Reklama

Painkiller: Hell Wars

Kosmetyczka, Twój wróg!

Design poszczególnych lokacji powala: masa krwi, fruwających flaków, wiszących szkieletów, tarzających się po ziemi mózgów czy zatęchłych, zasyfiałych, pełnych ludzkich resztek pomieszczeń. Zarówno stare cmentarzysko, bagna, nawiedzone więzienie, zniszczona fabryka czy gotyckie zamczysko - mimo sporej prostoty w swojej architekturze - budują ciężki i zdecydowanie chory klimat.

Podobnie wszelkie maszkary, jakie czyhają na nasze niewinne gardło, prezentują ciekawy i przerażający wygląd. Śmierć z potężną kosą, kościotrupy z halabardami, monstrum ubrane w kaftan bezpieczeństwa, z klatką na głowie, a na potężnych świniakach z mini-gunami kończąc - wrogów jest dużo, są mocno zróżnicowani, bardzo fajnie przygotowani i niestety wyposażeni w bardzo proste biblioteki Sztucznej Inteligencji.

Na osobny akapit zasługują również bossowie piekielnego uniwersum. Czasami potężni, niczym żyjące góry z "Shadow of Colossus", rzadziej piekielnie szybcy, a praktycznie w ogóle nie posiadający zdrowego pomyślunku. Jednocześnie pokonanie ich często wymaga odpowiedniej i indywidualnej strategii, ponieważ każdego z nich trzeba zabić w inny sposób. Jeden jest "uczulony" na bańki z gazem wydobywające się z pobliskiego bagna, a inny polegnie dopiero po zniszczeniu jego przeszczepów. Prócz tego walka z takim bydlakiem często odbywa się w szaleńczym amoku, opróżniając setki magazynków i unikając jego wielgachnych ramion. Mniam...

Na koniec pozostaje kwestia wykonania konsolowego "Painkiller: Hell Wars". Silnik oparty na świetnym Havoc 2.0 zapewnia nam ciekawe i realistyczne doświadczenia z fizyką środowiska: bujające się elementy, eksplodujące beczki czy wylatujące w powietrze ciała. I rzeczywiście byłoby bardzo zawodowo, gdyby dotyczyło to wszystkich elementów otoczenia, a nie tylko większości. Swoboda istnieje, ale tylko ograniczona. Szkoda. Sama zaś grafika jest średnia, czasami ładna, ale nigdy nie zachwyca. Zdecydowanie gdyby nie powalający klimat i koncepcja tworzonych światów, byłoby mocno przeciętnie.

Hell War

Podsumowanie w szybkim i prostym jak budowa "Painkillera" skrócie: masa zabijania, ciężki, czasami chory i pokręcony klimat, mocny design oraz banalne do bólu, bardzo irytujące schematy - pomieszczenie, rzeźnia, kolejne pomieszczenie i kolejna rzeźnia. Zero świeżego pomysłu, wciągającej fabuły, większego zamysłu twórców oraz wymagającego poziomu trudności. Jeśli lubisz coś więcej, niż tylko bezmyślne walenie do wszystkiego, co się rusza, odpuść sobie ten tytuł. Natomiast jeśli jesteś fanem "Serious Sama" lub "Blood", na pewno poczujesz się jak w domu... Piekielnym domu...

Dowiedz się więcej na temat: klimat | wars

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje