Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Dark Sector

Każda wielka gra prędzej czy później musi doczekać się lepszych lub gorszych naśladowców. Prawdę powiedziawszy jest wręcz dziwne, że znakomite Gears of War musiało czekać aż tak długo na pierwszego "klona".

Półtora roku po premierze pojawił się wreszcie tytuł, który wykorzystuje większość świetnych patentów, które pokazał nam nowy król konsolowych strzelanek. Dark Sector nawet graficznie jest bardzo podobny do GoW, jednakże jego twórcy postanowili nie ograniczać się tylko do jednego dobrego tytułu, z którego można czerpać inspiracje. Tworząc fabułę, sięgnęli bowiem do klasyki survival horroru, czyli serii Resident Evil. I brali z niej pełnymi garściami. Zdawać by się mogło, że gra w ten sposób skonstruowana jest właściwie murowanym hitem. Czy tak jest faktycznie? Zanim odpowiemy na to pytanie, musimy najpierw opowiedzieć Wam o pewnych faktach.

Reklama

Prawie jak Gears of War

Podobnie jak wspominany już wcześniej GoW, Dark Sector jest grą akcji z widokiem zza pleców bohatera. Mamy więc tu wszystko to, co w takim tytule znaleźć się powinno. Możemy szybko biec, a kamera wtedy zacznie się trząść. Gdy dotrzemy do jakiejś osłony, nasz bohater może się do niej "przylepić", czyli ukryć całkowicie i wychylać po to, by strzelać do przeciwników. Nad większością niskich przeszkód da się przeskoczyć lub też zmienić kryjówkę na inną, która znajduje się w pobliżu. Tego wszystkiego dokonujemy, używając jednego przycisku akcji. Kiedy przychodzi już do wymiany ołowiu, mamy do wyboru strzelać z biodra lub dokładnie przymierzyć, naciskając lewy spust na kontrolerze. Co prawda obraz się wtedy przybliża i prościej wykonać upragnionego "head shota'a", jednakże w tym trybie bohater porusza się bardzo wolno, a co gorsza - musi wyjść zza zasłony. Aby umknąć przed nieprzyjacielskim ogniem, możemy wykonać unik i przeturlać się po ziemi w dowolną stronę. Wszystko to brzmi dziwnie znajomo, prawda?

Niestety jednak nie wszystko twórcy dopracowali tak jak należało, a niektórych elementów znanych z Gears of War z niewiadomych przyczyn się pozbyli. I tak czasem trudno się przykleić do przeszkody, a podczas szybkiego zmieniania osłon nasz bohater nie chce do nich przywrzeć, co sprawia, że niejednokrotnie tracimy cenne sekundy próbując go do tego zmusić. Zabrakło również możliwości strzelania na oślep. Ciężko w sumie powiedzieć czemu, wszak skoro twórcy i tak postanowili wykorzystać świetne skądinąd sterowanie, to pozbycie się tego elementu jest krokiem co najmniej niezrozumiałym.

Podobnie jak w GoW, można tu nosić naraz jedynie cztery rodzaje broni, a wybiera się je przy pomocy d-pada. Tak więc nasz bohater może mieć przy sobie nieodłączną glewię, pistolet, karabin i granaty. Od czasu do czasu znajdzie się jakaś broń ciężka, taka jak RPG lub przenośne działko Gatlinga, jednakże nie można go stosować wymiennie z innymi rodzajami broni. Większość spluw jest w miarę standardowa i nie wykracza poza to, co można znaleźć w dowolnych innych grach tego typu. Mamy tu więc pistolety, pistolety maszynowe, karabinki szturmowe, strzelby i karabin precyzyjny. Jako, że jednocześnie możemy nosić jedynie jeden rodzaj broni, musimy się zdecydować, którą z nich wybierzemy i w którą zainwestujemy ulepszenia. Prawdę powiedziawszy, i tak najważniejszy jest pistolet, gdyż tylko jego możemy używać wraz z najbardziej śmiercionośnym narzędziem tej gry, czyli glewią.

Jest ona bronią na tyle specyficzną, że warto jej poświęcić osobny akapit. Prawdę powiedziawszy, nie mamy pojęcia, czemu to zabójcze latające narzędzie, przypominające potrójną swastykę o ostrych ramionach, nazwano glewią, wszak nie ma ono nic wspólnego z XIV wieczną bronią drzewcową piechoty. Niemniej jest ona jednym z najciekawszych i najbardziej grywalnych elementów Dark Sector. Zabija się nią wrogów zarówno na dystans, jak i z bliska. Można ją podpalić, zamrozić lub naładować elektrycznością, dzięki czemu staje się dużo skuteczniejsza w starciu, a poza tym podpala przedmioty, zamienia tryskającą z rur wodę w słupy lodu, otwiera drzwi oraz eksploduje, rażąc wszystkich wrogów w pobliżu. Co więcej, dzięki możliwości sterowania jej lotem można nie tylko łatwiej ścinać wrogom głowy, ale również wciskać przyciski normalnie dla nas niedostępne. Jak więc widać, jest to narzędzie niezbędne do przejścia całej gry i na upartego można nie używać poza nią żadnej innej broni.

Dowiedz się więcej na temat: broń | scenariusz | Wielka gra | Bohater

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje