Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Half-Life 2

Half-Life 2

Wystarczy zerknąć na recenzję gry w wersji PC, która ukazała się pod koniec zeszłego roku, a już będziemy wiedzieli, jaki w rzeczywistości okazał się szumnie zapowiadany "Half-Life 2". I z pewnością mimo kilku minimalnych wpadek okazał się godny swojego imienia. W takim razie, jaki jest konsolowy produkt? Równie dobry i wstrząsający? Na pewno!

Wielki Brat patrzy

Po dramatycznych wydarzeniach w Black Mesa, Gordon Freeman zdecydował się pracować dla tajemniczego G-Mana. Poddany specjalistycznym zabiegom w końcu zapada w stan hibernacji, letargu i nienaturalnego snu, czekając na kolejne zlecenie swojego chlebodawcy... W tym czasie wiele spraw uległo zmianie. Ludzkość została podbita przez "Imperium Kombinatu" - to samo, które odpowiadało za zniewolenie i wykorzystanie rasy Xen do ataku na Black Mesa. Oczywiście nie udało by im się to, gdyby nie pomoc człowieka, głównego administratora bazy Black Mesa, o imieniu Wallace Breen. Teraz, służąc kombinatowi, podzielił świat na odpowiednie strefy, gdzie każdy człowiek uczyniony niewolnikiem musi podporządkować się obecnemu stanowi. Łapanki, pełna kontrola, makabryczne eksperymenty na ludziach czy tłumienie wszelkiego oporu to główne środki podporządkowywania sobie świata. Na szczęście jest grupa ludzi, którzy postanowili zmienić tę kolej rzeczy... I o dziwo wśród nich odnajdujemy samego G-Mana! Nie wiadomo jakimi powodami kierowany, postanawia przebudzić swojego podopiecznego i tym samy pokrzyżować plany Pana Breena w drodze do całkowitej eksterminacji rodzaju ludzkiego...

Druga część serii "Half-Life" zaczyna się po raz kolejny w środku komunikacji. Tym razem jest to pociąg jadący do miasta o nazwie "City 17". Nie wiadomo skąd się tam wzięliśmy, co wydarzyło się pomiędzy wydarzeniami pierwszej i drugiej części i jakie jest nasze obecne zadanie? Tylko brzmiące gdzieś w podświadomości słowa G-Mana: "Obudź się, obudź, nadszedł Twój czas. Należał Ci się odpoczynek, ale... Odpowiedni człowiek na niewłaściwym miejscu może wszystko zmienić. Obudź się... i poczuj zapach ludzkiego prochu...". Z przemyśleń wyrywa nas głos jednego z pasażerów: "Welcome in the City 17... Dotarliśmy na miejsce".

Naszym oczom ukazuje się dworzec, miejsce tak podobne architektonicznie, jak te spotykane w Polsce. Aż ciarki przechodzą. Dosłownie jakby to miało się wydarzyć naprawdę. Na wielkim ekranie, niczym wielki brat, wita nas starszy jegomość, mówiąc nam, iż dobrze wybraliśmy to miejsce i że jest tu znacznie bezpieczniej. Czas się ruszać. Widzę, że inni kierują się w stronę jakiegoś wyjścia, więc pójdę za nimi. Moim oczom rzucają się wszędobylskie kamery, czytniki i sensory, ogromne ilości strażników... To oni! Jednostki kombinatu. Dziwne maski, pałki i odbezpieczona broń. Nie dam im powodu do zabicia mnie, jeszcze nie... Nagle zatrzymuje mnie jeden ze strażników. Przecież nic nie zrobiłem, ja tylko szukałem wyjścia. Na próżno. Eskortowany, docieram do jakiejś celi. Fotel, multum krwawych śladów, kolejne kamery oraz działka podwieszone pod sufitem. Mam przerąbane...

...Tak oto zaczyna się wielka i tak chwalona przeze mnie produkcja. I to właśnie klimat, fabuła i ogólna prezentacja gry po raz kolejny dają poczucie uczestniczenia i przeżywania wydarzeń toczących się na ekranie. Wszędobylskie patrole, tak bliska naszym oczom wschodnioeuropejska architektura, potężna dawka totalitaryzmu i niezrozumiałe dla nas słowa G-Mana. O co chodzi z tym kombinatem, kim jest Breen i jaka jest nasza rola w tej tajemniczej misji? Tego Wam już nie zdradzę...

Dowiedz się więcej na temat: klimatyczna | animacja | przełom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje