Reklama

John Woo Presents Stranglehold

Zapytajcie największych producentów filmów akcji jak Quentina Tarantino czy Roberta Rodriqueza, kto miał największy wpływ na rozwój kina akcji w Hong Hongu? Na pewno chórem odpowiedzą wam...

...ukłon proszę - mistrz John Woo.

To właśnie on przeniósł walkę przy pomocy broni palnej na całkiem nowy poziom, przekształcając ją w istne tango pocisków, krwi i gołębi. To John Woo kontynuował i rozszerzał doświadczenia producentów i reżyserów z całego globu, przedstawiając światu Chow Yun-Fata, jednego z najbardziej znakomitych i charyzmatycznych aktorów Hong Kongu. Te dwa niesamowite talenty razem stworzyły kawałek naprawdę świetnego kina akcji (takich jak choćby The Killer czy Hard Boiled) więc jak najbardziej miał sens, plan ponownego zetknięcia ich razem, ale tym razem przy produkcji gry, która stanowiłaby miks stylowej akcji Woo z urokiem jednego z najbardziej sławnych aktorów. John Woo Presents Stranglehold na konsolę Xbox 360 jest wszystkim czego pragnie każdy fan dobrego kina akcji, ale może pozostawić pewien niedosyt oraz nieodparta pokusę pragnienia więcej.

Reklama

W grze Stranglehold wcielamy się w rolę Inspektora Yuena Tequili (który zagrany został przez Chow Yun-Fata), twardego gliniarza , który najpierw strzela, a później... zapomina o pytaniach. W każdym bądź razie, gra serwuje nam powtórkę z przepełnionego pikantną akcją oraz dramatem filmu. Oto, Tequila całkiem przypadkiem znajduje się w samym środku wojny pomiędzy dwoma mocarnymi gangami Triady, które walczą ze sobą o kontrole nad kryminalnym półświatkiem Hong Kongu. Po śmierci kolegi oficera, nasz główny bohater pragnie dowiedzieć się co tak naprawdę planują przestępcy oraz jaką w tym wszystkim odgrywa rolę rosyjska mafia, a także córka i wnuczka głównego szefa Triady. Ta interesująca fabuła rzuci nas do całkiem egzotycznych, obfitych i pełnych detali lokacji, ale nigdy nie zagłębi się w historię bardziej niż jest to wymagane do osiągnięcia satysfakcjonującej konkluzji.

Filmom Johna Woo przeważnie również brakowało pewnej głębi w fabule, za to nadrabiały one czystą, nieprawdopodobną akcją oraz niezliczonymi sekwencjami walki, które oczywiście znalazły swoje odzwierciedlenie w grze. Inspektor Tequila nie jest usatysfakcjonowany naciskając jedynie spust od swojego pistoletu, ale raczej kiedy już to robi, to z ogromną klasą i stylem. Tak jak w filmie, Tequila chętniej korzysta z dwóch pistoletów na raz i nie boi się przy tym skakać, rzucać, ślizgać po poręczach, turlać po ziemi, odbijać od ścian czy biegać po zabudowaniach. Stranglehold napełnia grę autentycznie akrobatycznym stylem strzelania Johna Woo i uwierzcie mi na słowo, że nieprawdopodobnie skutecznie działa to na przeciwników, w szczególności kiedy coś eksploduje lub pewna część otoczenia pod wpływem siły pocisków po prostu zsunie się na nich szatkując ich ciała.

Problem tkwi jednak w tym, że większość tych emocjonujących wygibasów mogliśmy już podziwiać w innych grach, takich jak choćby świetna seria Max Payne, czy też Dead to Rights. Oddawanie skoku w zwolnionym tempie w trakcie strzelania, turlanie po podłodze na przemian z oddawaniem strzału czy też zwolnienie tempa i omijanie wrogich pocisków jak w filmie Matrix nie są nowymi koncepcjami. Wciąż jednak, Stranglehold stanowi pewną wizytówkę swojego oryginalnego klimatu, dzięki takim umiejętnościom jak wykorzystywanie elementów otoczenia (a jest ich na prawdę sporo!) do obalenia przeciwnika czy używanie poręczy i balustrad do biegania po nich oraz strzelania do zaskoczonych widokiem przeciwników, inne gry, które będą czerpały z tego typu pomysłów na pewno będą kojarzone właśnie z tym tytułem. Możesz wskoczyć na wózek, przejechać nim w dół, a następnie zeskoczyć z niego na ziemie i leżąc strzelać w plecy przeciwników - takich akcji się nie zapomina. Poza tym do dyspozycji oddane zostaje nam tzw. Tequila Bombs, które dzięki naliczanym punktom za zabijanie formułują się w specjalne umiejętności. Umiejętności te dzielą się na health boost (leczenie), precision aiming (działa jak genialnie przeprowadzony atak snajperski), barrage attack (po użyciu którego stajemy się niezwyciężeni niszcząc wszystko co napotkamy na swojej drodze przy pomocy śmiercionośnej zamieci pocisków), oraz spin attack (znak rozpoznawczy Johna Woo, użyty w większości jego produkcji, w zwolnionym tempie bohater obraca się w kółko oddając strzały do przeciwników znajdujących się aktualnie w zasięgu jego broni).

Ze zdrową dawką zarówno oryginalnych, jak i zapożyczonych elementów akcji, gra zachowuje odpowiedni klimat, a dzięki świetnie zaprojektowanej mapie przycisków, strzelanie sprawia wiele frajdy. W trakcie rozgrywki natkniemy się na kilka naprawdę "soczystych" lokacji podzielonych na rozdziały, w których Tequilla znajdzie się w sytuacjach gdzie liczba przeciwników oraz noszonych przez nich uzbrojenia przewyższa wszelkie możliwe oczekiwania. To jednak nie koniec, bowiem czekają na nas również takie atrakcje jak: sytuacja, w której otoczeni przez zgraje przeciwników w zwolnionym tempie musimy unikając kul zabić jak najwięcej z nich, czy też wreszcie walki z samymi bossami. Raz znajdziemy się w restauracji wypełnionej po brzegi członkami Triady, aby za chwilę niszczyć narkotykowe laboratoria, gdzieś nad morzem. Gra nie oszczędza na momentach, które sprawiają, że na ustach graczy pojawia się niczym niepohamowany uśmiech, czyli totalnych destrukcjach otaczających nas terenów.

Niestety, gra posiada kilka problemów, które po części wywodzą się błędów w grywalności. Dla przykładu, przeciwnicy praktycznie zawsze znajdują bezpieczną osłonę za wybuchowymi materiałami przez co momentami można mieć wrażenie, że strzelamy do pustych butelek na jakimś festynie. Poza tym, pociski niektórych przeciwników po prostu muszą w nas w trafić, choćbyśmy schowali naszego bohatera za nie wiadomo jak dobrą osłoną. Kolejną usterką jest to, że nie wiadomo z jakich przyczyn, ale snajperzy odruchowo zawsze wiedzą gdzie się aktualnie kryjemy. Gra jest bardzo krótka, i gdyby się przyłożyć, to można by ją ukończyć przy jednym posiedzeniu, ale dla tych, którzy odnajdą się w tym klimacie, zawsze mogą próbować zaliczyć grę raz jeszcze, na wyższym poziomie trudności. Tytuł ten umożliwia również rozgrywkę wieloosobową, w której maksymalnie może wziąć udział 6 graczy, ale tak naprawdę, to tylko tryby Deathmatch oraz Team Deathmatch sprawiają frajdę, i to też raczej na krótką metę. Na koniec, w dostępnych w menu sklepie, można również odblokować kilka bonusów.

Graficznie, gra nie wyciska ostatnich soków z konsoli Xbox 360, ale prezentuje odpowiednio wysoki poziom. Efekty wizualne, same w sobie są naprawdę zachwycające, długo nie można podnieść szczęki z podłogi po obróceniu restauracji w stertę gruzu. Co chwila napotykamy na przepiękne akcje kaskaderskie w satysfakcjonującym wykonaniu Chow Yun-Fata, który dzięki takim trikom jak np. wyskok na wózek, a następnie przejechanie nim przez całą plansze strzelającym przy tym do wrogów po prostu zdobędzie serce każdego gracza. Oczywiście, można powiedzieć, że to już gdzieś było, ale w ogólnym zestawieniu gra i tak jest bardzo miła dla oka.

Grafika to nie wszystko, Stranglehold posiada także fantastyczną ścieżkę dźwiękową, która świetnie podkreśla poszczególne elementy oraz sytuacje, zarówno w przerywnikach filmowych jak i podczas samej gry. Piękne dzieło uwieczniają niesamowite głosy aktorów podłożone pod poszczególnych bohaterów, tak że wszystko brzmi jak w prawdziwym filmie.

John Woo Presents Stranglehold jest nieprawdopodobną strzelanką pełną bezlitosnej akcji i chociaż gra jest nieco za krótka, to tak naprawdę nie ma to zbyt wielkiego znaczenia. Każdy sympatyk prawdziwego kina akcji na pewno doceni ciężko prace włożoną w ten tytuł przez producentów. Co prawda tytuł ten nie jest wolny od błędów, ale tak na dobrą sprawę, to jest ich o wiele mniej niż dobrodziejstw, dzięki którym z ochotą będziemy spoglądać na monitor. Jeśli kochacie przyzwoite strzelanki, pełne wartkiej akcji i nie zwracacie uwagi na długość gry, nie możecie przejść obok tej pozycji obojętnie.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: john

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy