Reklama

Condemned 2: Bloodshot

W pierwszej części Condemned gracz wcielał się w detektywa Ethana Thomasa, który przedzierając się przez miasto pełne socjopatycznych osobników, starał się złapać seryjnego mordercę znanego jako SKX (Serial Killer X). Pościg zakończył się tragicznie nie tylko dla samego przestępcy, ale także dla Ethana - a dokładniej dla jego psychiki.

W Condemned 2 sprawy mają się bardzo podobnie - gracz znowu wchodzi w skórę Ethana. Okazuje się jednak, że nie jest on już policjantem, tylko zdegenerowanym alkoholikiem, który po pościgu za seryjnym zabójcą i zdobytym wówczas doświadczeniu zrzucił mundur i zamienił odznakę na butelkę whisky. Minął rok od incydentu z SKX i w mieście ponownie źle się dzieje. Fala przemocy narasta po raz kolejny. Miasto ogarnia furia, na ulicę wytaczają się ludzie, a z nich wypływa najczystsza agresja. Miasto zaczyna się rozpadać, gnić od środka. Nikt już nie jest bezpieczny, policja nie jest w stanie ogarnąć całej sytuacji i wtedy do dowódców byłego oddziału Ethana dociera informacja, że wszystko, co się dzieje, może być powiązane z SKX-em i minionymi wydarzeniami. A Ethan jest ich ostatnią deską ratunku.

Reklama

Tak prosto z baru w slumsach wpadamy w środek afery, dzięki której dowiemy się więcej o Ethanie, jego przeszłości oraz dręczących go demonach. Ponownie ruszamy na ulice pełne niebezpieczeństw i dowiemy się ostatecznie, kto za tym wszystkim stoi. Praca będzie o tyle trudniejsza, że z rozchwianą psychiką ciężko określić, co jest prawdą, a co tylko halucynacją. Chociaż może halucynacje mają w sobie więcej prawdy niż rzeczywistość przed oczami?

Horrorem w twarz

Horror, zgodnie z definicją, ma wzbudzać lęk i niepokój poprzez podważanie rzeczywistości i panujących w niej praw. Od thrillera różnią go elementy fantastyczne, paranormalne. W Condemned 2 trudno określić, czy to, co widzimy na ekranie, jest nadnaturalne, realne, czy też jest jedynie wytworem wyobraźni głównego bohatera. Tłumy agresywnych napastników o poobijanych twarzach rodem z ringu bokserskiego nie muszą być nadprzyrodzone, aby wzbudzały lęk. To samo tyczy się zdegenerowanych, wychudzonych narkomanów snujących się bez celu po zniszczonych, brudnych budynkach. Wątpliwości rodzą się przy innych spotkaniach - ale to już powinien ocenić każdy indywidualnie.

Zarzuca się Condemned 2 wręcz śmieszną, kompletnie irracjonalną fabułę. Trzeba przyznać, że niektóre jej elementy są mocno naciągane, ale ogólnie rzecz ujmując, nie o to tutaj chodzi. Grę tę trzeba uznać za interaktywną odmianę filmowego horroru pod każdym względem. Można ominąć różne niedopowiedzenia, drobne niespójności i cieszyć się nieustanną atmosferą zagrożenia, którą tytuł otrzymał w spadku po poprzedniku.

Klimat gry budowany jest szczególnie poprzez mrok panujący prawie w każdej lokacji. Nie trzeba być specjalistą, by wiedzieć, że najbardziej boimy się tego, czego nie widzimy, a w Condemned 2 widzimy przeważnie tylko tyle, ile oświetla nam wątłe światło latarki. Jest się więc czego lękać.

Brudny Harry

Dawno nie miałem do czynienia z tak nieprzyjemnych charakterem, jak Ethan Thomas. Klnie na wszystko i wszystkich. Jest kompletnie złamanym osobnikiem, który popada w coraz głębsze szaleństwo. W stosunku do ludzi zachowuje się przeważnie agresywnie. Nie może ustać w miejscu, a jego jedyną podporą i pomocnikiem jest Rosa - jedna osoba, której Ethan nie atakuje. Bohater gry sprawia wręcz wrażenie, jak gdyby upodobnił się do tłumów zdziczałych ludzi, z którymi nieustannie walczy. Po stronie "dobrych" trzyma go tylko i wyłącznie pragnie zemsty na odpowiedzialnych za upadek jego i miasta. Poza tym, że kieruje swoją wściekłość w kierunku przestępców (i wszystkich, którzy za nimi stoją), niczym się od nich nie różni - zabija, niszczy, odcina głowy, miażdży je, uderza nimi o ściany, telewizory i metalowe konstrukcje. Poza tym wszystkim jest chyba jedynym bohaterem w panteonie komputerowych postaci, który, aby utrzymać prosto pistolet czy inną broń palną, musi opróżnić butelkę czegoś mocniejszego. A i to pomaga mu tylko na chwilę.

Co tam w dłoni trzymasz?

Podobnie jak poprzednia część, Condemned 2 ma rozwinięty system walki wręcz. Broń palna jest jedynie dodatkiem i na większe zasoby amunicji trafimy tylko w miejscach, gdzie faktycznie moglibyśmy ją znaleźć. Wobec tego bronią w naszych rękach (oprócz pięści) są rury, deski, kule bilardowe, kule do kręgli, protezy kończyn, oderwane fragmenty instalacji elektrycznej, kije golfowe i wszystko inne, co da się chwycić w dłoń. Niewątpliwie Condemned - tyczy się to obu części - oferują najciekawszy i najbardziej groteskowy zbiór oręża. W jakiej innej grze mamy bowiem okazję walczyć zarówno mieczem, dystrybutorem gum do żucia, jak i piłą tarczową zamocowaną na trzonku, a do tego stylizowaną na lizaka (W Dead Rising ? - dop. Songo)?

Niestety, walka bezpośrednia w Condemned 2 ma jedną zasadniczą wadę - w przypadku konfrontacji z wieloma przeciwnikami na raz zamienia się w bezsensowną sieczkę. Bijąc się z jednym przeciwnikiem, trzeba przemiennie stosować osłony, ataki, wyprowadzać kombosy, ale kiedy przeciwników jest dwóch, trzech lub więcej, machamy po prostu tym, co mamy w ręce, na oślep - wpływa to oczywiście ujemnie na efektywność ataków, jak i na sam klimat rozgrywki. Na szczęście przeciwnicy mają tendencję do szarpania również siebie nawzajem, co sprzyja wskaźnikowi życia Ethana.

Autorzy gry to doświadczeni sadyści, nie mogli zatrzymać się na zwyczajnych atakach, dlatego dodano coś specjalnego. Po pierwsze, kiedy osłabiony przeciwnik padnie na kolana, można wziąć go za łeb i zafundować mu bliskie spotkanie z telewizorem, półką sklepową czy toaletą. Po drugie, co jakiś czas możemy wykonać tak zwany atak łańcuchowy (chain attack), który jest dostępny po naładowaniu się odpowiedniego wskaźnika. Wtedy automatycznie podczas ataku akcja zwalnia, obraz traci natężenie barw i wykonujemy śmiertelne kombo - jednak by doszło ono do skutku, musimy w odpowiednim momencie wciskać kombinacje prawego i lewego triggera. Nie są one trudne do wykonania, a efekty nie dosyć, że są brutalnie efektywne, to jeszcze poprzez niesamowite prowadzenie kamery podnoszą atmosferę rozgrywki.

Oczami mordercy

Wspomniane w poprzednim zdaniu prowadzenie kamery wiąże się w Condemned z jeszcze jednym ważnym aspektem - z poczuciem własnego ciała. Jak zapewne zorientowaliście się chociażby po screenach, akcję obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby. I tak jest niemal przez cały czas trwania zabawy. Kamera opuszcza oczy Ethana tylko podczas przerywników między etapami. Kiedy jednak poruszamy się, patrząc na świat z punktu widzenia bohatera, dzięki sposobowi, w jaki animowane są jego ręce i nogi, oraz właśnie dzięki temu, co obserwujemy na ekranie, możemy poczuć się, jakbyśmy faktycznie byli w jego skórze. Daje się to szczególnie odczuć w dramatycznych chwilach, jak wtedy, gdy wykonujemy atak łańcuchowy, spadamy z drabiny czy też przeskakujemy przez barierki balkonu lub wspinamy się na coś. Ciężko to opisać, trzeba zobaczyć na własne oczy... ups... oczy Ethana. Rzadko programistom aż tak udaje się ta sztuczka, za co należą się im brawa.

Wady wzroku

Niestety, świat obserwowany oczami bohatera ma kilka wad. Przede wszystkim ciężko ocenić odległość, w jakiej znajdują się przedmioty czy przeciwnicy - na szczęście w Condemned 2 (jak w poprzedniej części) nie ma możliwości skakania, przez co programiści uniknęli elementów zręcznościowych, które przy błędzie perspektywy mogłyby tylko irytować i frustrować graczy. W efekcie jednak utrudnia to niekiedy trafienie przeciwnika.

Inną sprawą jest dziwna, selektywna interaktywność otoczenia. Z jednej strony mamy masę przedmiotów, które możemy podnosić i zamieniać w broń, butle z gazem, które wybuchając, przesuwają meble i rozrzucają drobne przedmioty, a z drugiej strony są telewizory, którym nie można zbić ekranu, czy lampy, których nawet nie zadraśniemy. Dobrze, że chociaż szyby w oknach rozbijają się tak jak powinny.

Do agresji doprowadzają również krzesła, kartony i inne drobne obiekty, które lubią blokować wąskie przejścia, a że bohater twardo stoi na ziemi, trudno je przeskoczyć. Sytuację ratują kopniaki, które można wymierzyć w blokadę. Utykanie w miejscu nie jest tylko domeną rzeczy martwych, zdarza się to również żywym (jeszcze) wrogom. Ci jednak charakteryzują się jeszcze czymś - SI porównywalnym ze średnio zaawansowanym tosterem. Poruszają się tylko po wyznaczonych ścieżkach. By z nich zboczyli, trzeba im wejść niemal w twarz. Kiedy są zaaferowani walką z kimś innym, nie zwracają kompletnie uwagi na pręt zbrojeniowy wbijany w kręgosłup. Za to efektownie rozpryskują im się głowy po celnym strzale z pistoletu. Jak zombie w Resident Evil.

A to ci dopiero puzzle

Czytając recenzję do tego momentu, możecie dojść do wniosku, że Condemned 2 to brutalna nawalanka okraszona nieszczególną fabułą, acz z chwytliwą atmosferą. Na szczęście do roboty jest tu jeszcze kilka innych rzeczy poza walką i słuchaniem dialogów w przerywnikach. Przede wszystkim, jeśli znacie część pierwszą, musicie pamiętać zestaw narzędzi do badania miejsc zbrodni, który Ethan Thomas ma zawsze ze sobą. I w kontynuacji nie zabrakło tych gadżetów. Znowu przychodzi nam wspomagać się lampą ultrafioletową, aparatem fotograficznym, czujnikiem częstotliwości oraz GPS-em. Badanie miejsc zbrodni i innych śladów, które odnajdujemy w czasie penetracji lokacji, nie odbywa się automatycznie. Przykładowo, znajdując zwłoki, dostajemy zadanie od Rosy, by zidentyfikować umarlaka. Spoglądamy na twarz denata i musimy wybrać z dostępnych opcji, czy jest to mężczyzna, kobieta, dziecko, ktoś starszy czy młodszy. To samo tyczy się każdego badanego obiektu - rany, plamy krwi czy elementów bomby, którą trzeba rozbroić.

Poza wykonywaniem badań w czasie eksploracji etapów trzeba też mieć oczy i uszy otwarte na kilka innych rzeczy. Agresja mieszkańców miasta nie bierze się znikąd. Ktoś celowo rozmieścił na terenie całej metropolii urządzenia, które stymulują w ludziach najgorsze, zwierzęce zachowania. Niektóre emitery łatwo znaleźć, innych trzeba sporo się naszukać. Tak samo jak telewizorów i odbiorników radiowych, z których można słuchać nowości o wydarzeniach dziejących się poza zasięgiem naszych oczu.

Śmierć zbiorowa

Condemned 2 nie należy do najdłuższych gier - na ukończenie wystarcza kilka niezbyt absorbujących dni. Do tego fabuła, cokolwiek by o niej nie powiedzieć, jakiego by klimatu nie miała, jest liniowa jak psi ogon. Na ratunek grze przychodzi tryb wieloosobowy. Oprócz standardowego deathmatchu oraz team deathmatchu mamy dwa bardziej oryginalne rodzaje rozgrywki. Pierwszym z nich jest Crime Scene, w którym gracze dzielą się na dwie grupy - jedna musi odnaleźć poukrywane na mapie dowody zbrodni i zbadać je, a druga stara się utrudnić zadanie tym pierwszym. Drugi z nich to Bum Rush - tutaj gracze muszą ze sobą kooperować. Zostają wrzuceni na mapę, gdzie muszą wytrzymać kilkuminutowe, intensywne natarcie agresywnych szaleńców. Z ograniczoną ilością amunicji nie jest to takie proste, jak mogłoby się wydawać.

Pozycja horrorystyczna

Condemned 2 nie zaskakuje tak jak część pierwsza. Dla fanów horrorów i thrillerów jest to jednak pozycja niewątpliwie obowiązkowa. Pomimo drobnej wtórności, którą można odczuć, jeśli miało się kontakt z poprzednikiem, wciąż zdarzają się nagłe skoki adrenaliny, od których niemal wypada kontroler z rąk. Jeśli jednak nie jesteśmy fanami brutalności, gore budzi w nas jedynie obrzydzenie, a liniowa i nie do końca spójna fabuła niechęć - możemy sobie darować ten tytuł i spać spokojnie bez poczucia ominięcia czegoś obowiązkowego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje