Reklama

Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Call of Duty 4: Modern Warfare

Wszelakich strzelanek osadzonych w klimatach Drugiej Wojny Światowej ukazało się już tyle, iż trudno byłoby je w ogóle zliczyć. Prym pośród nich jak do tej pory wiodła właśnie seria Call of Duty, ale w końcu nadszedł czas na zmiany.

Po trzech odsłonach tejże sagi, których wydarzenia rozgrywały się pomiędzy rokiem 1939-tym, a 1945-tym, przenosimy się w przyszłość, by doświadczyć "Zmodernizowanej Wojny".

Reklama

Teraz już nie nazistowska III Rzesza zagraża ludzkości, a rosyjski nacjonalistyczny dyktator, który łączy siły z Bliskim Wschodem, by stawić czoła reszcie świata. Nic specjalnie oryginalnego, ale przecież nie spodziewamy się chyba niesamowitej otoczki fabularnej po ekipie Infinity Ward, która w tej kwestii specjalnym doświadczeniem raczej poszczycić się nie może. Bardziej istotne raczej jest to, czy uda się im stworzyć ładny i grywalny produkt, o co osobiście już dziś nie mam najmniejszych nawet obaw.

Gdzie i jak?

Już sam fakt, że do scenariusza wmieszano zarówno Federację Rosyjską, jak i państwa znad Zatoki Perskiej świadczyć może o elemencie, dla First Person Shooterów, niezwykle wręcz istotnym. Mianowicie, mam tutaj na myśli różnorodność. Wiadomo bowiem, że nawet najlepiej zrealizowana strzelanka w końcu stanie się nudna i monotonna, jeśli na ekranie wciąż będziemy oglądać to samo. Na całe szczęście, Infinity Ward pracując pod czujnym okiem ekipy Activision zdaje się dbać o to, by graczowi podczas zabawy nie powstał w głowie nawet cień myśli, że w danym momencie przestaje być ciekawie. Dlatego też walki będą toczyły się w wielu lokacjach, na różne sposoby. Tak więc w okrytym płaszczem nocy, zrujnowanym mieście przyjdzie nam eskortować czołgi, nieustannie ostrzeliwane z wrogich pozycji. Wszędzie świszczą rozcinające powietrze pociski, a bębenki są wręcz rozrywane przez huk otaczających gracza eksplozji. Ale tu nie ma nic nowego - taką rozgrywkę znamy z dziesiątek innych FPS-ów, które ukazały się na przestrzeni kilku ostatnich lat. Ciekawiej wyglądają natomiast misje, zdające się garściami brać z rasowych skradanek.

Niech za przykład posłuży prezentowana podczas tegorocznego Electronic Entertainment Expo w Santa Monica plansza na Ukrainie, w okolicach Czarnobyla. Zaledwie dwóch graczy stanęło naprzeciw, wydawać by się mogło, całej armii. Kluczem do sukcesu nie było szybkie naciskanie przycisku odpowiedzialnego za strzał, a cierpliwość, rozwaga i zimna krew, zachowana nawet w najgroźniejszych sytuacjach. Istotna rolę odegrało też umiejętne krycie się i dobry kamuflaż, które pozwalały pozostać niezauważonym. Poza tym, jak do tej pory zaprezentowano jeszcze fragment misji rozgrywającej się na olbrzymim statku, podczas sztormu. Łączy ona zarówno elementy skradanki i dynamicznego shootera. Na samym początku bowiem należy pozbyć się z pokładu oficerów, zachowując przy tym maksymalną możliwą ostrożność. Później, podczas podróży w głąb kontenerowca, starcia z przeciwnikami nabierają intensywności, a w punkcie kulminacyjnym, kiedy cel zostaje osiągnięty, storpedowany statek zaczyna tonąć. Trzeba więc czym prędzej wracać na górę i wsiadać do czekającego na żołnierzy helikoptera.

Oczywiście, jak na przedstawiciela serii Call of Duty przystało, Modern Warfare oferuje nie tylko takie misje, w których plansze przemierzać należy pieszo. Wrogie pozycje będziemy mogli również ostrzeliwać z powietrza, zarówno za pomocą śmigłowców, jak i samolotów. Poza tym, w CoD 4 z całą pewnością nie zabraknie podstawowego atrybutu każdego wojska - czołgu!

Dowiedz się więcej na temat: pory | zabawy | myśli | modern | Call of Duty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje