Reklama

Prince of Persia: Prodigy

Ubisoft, po zakończeniu trylogii, wcale nie zamierza rezygnować ze swego szlagieru. Choć zmiany bohatera możemy się spodziewać. Prince of Persia to jedna z najlepiej rozpoznawalnych marek w świecie komputerowej rozgrywki.

Przypomnijmy tylko - koniec lat 80. i początek 90. należały do przygód księcia w wersji na komputery 16-bitowe i pierwsze PC-ety. W grach takich jak Prince of Persia i Prince of Persia 2: The Shadow & The Flame (obie autorstwa studia Broderbund Software, które w obecnych czasach specjalizuje się w tworzeniu oprogramowania użytkowego) toczył on boje z wielkim wezyrem o imieniu Jaffar. Gry owe porywały graczy fenomenalną animacją ruchu (zwłaszcza biegania) i niezgorszą (jak na tamte czasy) grafiką. Pod koniec XX wieku studio Red Orb Entertainment postanowiło odświeżyć legendę i wydało grę Prince of Persia 3D, która jednak nie okazała się wielkim hitem. Dopiero XXI stulecie przyniosło graczom świt nowej ery. Trylogia wydana pod skrzydłami Ubisoft Studios porwała wielbicieli przygód spod znaku Orientu i nieźle namieszała w świecie platformówek/action adventure. Pozycje takie jak Prince of Persia: Piaski Czasu (2003), Prince of Persia: Dusza Wojownika (2004) oraz Prince of Persia: Dwa Trony (2005) ułożyły się w zgrabną całość, prezentując losy "odświeżonego" księcia. Były to gry mroczne (zwłaszcza ostatnia), niezwykle dynamiczne, oferujące przy tym sporo nowatorskich rozwiązań (choćby zabawy z cofaniem czasu). Sukces trzech części był na tyle duży, że włodarze z Ubisoft, pomimo oficjalnego zakończenia trylogii, od dawna zachodzili w głowę, w jaki sposób do serii powrócić.

Reklama

W pewnym stopniu okazją do tego stały się decyzje o realizacji filmu Prince of Persia: Piaski Czasu, z Jake'em Gyllenhaalem w roli głównej. Obraz trafi do kin w połowie 2009 roku, a - jak to w dzisiejszych czasach bywa - warto, aby miał wsparcie w postaci innych popkulturowych nurtów rozrywki. I tak dochodzimy do sedna sprawy. Pod koniec 2008 roku, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem (ale jest duża szansa nie pójdzie, bo czasu mało...), na sklepowych półkach rozłożony zostanie Prince of Persia: Prodigy. Tu drobna dygresja - wcześniej (tak jakoś w lutym bieżącego roku) serwisy internetowe lotem błyskawicy obiegła wiadomość, że jego podtytuł brzmieć będzie Ghosts of the Past. Przy okazji pojawiło się kilka screenów, jakoby z wczesnej bety. Dziś wiemy już, że była to zwykła kaczka dziennikarska. Nowa gra ochrzczona została mianem Prodigy i taką właśnie markę zarejestrował twórca i główny designer projektu - Jordan Mechner (przy okazji: autor kultowej gry Karateka z 1984 roku).

Prawdę mówiąc, na razie ostrych jak brzytwa informacji na temat nowego Prince of Persia jest stosunkowo mało. Wiadomo, że gra powstaje pod skrzydłami studia Ubisoft Montreal, które znane jest z poprzednich części. Wiadomo również, że historia z nowej gry, a także nowy bohater, nie będą mieć nic wspólnego z tym znanymi z trylogii. Ba! Prince of Persia: Prodigy będzie po prostu grą niezwiązaną z poprzednimi trzema, bo dopięcie poprzedniej opowieści nastąpiło w The Two Thrones. Kto wie, może nowa gra okaże się w przyszłości pierwszą częścią nowej trylogii?

Tako rzecze Zaratustra

Sama fabuła jest tyleż mroczna, co wielce zagadkowa. Odwołuje się ona do wywodzącej się z pierwotnych wierzeń ludów indoeuropejskich monoteistycznej religii, zwanej zaratusztrianizmem, co - przyznajmy - jest wycieczką dość orientalną. Wygląda więc na to, że autorzy zabiorą nas do czasów imperium Sasanidów, których muzułmanie nazywali "czcicielami ognia". Jak widać zatem, tendencja do eksploatowania tematów wschodnich dopiero się w grach rozkręca. W fabule wykorzystany zostanie podstawowy mit zaratusztriański o walce dwóch bogów, z tym że odpowiednio zmodyfikowany (czytaj: spłycony). Oto Ahura Mazda (Pan Mądrości) zwany Ormuzdem i Angra Mainju (Zły Duch) nazywany Arymanem od zarania toczą nieskończoną walkę o panowanie nad światem śmiertelników. Prawdziwym bogiem jest jednak wyłącznie ten pierwszy. Drugi pozostaje tylko jego negatywnym odbiciem. Na szczęście dla ludzkości, Ahura Mazda zwycięża w tym heroicznym starciu i udaje mu się zamknąć swoje alter ego w pudełku ukrytym w pewnej oazie. Niestety, niczego nieświadomy poszukiwacz przygód otwiera ową swoistą "puszkę Pandory", wypuszczając nieopatrznie czciciela zła. Tak się zaś dziwnie składa, że owym poszukiwaczem jest nowy bohater Prince of Persia: Prodigy, czyli gracz. Zadanie będzie zatem jasne: przywrócić światu ład i harmonię.

Autorzy przyznają, że dając graczom możliwość naprawy świata, podążają fabularnie w ślady takich hitów jak: Okami, Shadow of the Colossus czy The Legend of Zelda: Twilight Princess. Zresztą w tym względzie można by wymienić jeszcze co najmniej setkę tytułów. Największą zmianą w stosunku do poprzednich części, łatwą do wychwycenia na pierwszy rzut oka, będzie jednak styl graficzny, w jakim produkcja zostanie zrealizowana. Na dostępnych screenach widać bowiem, że będzie to cell-shading. Technika ta, polegająca na cyfrowej zamianie wyświetlanego obrazu, sprawia, że przypomina on odręcznie zrobiony rysunek. Wszyscy bohaterowie, a także wszelkie lokacje, będą więc wyglądać do pewnego stopnia tak, jakby zeszli właśnie z kart jakiegoś komiksu lub obrazkowej opowieści. Taka technika upodobni nowego Prince of Persia: Prodigy do dzieł w stylu XIII (gra całkiem niezła, choć leciwa) czy Team Fortress 2 (wiadomo - pierwsza klasa!). Co za tym idzie, nowy image uzyska także główny bohater, który teraz mniej będzie straszny, ponury i bezlitosny, a nieco bardziej hm... ludzki?

Podjęcie takiej, a nie innej decyzji, mającej ogromny wpływ na klimat zabawy, wyjaśniał Jean-Christophe Guyot - główny dyrektor kreatywny Prince of Persia: Prodigy. Zaznaczył on, że artyści w taki sposób chcieli przedstawić przygody księcia, aby nawiązywały one bardziej do "Baśni tysiąca i jednej nocy", niż klimatów rodem z historycznej Persji. Co na to gracze? Okaże się po premierze.

Heroic action adventure

Ponieważ tytuł zaliczany jest do wspomnianego w śródtytule gatunku, sama zabawa ma skupiać się przede wszystkim na walce. Zresztą istotna była ona również w dotychczasowych tytułach. Tym razem programiści zdecydowali się jednak postawić na jakość, kosztem ilości. Oznacza to, że na swej drodze napotkamy najprawdopodobniej mniej przeciwników, ale za to bardziej zawistnych i niebezpiecznych, którzy podążą za księciem na skraj świata. Oznacza to również, że w czasie zabawy pojawi się sporo pojedynków jeden na jeden, z wykorzystaniem, rzecz jasna, efektownej broni białej. Do tego dojdzie niezwykle dynamiczna kamera, która przesuwać się ma wraz z walczącymi i drobiazgowo prezentować wszelkie ciosy i uniki. Twórcy podsumowują gameplay w ten sposób, że bliżej mu będzie do tego z Soul Calibur, niż tego z God of War.

Zniknie - to niespodzianka - możliwość wpływania na czas. Autorzy twierdzą, że porzucili zabawy z continuum, ze względu na to, że były kopiowane w zbyt wielu produkcjach i powoli przestały być znakiem rozpoznawczym serii. Jednakże zapowiadają, że wprowadzą zupełnie nowatorskie rozwiązanie, które pchnie księcia Persji do jeszcze bardziej zwariowanych przygód i szaleńczych wyborów. Jakie? To na razie tajemnica. Wiadomo jednak, że bohater otrzyma niezwykle ważny gadżet - zakończoną kolcami-szponami rękawicę (Freddy Krueger?), która pozwoli mu zsuwać się bezpiecznie z dużych wysokości po pionowych ścianach, a do tego wykonywać ewolucje, o których do tej pory mogliśmy tylko pomarzyć.

Tym razem dostaniemy też odrobinę więcej swobody, niż do tej pory. Całość będzie bowiem wyważonym miksem linearnej i nielinearnej opowieści. Po wbudowanej mapie będziemy mogli się poruszać dowolnie, raz za razem podejmując wyzwania, na które przyjdzie nam w danej chwili ochota. Jednakże już same rozgrywanie etapów będzie liniowe i poprowadzi do spotkań z efektownymi bossami. Tych ostatnich programiści z Montrealu porównują do bosssów z Metal Gear Solid. Na wzór wspomnianego tytułu, zamierzają ich obdarzyć daleko posuniętą osobowością i niespotykanymi umiejętnościami. Jednego z nich zaprezentowano w niespełna minutowym trailerze. To Hunter, olbrzym przewyższający księcia niemal trzykrotnie, o ciele jak ze stali. Trzeba przyznać, że gracja, z jaką się porusza, pozwala liczyć na niemałe emocje. Na szczęście, książę nie będzie musiał rozprawiać się z przeciwnikami w pojedynkę. W sukurs przyjdzie mu tajemnicza, piękna i niebezpieczna Elika określana jako "support character". O postaci tej nie wiadomo jeszcze zbyt wiele, poza tym, że może się okazać pomocna w rozwiązywaniu zagadek i eksterminowaniu przeciwników. Trudno jednak w tej chwili określić, jak wielki wpływ uzyskamy na jej poczynania.

Bilet na Bliski WschódKiedy premiera? Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, powinniśmy dostać Prince of Persia: Prodigy wraz z innymi gwiazdkowymi prezentami. Tytuł ukaże się równocześnie na wszystkie platformy, do których zaliczają się Xbox 360, PS3 oraz PC. Ciekawostką jest fakt, że powstanie również wersja na DS-a, przenośną konsolkę Nintendo. Czekamy zatem na dzieło Jordana Mechnera i jego przyjaciół z niecierpliwością.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama