Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Damnation

Wielobębenkowe rewolwery, automatyczne karabiny Gatlinga, masywne motocykle, mechy napędzane parą to tylko część atrakcji, jakie przyjdzie nam zobaczyć w grze. To wszystko zaś wymieszane z ostrym sosem znanym z klasycznych westernów i pełnych patosu amerykańskich filmów o wojnie secesyjnej. Na screenach wyraźnie widać, że postindustrialna atmosfera towarzyszyć powinna nam przez dużą część rozgrywki. Tym bardziej, że twórcy zapowiadają, iż poszczególne mapy będą wyjątkowo rozbudowane, przy czym odnosić ma się to nie tylko do płaszczyzny horyzontalnej, ale i wertykalnej. Innymi słowy, osoby cierpiące na wirtualny lęk wysokości powinny szczególnie uważać na ten tytuł.

Reklama

Taki układ lokacji wynika przede wszystkim z zaplanowanego stylu rozgrywki, który łączyć ma w sobie strzelankę z grami typu Tomb Raider czy zręcznościowym hitem ostatnich miesięcy - Assassin's Creed. Nieraz przyjdzie nam się ścierać z mocno przeważającymi siłami wroga. Nic to jednak dla takiego bohatera jak Hamilton, który opanował sztukę parkouru w stopniu równie mistrzowskim, co jego poprzednik, niejaki Altair. Będziemy więc mogli ich ominąć, skacząc z półki na półkę, wspinając się na ściany i wykorzystując wszystkie inne "przypadkowo" znajdujące się w zasięgu elementy architektoniczne. Dzięki unikatowej zdolności bohatera, zwanej Spirit Vision, będziemy natomiast mogli zlokalizować nawet przeciwników schowanych za grubym murem - czyżby wskazywało to na indiańskie korzenie Hamiltona?

Twórcy chwalą się, jakoby "wyczyszczenie" i zwiedzenie każdej z lokacji miało nam zająć przynajmniej trzy godziny intensywnego grania. Miedzy innymi z tego powodu w grze będziemy mogli poruszać się nie tylko na własnych nogach, ale również skorzystać z kilku rodzajów dostępnych pojazdów. Oprócz przedstawionych na screenach motocykli, niewiele jednak wiadomo na temat tego aspektu gry - nawet dziennikarze serwisu Gamespot podczas prezentacji wczesnej wersji gry nie mieli okazji tego w żaden sposób sprawdzić. Gra wspierać będzie popularny - szczególnie na konsolach - tryb cooperative, gdyż w czasie rozgrywki towarzyszyć ma nam niewielka grupka pomagierów, z których w przynajmniej jedną postać będzie mógł wcielić się drugi gracz.

Kiedy bliżej przyjrzeć się tej produkcji, tak naprawdę trudno dostrzec w niej jakieś w pełni oryginalne pomysły czy koncepcje. Nie sposób jednak odmówić ekipie z Blue Omega wyjątkowej pomysłowości w łączeniu różnych, znanych dobrze elementów. Dodajmy do tego niezwykle sugestywny i ciekawy setting i oto przed nami jeden z kandydatów na największą niespodziankę tego roku. Miejmy tylko nadzieję, że niespodziankę pozytywną. Zbyt wiele bowiem ostatnio było rozczarowań.

Dowiedz się więcej na temat: rozgrywki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje