Reklama

Alpha Protocol

BioWare to na pewno firma legenda, jeśli chodzi o cRPG. Nawet jeśli nie mieli zawsze najwyższej formy (NWN było super w multi, ale single player nie zachwycał tak bardzo), to talentu im odmówić nie można. Obsidian, którzy do tej pory służyli jako twórcy sequeli gier Kanadyjczyków...

...teraz mają szansę wyjść cienia i pokazać światu, że nie potrzebują cudzej licencji, aby zrobić świetny tytuł. W pocie czoła pracują nad Alpha Protocol, jednym z ciekawszych spośród zapowiedzianych elektronicznych eRPeGów.

My name is Thorton. Michael Thorton

Panowie postanowili wejść na grunt dla siebie nieco dziewiczy. Chociaż tytuł brzmi dość "przyszłościowo", gra nie będzie kosmiczną epopeją. Kolejnym fantasy też nie. Tym razem pobiegamy po naszej dobrze znanej i współczesnej Ziemi, a jako wirtualne alter ego dostaniemy Michaela Thortona, agenta CIA. Nasz szpieg dowiedział się przypadkiem nieco za dużo i musi uciekać, a przy okazji udaremnić wielki i zły spisek, zagrażający pokojowi i dobrobytowi na świecie. No dobra, fabuła się oryginalnie nie zapowiada - co drugi film szpiegowski ma podobną (a te, które nie mają, zwykle mówią o wielkim geniuszu zła, którego musi pokonać bardzo wyćwiczony i obowiązkowo superprzystojny tajny agent). Tutaj nie będzie inaczej - w celu powstrzymania spiskowców przemierzymy pół świata, lądując w miejscach, które zdają się być magnesem na szpiegów, takich jak Bliski Wschód (Arabia Saudyjska dokładniej) oraz Moskwa (oczywiście, tego miasta po prostu w takiej grze nie mogło zabraknąć. Chiny też odwiedzimy, pozostaje tylko kwestia obecności Kuby i Korei Północnej).

Reklama

Gra ma być nastawiona na akcję. Mamy się spodziewać luźniejszego Mass Effect, a nie szpiegowskiego Planescape: Torment. Nie znaczy to jednak, że Thorton będzie takim Rambo w służbie CIA (chociaż jeśli ktoś chce, to może w ten sposób rozwijać umiejętności agenta i przejść grę "z przytupem". I nie będzie to gorsze rozwiązanie - po prostu inne). Jeśli jednak ktoś uważa, że zawód szpiega to ciche przekradanie się między strażnikami i ogólnie działania z cienia oraz wyciąganie informacji z komputerów oraz poprzez rozmowy, to powinien być usatysfakcjonowany. Może być mu nieco trudniej niż przy "stylu Rambo", zapewne miejscami i tak strzelaniny nie uniknie, choćby stawał na głowie, jednak próby ukończenia fabuły swoimi sposobami są wykonalne. Po prostu trzeba postawić na inne zdolności i cechy rozwoju postaci. System awansu nie będzie niczym specjalnym ani odkrywczym - otrzymujemy punkty do rozdysponowania pomiędzy 10 umiejętności. Wtedy trzeba wybierać, tworząc postać charakterystyczną i najlepiej dopasowaną do własnego stylu gry. Twórcy zapowiadają, że wszystko ma zależeć od gracza, nie będzie lepszego i gorszego ukończenia gry. Świat gry zareaguje w inny sposób na to, co robimy, część wątków potoczy się inaczej, ale ostatecznie nikt nie powinien poczuć, że coś zrobił źle. Jeśli te zapowiedzi okażą się prawdziwe, wielu na pewno ukończy Alpha Protocol więcej niż jeden raz, żeby zobaczyć, w jaki jeszcze sposób mogą potoczyć się wydarzenia.

Twórcy podkreślają, iż mimo tego, że akcja toczy się w naszych czasach, świat nie jest do końca prawdziwy i realistyczny. Twierdzą, że początkowo chcieli odzwierciedlić rzeczywistość, ale okazało się to nudne i przemycili pewne elementy fantastyczne. Coś przebąkuje się o supermocach, jakie nasz agent ma posiąść w trakcie zabawy, ale nic konkretnego jeszcze tutaj nie wiadomo. Lokacje mają być takie, aby grający nie nabawili się klaustrofobii, ale też nie za wielkie, żeby przejście z jednego końca na drugi nie zajmowało godzin.

Szpieg ma gadane

Bardzo ważnym elementem mają być dialogi. Wszak to gra szpiegowska. Technicznie rozmowy mają być połączeniem Mass Effectu i Fahrenheita. Z tego drugiego zapożyczono dokładnie jeden element - limit czasowy na wybranie jednej z dostępnych opcji. O ile jednak tam to było miejscami irytujące (wbrew obietnicom, w kluczowych momentach i tak były dwie możliwe odpowiedzi: dobra i zła), o tyle w tytule Obsidian może się doskonale sprawdzić. Głównie dlatego, że ma nie być złej odpowiedzi - każda do czegoś doprowadzi i w jakiś sposób wpłynie na fabułę i rozgrywkę. Limit czasowy będzie realistycznie ograniczony. Wyobraźcie sobie, że brakuje ograniczeń i gracz spokojnie czyta wszelkie możliwe odpowiedzi, po czym kolejne pięć minut się zastanawia nad tym, którą wybrać. W innych grach gatunku to norma, jednak strasznie sztuczna - przypomnijcie sobie, ile razy w życiu mieliście do czynienia z taką niezręczną ciszą, która nagle następowała w trakcie konwersacji. Z punktu widzenia rozmówcy dokładnie tak wyglądają dialogi w cRPG. I tak co chwila - normalny człowiek zignorowałby takiego milczka najdalej przy trzecim podejściu. Już nie wspominając, jak to wygląda w kontaktach damsko-męskich.

Ano właśnie, czy ktoś wyobraża sobie dowolny film z Bondem, w którym nie ma przynajmniej jednej pięknej kobiety, którą naturalnie dzielny James musi uwieść? Więc dlaczego Thorton ma być gorszy - przedstawicielek płci przeciwnej ma nie zabraknąć, a z kilkoma będzie możliwość poflirtowania. To, czy spotkania z kobietami skończą się tylko na rozmowie, czy też zdarzy się coś więcej, będzie zależeć od gracza i... samych twórców. Nie chodzi bynajmniej od razu o "sceny", jednak wiadomo, że pewne kraje są tak pruderyjne, że same aluzje są w nich źle odbierane i za nie gra trafia do kategorii 18+. A że Zachód traktuje takie obostrzenia znacznie poważniej, niż to ma miejsce w Polsce, Obsydian z pewnością zdecyduje się na ugrzecznienia, aby zwiększyć poziom sprzedaży. Przekonamy się, jak będzie ostatecznie. Flirt potwierdzono, większe romanse i sceny łóżkowe - nic pewnego. Tak to obecnie wygląda.

Wracając do samych rozmów, niezależnie czy z kobietą, czy mężczyzną, programiści chcą zlikwidować kwestię powtarzalności wypowiedzi. Znamy to z innych cRPG - zagadujemy NPC-a, a ten nas wita tekstem, jaki słyszeliśmy już od pięćdziesięciu innych. Ponadto bardzo ważną rolę mają odgrywać emocje, pierwsze wrażenie i ton wypowiedzi. Inne efekty osiągniemy, prowadząc konwersację uprzejmie, inne, kiedy okażemy obojętność, a jeszcze inne, kiedy słowa Michaela będą agresywne. Coś takiego mamy w Mass Effect, więc to już żadna nowość, ale nie jest jeszcze standardem, a wzorowanie się na najlepszych nigdy złym pomysłem nie było (byle z umiarem).

Nie powinno zabraknąć ani broni, ani ekwipunku. Spodziewajmy się wielu nowoczesnych gadżetów oraz rodzajów broni. A jeśli skończy się amunicja lub preferujemy ciche działanie - zostaje walka wręcz. Garnitur dostępnych ciosów nie jest jeszcze znany, więc ciężko powiedzieć, na ile sposobów będzie można pozbawić przeciwnika życia lub przytomności. Z dostępnych obrazków da się wnioskować, że ujrzymy klasyczne duszenie i skręcanie karku.

Alpha Protocol będzie hulać na Unreal Engine 3.0, co jest prawie gwarancją uczty dla oczu. Prawie - o ile nie wątpimy w umiejętności grafików Obsidian. W historii branży były już przykłady gier, w których zepsuto nawet engine, który wydawał się być nie do skaszanienia. Screeny pokazują, że tutaj nie ma się czego obawiać, ale z praktyką różnie to bywa. Mimo wszystko jesteśmy dobrej myśli, a na razie nic nie wskazuje, abyśmy mieli powody do niepokoju.

Czekając na rok 2009

Pierwszy kwartał przyszłego roku może być dla miłośników cRPG wspaniały. I nieważne, czy preferują granie na Xbox 360, PS3 czy PC. Gra zapowiada się bardzo interesująco i zostanie osadzona w realiach nowych dla gatunku (Deus Ex klimaty miał podobne, ale czasy inne). Jednakże trudno oprzeć się wrażeniu, że Obsidian Entertainment nie do końca potrafi odciąć się od swoich kanadyjskich kolegów. Niby tytuł autorski, niekorzystający z licencji ani niebędący żadnym sequelem, jednak trudno nie dostrzec, jaka pozycja była główną inspiracją i skąd zapożyczono najwięcej. Pozostaje czekać na premierę gry i liczyć, że jednak będzie tutaj więcej Obsidiana, a mniej BioWare i Mass Effect.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje