Reklama

Gears of War 2

Niezależnie od tego, czy z grami konsolowymi jesteśmy za pan brat, czy też ostatnie dwa lata przeczekaliśmy we własnej piwnicy, nie jest możliwe, by o uszy nie obiła się nam nazwa Gears of War. Dziecko Epic Games stało się hitem, sprzedanym w milionach egzemplarzy.

Okazało się produkcją, która na długo ustanowiła trudną do przeskoczenia poprzeczkę.

Gra rządziła na każdym polu: od grafiki począwszy, przez sposób prowadzenia rozgrywki, a na ogólnym klimacie skończywszy. I choć obecnie możemy znaleźć wiele produktów przewyższających ją technologicznie, Gears of War stale cieszy się niegasnącą popularnością. A w międzyczasie trwają prace nad sequelem, który, według zapowiedzi, znów ma przetrzepać szeregi konkurencji. Przed twórcami, z Cliffem Bleszinskim na czele, stoi niemałe wyzwanie.

Po zakończeniu pierwszej części wydawało się, że zniszczone wojną ziemie planety Sera odżyją. Mimo że szeregi Szarańczy (Locust) zostały znacznie przerzedzone po ostatniej akcji drużyny Delta, bitwa po bitwie oddziały ludzi wypchnięto z wielu miejsc strategicznych, zmuszając je do zajęcia ostatniego bastionu - miasta Jacinto. Co gorsza, obcy wynaleźli nowe metody drążenia, uzyskując teraz możliwość kopania nie tylko małych przejść, ale i ogromnych tuneli mogących pochłaniać całe miasta. Jakby tego było mało, akcja kończąca część pierwszą gry nie była w pełni udana i sprawiła, że znaczna część planety została skażona trującym gazem.

Reklama

W tym miejscu, w sześć miesięcy po ostatnich wydarzeniach, powracamy na pole bitwy, po raz kolejny wcielając się w dobrze nam znanego Marcusa Feniksa. O ile w pierwszej odsłonie Szarańcza odgrywała rolę najeźdźców, o tyle tym razem to my wielokrotnie będziemy dokonywać ataków, stanowiących często jedyną możliwą szansę na przechylenie szali zwycięstwa na ludzką stronę. Okazuje się, że oddziały COG nie próżnowały przez ostatnie pół roku, dzięki czemu są teraz wyposażone w wiele maszyn, które znacznie ułatwiają ataki na siedliska przeciwników.

Podnosząc poprzeczkę

Cliff Bleszinski, główny producent gry, stwierdził, że Gears of War 2 określić można jako "grę trzech B" - "Bigger, better, more badass". Będzie więc więcej, lepiej i... niech każdy sam sobie dopowie. I choć można uznać to za marketingowy bełkot, prezentacje, które wymknęły się do sieci, oraz opinie osób, które widziały drugiego GoW'a w akcji, wydają się w pełni potwierdzać zapowiedzi. Już w tej chwili nie sposób jest nie okazać zachwytu nad tym, co osiągnęli twórcy. Widać, iż postawili oni tym razem nie tylko na działania naszej drużyny, ale też na uczucie uczestniczenia w wielkim zbrojnym konflikcie, którego jest się zaledwie częścią.

Przykładem są tu ogromne dźwigi, przewożące urządzenia niezbędne do wbicia się w legowiska Szarańczy (zwane pieszczotliwie "windami do piekła"). Jako dowódca oddziału Delta pokierujemy obroną jednego z nich. Jednak akcja będzie miała miejsce też na innych machinach, na których pozostające w defensywie grupy będą czynić wszystko, by dotrzeć do wyznaczonych punktów. A my, przy wtórze wybuchów, będziemy oglądać ataki śmigłowców i czołgów, przy okazji dbając nieustannie o własną skórę.

W Gears of War 2, prócz wspomnianego protagonisty z pierwszej części, do akcji powrócą dobrze nam znani Dominic Santiago, Augustus Cole oraz Damon Baird. Prócz nich możemy liczyć na kilka nowych osobistości. Będzie to między innymi Maria, żona Doma, która zaginęła w tragicznych okolicznościach w dniu pierwszego pojawienia się Szarańczy na powierzchni Sery. Zapoznamy się też z Dizzym, kierowcą jednej z machin bojowych. Innymi bohaterami będą Tai Kaliso, trzymający się swych własnych zasad żołnierz, oraz Chairman Prescott, dowódca Coalition of Ordered Governments. Ich obecność wprowadzić ma do zabawy pewien powiew świeżości.

Można bez wątpienia powiedzieć, że pierwsza część gry dosłownie rozmiażdżyła tak graczy, jak i konkurencję swym poziomem graficznym. Zamiarem ludzi z Epic Games jest wywołanie kolejnego, całkowicie pozytywnego szoku. Znany nam Unreal Engine 3 jest stale ulepszany przez twórców, co sprawia, że z każdą prezentacją gra zachwyca coraz bardziej. Mapy mają być większe, bardziej różnorodne, a przy tym przyciągające wzrok graczy na długi czas (o ile pozwoli na to sytuacja panująca na polu bitwy). Czy marzenia (nasze i autorów) zostaną spełnione? Trzeba by być ignorantem, by w to choć częściowo nie wierzyć.

Tnąc co popadnie...

Pisząc o GoW 2, nie można nie wspomnieć o dwóch nowościach, jakie z pewnością znajdą uznanie pośród osób o rzeźnickich zapędach. Pierwszą z nich jest możliwość używania żywych tarcz, za które możemy wziąć ogłuszonych lub dogorywających przeciwników. Ich odpowiednie przytrzymywanie zapewni graczom osłonę pod gradem kul - będzie to jednak ograniczone, ponieważ każde z ciał po otrzymaniu pewnej dawki ołowiu po prostu się rozpadnie. Drugą atrakcją są z kolei pojedynki na... piły. Dobrze znamy nietypową broń z "jedynki", jednak tym razem, gdy natrafimy na jegomościa wyposażonego w takie samo narzędzie zniszczenia, przy odrobinie szczęścia sprawdzimy szybkość swoich ruchów (odpowiednie wciskanie klawiszy na padzie), a w następstwie obejrzymy krwawą scenkę wykańczania oponenta.

Nowy Gears of War pokaże też "ząbki" przy bardziej spektakularnych walkach. Choć pojedynki z niewielkimi grupami wrogów będą dawkowane w podobnych ilościach, jak w pierwowzorze, tym razem dokonamy też mordu na całych rzeszach Szarańczy, panoszących się w czasie walki. Co już można zobaczyć? Setki jednostek kręcące się po mapie nie będą "atakiem klonów", a ogromnymi oddziałami pojedynczych żołnierzy, z których każdy będzie obierał swoją drogę i sposób działania. W pokazywanych prezentacjach Marcus eliminuje takie hordy ze szczytu dźwigu, pozostaje jednak nadzieja, że staniemy z nimi także bezpośrednio oko w oko.

Istotnym elementem rozgrywki staną się bitwy z bossami, które tym razem mają stanowić znacznie większe wyzwanie (kto kojarzy chociażby Corpsera z części pierwszej, wie, o czym mówimy). Kreatury nie tylko będą straszniejsze, ale i bardziej uciążliwe. Według słów Cliffa, Brumak ma być przy nowych stworzeniach zaledwie namiastką problemów. Do eksterminacji bossów, jak również pojedynczych wrogów, posłużą nowe typy broni - miotacz ognia, granaty wypełnione trucizną i kilka typów pistoletów.

...i wciąż zwiększając poziom

Istotnym elementem pierwszej gry był/ jest tryb multiplayer. I tym razem gra wieloosobowa ma stać na odpowiednio wysokim poziomie, oferując przy okazji dawkę nowych rozwiązań. Pomogą w tym nowe tryby rozgrywki: Guardian, zbliżony do znanego nam z "jedynki" Assassination, gdzie tym razem zabicie dowódcy przeciwnej drużyny nie będzie kończyło walki; Wingman, w którym do walki stanie pięć dwuosobowych drużyn (zwiększono limit o dwóch graczy na mapie); oraz Meatflag , gdzie zamiast typowej flagi należało będzie zanieść w odpowiednie miejsce... postać sterowaną przez komputer (ogłuszanie botów będzie codziennością).

Gears of War 2 to też kilka pomniejszych usprawnień. Mowa tu między innymi o przekazach radiowych, które w razie powtarzania danego etapu misji będzie można zwyczajnie pominąć (unikając w ten sposób wolnego spacerowania Marcusem). Nieśmiertelniki (COG Tags), znane nam z pierwszej części powrócą, tym razem dostarczając informacji o swoich byłych właścicielach. Pojawi się też dziennik, w którym zebrane zostaną informacje o znalezionych przedmiotach (i tych, których musimy jeszcze poszukać), oraz notatki, dodające szczegółów do opowiadanej historii.

Nadchodzący sequel Gears of War zapowiada się nie tylko na produkt korzystający ze sprawdzonej marki, ale i na dzieło, które znacznie wzmocni jej dobre imię. Jeszcze ciekawsza fabuła, rozwijająca pozostawione wątki i wprowadzająca nowe? Znacznie większa ilość bardziej skondensowanej akcji? Piękniejsza, dostosowana do obecnych wymogów grafika? Nowe elementy, dodające smaku rozgrywce? Chyba mamy grę, która została skazana na bycie hitem. I co ważne, chyba nikt z nas nie ma nic przeciwko.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje