Reklama

Batman Begins

"...Mrok otulał śpiące miasto Gotham. Światła neonów leniwie rozświetlały okolicę, a odgłosy policyjnych syren wyły gdzieś w oddali. Było pusto i spokojnie..."

Okiem maniaka
br>Jestem wielkim fanem kina, a ekranizacje poszczególnych komiksów uważam za ciekawy i atrakcyjny patent. Dzięki dzisiejszym efektom oraz komputerom przeznaczonym do skomplikowanego montażu można na ekranie osiągnąć praktycznie każdy zamierzony cel. Niestety, ale przy takich możliwościach istnieje szansa pewnych ograniczeń. Co najgorsze nie technicznych, a koncepcji. Często widząc najnowsze produkcje, zastanawiam się, gdzie podziały się takie projekty, jak chociażby pierwsza część "Batmana", której reżyserem był lubiany przeze mnie Tim Burton. Twórca takich hitów, jak "Jeździec bez Głowy" czy "Sok z Żuka" dobrze wiedział, co robi, przedstawiając nam postać komiksowego bohatera. Mroczny, pełen niejasności oraz nieczystych intencji był najlepszym odpowiednikiem człowieka-nietoperza, znanego nam z kart komiksu. Niestety, ale kolejne część tylko odchodziły od tej konwencji, tworząc coraz bardziej cukierkowatą i mniej wiarygodną postać. W 2005 roku pojawił się człowiek, który postanowił to zmienić i ku radości mi podobnych po raz kolejny wraca do strasznego "Batmana". Nie wesołego i komunikatywnego Supermana w ciemnym kostiumie, ale gburowatego, zamkniętego w sobie oraz pełnego lęków mrocznego bohatera...

"...Ciszę przerwało głośne, miarowe stukanie. Były to obcasy młodej kobiety, która najwidoczniej postanowiła zaczerpnąć świeżego oddechu. Była piękna i subtelna, ale na tyle nieostrożna, aby szybko przykuć uwagę okolicznych rzezimieszków..."

Najnowsze dzieło EA traktuje praktycznie o tych samych wydarzeniach co film goszczący na ekranach naszych kin. Mamy znajomych z przeszłości, początki przeobrażania się Bruce'a Weyne'a w Batmana oraz groźnych handlarzy halucynogennym narkotykiem. Wniosek jest jeden - jeśli nie oglądałeś filmu, musisz nadrobić zaległości, a dopiero potem przysiąść przed konsolą w domu. W ten sposób najlepiej zrozumiesz zawiły świat anty-bohatera, a przy okazji nie stracisz przyjemności przy późniejszym kontakcie z filmem.

"...Dopadli ją przy ciemnej alejce i mimo jej krzyków i próby ucieczki, nikt nie ruszył jej na pomoc. Przemoc była ich bronią, a zamiary okrutne i nikczemne. Chcieli pieniędzy i trochę przyjemności, ale nie wiedzieli, że ktoś jeszcze przygląda się całemu zajściu..."

"Batman Begins" to złożona skradanka, wzbogacona o elementy przygodowe i zręcznościowe. I to właśnie spryt i umiejętność cichego poruszania się będzie głównym sposobem na pokonanie wroga.

Najważniejszą bronią naszego człowieka-nietoperza jest strach. Wykorzystując różne elementy otoczenia, skradając się podwieszonym pod sufitem, wysadzając jakieś beczki czy chowając się w szybach wentylacyjnych sprawiamy, że pasek naszej reputacji rośnie. Im większy ten pasek, tym bandziory bardziej wystraszeni. Ich opór maleje, rzucają broń palną gdzieś pod nogi, aby schować się w najdalszy kąt, czy padają przed Tobą na kolana jak małe dzieci. Najfajniejszy patent w tym wszystkim jest to, że kiedy wspomniana reputacja osiągnie apogeum, włącza się widok z oczu danego delikwenta, abyśmy mogli ujrzeć wizję przerażającego Batmana...Kolejnym ciekawym elementem jest możliwość przesłuchiwania wybranego jegomościa. Niczym z ekranowego hitu, możemy zjechać po lince z sufitu i pojawiając się tuż za gościem, wciągamy go do góry. Tam za pomocą kopniaków, strzałów "z liścia lub "z bańki" wydostajemy potrzebne nam informacje.

Oczywiście nie było by Mrocznego Rycerza bez niesamowitych umiejętności walki. Oprócz podstawowych kopniaków, ciosów z piąchy i obrotów, mamy też serie specjalnych kombinacji. Dodatkowo wyposażono Batmana w różnego rodzaju zabawki. Latający bumerang, różnego rodzaju granaty czy zestaw wytrychów, które pomogą nam w otworzeniu niedostępnych pomieszczeń.

"...Strach był jego bronią, a zamiary nieczytelne. Niczym nietoperz uderzył niespodziewanie, a mrok był jego sojusznikiem..."

Głównie ulice Gotham będą polem naszej bitwy. Na szczęście odwiedzimy też klasztor ninja w Himalajach czy szpital psychiatryczny. Dodatkowo zasiądziemy za sterami batmobilu, ścigając się i spychając pojazdy przeciwników. Ten, kto grał w serię "Burnout", zauważy tu istotne naleciałości, co istotnie wpłynęło na atrakcyjność tego elementu.

"...Nie miał litości, nie miał wyrzutów. Uratował kobietę, ale za cenę ich życia..."

Graficy z Eurocomu zdecydowanie podnieśli atrakcyjność tego produktu. Rozświetlające miasto neony i światła, odbicia w kałużach, wpadające snopy światła przez okna czy ferie kolorów podczas eksplozji - to wspaniały widok dla każdego oka. Dodatkowo przeróżnej maści sztuczki graficzne, staranne i świetnie zaprojektowane poziomy oraz dobra animacja postaci zapewnią nam bardzo klimatyczną i wciągającą zabawę. Niestety, ale nawet ta produkcja nie ustrzegła się istotnej wpadkami. Jest to niestała animacja. Często gra potrafi zwolnić lub skoczyć, by zaraz z powrotem powrócić do płynnej jazdy.

"...Walczył po stronie dobra, sam pełen niepewności i leków..."

Najnowsza odsłona "Batmana Begins" jest - podobnie jak filmowa produkcja - bardzo mroczna i klimatyczna. Wciągająca i wiarygodna fabuła, ciekawe i przemyślane elementy oraz bardzo dobra oprawa graficzna czynią ten produkt bardzo dobrym. Można grze zarzucić pewne ułatwienia, uproszczenia, a na pewno krótki czas gry. Te siedem godzin spędzone z Rycerzem Ciemności dały mi wiele pokładów frajdy i zabawy, ale nie szybko powrócę do tego tytułu. Za mało tu swobody i nieliniowości, a za dużo prostych i oczywistych rozwiązań. Niemniej jednak polecam tę grę każdemu fanowi "Batmana". Rycerz Ciemności ponownie powrócił do brutalnego i realistycznego wizerunku...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy