Reklama

Wheelman

Vin Diesel ma nie tylko wysokooktanowe nazwisko, ale również udany romans z komputerową rozrywką. Gra nawiązująca do filmu Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay na stałe zapisała się w annałach wirtualnej rozrywki.

Ba! Przez wielu uznawana jest nawet za hit wszechczasów! Niektórzy wprawdzie twierdzą również, że Diesel ma talent aktorski, ale w to śmiemy jednak powątpiewać. Nie zaprzeczamy przy tym, rzecz jasna, że głos ma iście nieziemski, a na koncie kilka kasowych hitów, wśród których warto wymienić choćby: xXx, Pitch Black czy Szybcy i wściekli. Wszystko to składa się z kolei na jeden prosty fakt - ilekroć gdzieś i kiedyś nazwisko popularnego aktora "przyczepi się" do jakiegoś produktu, tylekroć z miejsca staje się on produktem pożądanym przez masy. Nie inaczej jest z Wheelmanem, który coraz śmielej zmierza w kierunku naszych twardzieli.

Reklama

Gra powstaje od ponad dwóch lat w najtajniejszych czeluściach biurowców firmy Tigon Studios. Po pierwsze, ma ona na koncie wspomniane Kroniki Riddicka, a po drugie, została powołana do życia przez samego Vina. Nawiasem mówiąc, rzut oka na stronę dewelopera wystarczy, by stwierdzić, że szykuje on kilka innych obiecujących projektów. Wydawcą będzie natomiast korporacja Midway, której raczej nie trzeba graczom bliżej przedstawiać. No dobrze, ale o czym będzie Wheelman? - zapytacie. Jej główny bohater, obdarzony fizjonomią Vin Diesla, nazywa się Milo Burik. Pracuje jako amerykański agent do zadań specjalnych i właśnie został wysłany z tajną (a jakżeby inaczej?) misją do Barcelony. Ma podjąć się długotrwałej infiltracji tamtejszych grup przestępczych. Pachnie to klasyczną filmową gangsterką, bowiem Milo, po to by skumać się z bandziorami, musi udawać jednego z nich. Przynajmniej do pewnego stopnia, bowiem w jego przypadku najbardziej istotne okażą się umiejętności kierowcy. Na kampanię złoży się w sumie 25 rozbudowanych misji, a wedle zapewnień twórców nie będziemy mogli podczas nich nudzić się ani przez sekundę.

Tytuł gry zobowiązuje i rzeczywiście - większość czasu spędzimy w jej trakcie za kółkiem. Milo będzie pomagał gangsterom, rabusiom i wszelkiej maści oprychom opuścić niepostrzeżenie miejsce zbrodni. Z tym "niepostrzeżenie" to jednak lekka przesada, bowiem w Wheelmanie nasze brawurowe ucieczki i efektowne pościgi w wykonaniu stróżów prawa stanowić mają kwintesencję zabawy. Tak się bowiem ciekawie składa, że hiszpańska policja nie wie nic o tajnej akcji bohatera i traktuje go jak zwykłego przestępcę.

Pal gumę baranie!

Programiści z Tigon Studios zapewniają, że dadzą graczom w pełni odczuć, jak to jest siedzieć za kierownicą skradzionej bryki podczas policyjnego "zlotu Smerfów". Stanie się tak w dużej mierze dzięki filmowym (czytajcie: przygotowanym przez najlepszych fachowców od kina akcji z Hollywood) wstawkom, które wzbogacać mają samą rozgrywkę. Gra wyraźnie odwołuje się do kinowych emocji. Wśród filmowych inspiracji wymieniane są takie kamienie milowe, jak Bullit, Tożsamość Bourne'a, Znikający punkt, Transporter czy Ronin. Filmografia, przyznać trzeba, potężna. Zresztą o tym, że twórcy wielokrotnie oglądali wspomniane tytuły, przekonać ma już interaktywny wstęp. Podczas niego do bryki Milo wskoczy atrakcyjna Lumi, która właśnie obrabowała bank. Oczywiście, będziemy musieli dowieźć ją w bezpieczne miejsce, po drodze poznając sterowanie i uciekając dziesiątkom funkcjonariuszy, którzy jakoś tak dziwnie uparli się, aby nas dopaść. Przejechanie wozem przez wystawę sklepową, staranowanie straganu z owocami czy innego wozu, mają tutaj być chlebem powszednim. Autorzy solennie zapewniają, że wstawki z autami w rolach głównych zapierać będą dech w piersiach. Na ekranie zobaczymy ponoć taranujące się samochody, miażdżone karoserie, skrzące tysiącem iskier felgi pozbawione ogumienia, sypiące się w drobne kawałki szyby i wszystko to, co jeszcze z hasłem "wariacje na szosie przy prędkości 200 Km/h" da się powiązać.

Jednym z ważniejszych "ficzersów", którym autorzy chwalą się nader chętnie, będzie możliwość spychania wozów przeciwników z szosy. Wiadomo - bez tego żaden porządny pościg się nie obejdzie, nie zabraknie go również w Wheelmanie. "Przytulić się" do jadącego obok samochodu będzie można niezwykle łatwo i intuicyjnie, a do tego trzeba będzie uważać, bo ten sam manewr może wykonać również przeciwnik. Innym elementem zabawy będzie możliwość wychylenia się z auta i oddania celnych (bądź nie) strzałów w kierunku przeciwnika. Dodatkowo, wraz z rozwojem zabawy, Milo będzie nabywał pewne specjalne zdolności. Wiadomo - w miarę upływu czasu zwiększają się umiejętności, co w tym wypadku sprowadzi się do opanowania nowych trików.

Na razie nie ujawniono dokładnej ich liczby, a rąbka tajemnicy uchylono tylko w jednym wypadku. Mowa o triku zwanym Cyclone. Wyobraźcie sobie taką scenkę: Milo śmiga ulicami Barcelony aż miło, ale na ogonie ma dwie policyjne fury. Nagle wykręca na ręcznym obrót o 180 stopni i w tym samym momencie wrzuca wsteczny. Teraz pruje do tyłu, a kamera przesuwa się powoli do kokpitu. Do tego tempo gry nieco zwalnia, a nasz heros wyciąga zza pazuchy pokaźnych rozmiarów pukawkę. Może dzięki niej przebić opony w pościgowych samochodach albo odstrzelić kierowcę. Przyznacie chyba, że jest na co czekać? Jednak aby skorzystać ze wspomnianych trików, trzeba będzie najpierw "naładować" specjalny wskaźnik widoczny na wyświetlaczu. To z kolei uczynimy dzięki brawurowej i widowiskowej jeździe po ulicach. W sumie nie ma w takim podejściu nic złego, bowiem efektowne akcje tylko podbiją nam poziom adrenaliny, a przecież w końcu o to chodzi. W jednej misji będziemy musieli też wspierać naszego partnera. Oto gonimy narkotykowych dilerów, którzy wystawili nasz gang. Milo oczywiście prowadzi, a jego kompan wystawia rękę z giwerą za okno pasażera. Nasze zadanie to jechać na tyle prosto i ostrożnie, by pozwolić partnerowi unieruchomić przeciwnika. Powiedzieć łatwiej niż wykonać, bowiem samochód dilerów będzie jechał dynamicznym zygzakiem, wcale nie ułatwiając nam zadania. Uliczkę znam w Barcelonie

Pościgi pościgami, lecz chociaż w 80% to one składać się będą na kwintesencję zabawy, to jest jeszcze pozostałe 20%. Te z kolei pozwolą Milo wyjść z bryki, nieco rozprostować kości i wykonać jedno z 80 zadań nie należących do wątku głównego. W czasie przechadzek zaliczymy kilka misji (np. uratowanie pewnego bossa przed egzekucją), ale będziemy mogli również przesiąść się do innej bryki. Wzorem GTA chociażby, w Wheelmanie ukraść będzie można wszystko, co tylko jeździ, a na drzewo nie ucieka. Odkryjemy zatem niuanse jazdy osobówkami, poczujemy moc drzemiącą w ciężarówkach, zapoznamy się z czarem małych, miejskich samochodów czy śmigniemy na jednośladach, grając glinom na nosie. Model jazdy, choć nie jest realistyczny, ma być w każdym wypadku odmienny. Na razie ostateczna ilość dostępnych wehikułów nie jest znana, ale wiadomo, że w grze pojawi się kilka licencjonowanych pojazdów.

Za sprawą nowatorskiej technologii Steerable Targeting w czasie jazdy będziemy mogli także namierzyć przeciwnika (np. jadącego na motorze), a zablokowany na nim kursor ułatwi nam potem celowanie. Cała akcja ma być przy tym prezentowana w taki sposób, aby nie uronić z przedstawianych na ekranie wydarzeń ani jednej cennej sekundy. Aby nieco urozmaicić zabawę, oprócz kampanii i trybu multiplayer (o tym ostatnim na razie nic nie wiadomo, poza tym, że będzie) autorzy szykują jeszcze minigierkę zwaną Rampage. Będzie w niej trzeba zestrzelić pojedynczym strzałem jakiś konkretny obiekt, aby zdobyć specjalne wzmocnienie, które pozwali niszczyć i tratować wszystko na niewyobrażalna skalę. Za demolkę będziemy w określony sposób punktowani, co pozwoli potem porównać wyniki z przyjaciółmi.

A co z oprawą graficzną? Nie będzie dla nikogo wielkim zaskoczeniem, jeśli powiemy, że gra powstaje na Unreal Engine 3. To z pewnością najpopularniejszy obecnie silniczek, który oferuje niezłą wydajność i najwyższych lotów grafikę. Właśnie dzięki niemu wirtualna Barcelona będzie wyglądać niemal tak, jak w rzeczywistości. Niemal - bo choć autorzy przenieśli najważniejsze topograficzne elementy (jak np. kościół La Sagrada Família), to jednak wirtualne miasto bardziej przypomina stolicę Basków niż nią jest. Możemy liczyć za to na dopracowany model oświetlenia, procedury generujące ruch uliczny oraz reakcję pieszych i osób postronnych na działania naszego chojraka.

Nie byłoby w dzisiejszych czasach dobrej gry akcji bez rozbudowanego modelu zniszczeń. Na szczęście, znajdzie się on również w Wheelmanie. I pod tym względem będzie mu bliżej do nierealistycznych gier akcji, niż do symulacji. O samochodach wiadomo tyle, że będą im odpadały drzwi, lusterka i inne części karoserii. Pojazdy w efektownych ekwilibrystycznych akcjach będą wznosić się wysoko w górę, aby paść potem z łomotem na ziemię. Typowe dla pościgów będą mocno przesadzone loty czterokołowych bryk. Większość elementów składających się na poszczególne etapy będzie można rozwalić w drobny pył. Wyobraźcie sobie sytuację (wziętą z gry!), w której pędzicie kolejno: przez centrum handlowe, ulicę, wjeżdżacie do biurowca, skaczecie na dach innego budynku (tak tak, samochodem!), pędzicie korytarzem, wywołując panikę wśród ludzi, a na końcu wyskakujecie wysoko w powietrze za sprawą ogromnej rampy. Wszędzie po drodze zostawiacie za sobą chaos i pożogę! Wygląda więc na to, że wraz z premierą Wheelmana, nastanie prawdziwa uczta dla miłośników rozwałki. Gra w wersji na PC, PS3 i X360 powinna się ukazać jeszcze jesienią bieżącego roku. Oj, jak my na nią czekamy!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy