcej wtedy widać.

Chyba największym minusem w tej grze jest jej liniowość. Za każdym razem wczytując ostatni zapis czeka nas ten sam schemat gry. Ilekroć będziemy przechodzić tą samą drogą, spotkają nas te same postacie w identycznych okolicznościach. Wczytując grę po raz któryś z kolei (save'y są możliwe tylko w wyznaczonych z góry miejscach, nie można w dowolnym momencie zapisywać gry - co też jest głupotą) i przemierzając niezmienne ścieżki w jednakowych realiach - gra robi się nużąca. Wtedy jedynym rozwiązaniem pozostaje odpoczynek, po którym znowu nadciąga ochota do gry.

Oprawa techniczna stoi na bardzo wysokim poziomie, to trzeba przyznać z góry. Graficznie gra została przygotowana bardzo dobrze. Lokacje wyglądają świetnie, naprawdę warto zwrócić uwagę na wykonanie niektórych pomieszczeń. Animacje postaci także zrobiono solidnie. Wystarczy spojrzeć na pełzające po podłogach, ścianach i sufitach małe robactwa - poruszają się znakomicie. Ich większym braciom także niewiele można pod tym względem zarzucić. Do tego niesamowicie wyglądający sztorm i jego wpływ na otoczenie - coś rzadko spotykanego! Co do dźwięków - za nie twórcom również należą się pochwały. Odgłosy w tego typu grach są bardzo istotne, jednakże w przypadku "Cold Fear" możemy mówić, iż oprawa dźwiękowa udanie buduje klimat. Ponadto w tle przygrywa muzyka, na którą co prawda podczas gry nie zwraca się wielkiej uwagi, to mimo wszystko pasuje do całości. Warto przy tym napomknąć, iż gra zawiera jeden z kawałków Marilyna Mansona, który będzie nam dane usłyszeć po zakończeniu gry. Ot, taki bonus.

"Cold Fear" na terenie naszego kraju został wydany za pośrednictwem firmy Cenega. Polski dystrybutor zdecydował się na wersję kinową i słusznie, bowiem łatwo byłoby zatrzeć klimat gry poprzez dobór nieodpowiednich lektorów. Osoby dobrze znające angielski mogą grać w tym języku, natomiast dla osoba mniej obytych z angielskim przygotowano czwartą płytkę ze spolszczonymi napisami oraz kilkoma zwiastunami nadchodzących gier UbiSoftu.

Słowem zakończenia wypada napisać, że jest to bardzo ciekawy produkt i na pewno każdy gracz znajdzie tutaj coś dla siebie. Co prawda rewolucji nie uświadczymy, ale biorąc pod uwagę przystępną cenę oraz niskie wymagania sprzętowe i kilkanaście godzin dobrej zabawy - nie wypada mi nic innego, jak zalecić Wam zakup "Cold Fear".

Janek

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy