Reklama

World of Warcraft: The Burning Crusade

16 stycznia miało miejsce bardzo znaczące dla fanów gry "World of Warcraft" wydarzenie, a mianowicie ukazał się pierwszy i prawdopodobnie jedyny dodatek do jednej z najbardziej popularnych gier online, jako że Blizzard, twórca uniwersum Warcrafta, dał ostatnimi czasy do zrozumienia, że nie zamierza jeszcze bardziej poszerzać świata "World of Warcraft".

Wielki Wybuch

"The Burning Crusade" był przez mieszkańców Azeroth bardzo oczekiwanym produktem, o czym świadczyć może fakt, że gracze zaczęli masowo reaktywować swoje zamrożone konta, czego efektem było regularne przeciążenie serwerów utrzymujących oficjalną stronę internetową gry oraz niezbity fakt, iż w ciągu pierwszych 24 godzin sprzedano 2,4 miliona egzemplarzy dodatku, co sprawiło, że "The Burning Crusade" stał się najszybciej sprzedającym się tytułem w historii gier na komputery osobiste.

Mieszkańcy Azeroth, Outland wzywa!

Chwilę przed północą w nocy z 15 na 16 stycznia 2007 roku w krainie Blasted Lands zrobiło się niesłychanie tłoczno. Miejscem akcji stał się Mroczny Portal do świata Outland, przed którym setki graczy posiadających już swój egzemplarz "TBC" czekało na jego otwarcie. Równo z północą rozpoczął się szturm po sławę, przedmioty, przygody, pieniądze, latające mounty oraz oczywiście o miano pierwszych graczy, którzy osiągną maksymalny 70 poziom rozwoju postaci.

Akcja dodatku rozpoczyna się w kilka lat po porażce Płonącego Legionu. Mieszkańcy Azeroth wraz ze swoją ekspansją odkryły wspomniany Mroczny Portal, który prowadzi do całkiem nowej krainy, a mianowicie świata Outland, który jest pozostałością po ojczyźnie orków, krainie Draenor. Outland standardowo podzielony został na kilka pomniejszych krain przeznaczonych dla bohaterów pomiędzy 60 a 70 levelem. Przygoda zaczyna się w Hellfire Peninsula, pustynnej krainie wypalonej konfliktem. W miarę upływu czasu wojownicy "World of Warcraft" poznają jeszcze bardziej zróżnicowane scenerie - tropikalne lasy, mokradła, demoniczne góry czy złowieszcze kosmiczne "wyspy". Jak zwykle projektanci firmy Blizzard stanęli na wysokości zadania i stworzyli ogromny świat tętniący życiem, z wieloma miejscówkami wywołującymi skrajne emocji, od radości i uśmiechu po przerażenie. Wśród nowych krain znajdują się nowe podziemia (a także "nadziemia"), także w kilku miejscach w Azeroth pojawiają się nowe dungeony przeznaczone do eksploracji dla użytkowników "TBC", takie jak bardzo ciekawe pod względem umiejscowienia fabularnego Caverns of Time czy też tajemnicze Krazhan. Można je przechodzić na dwa sposoby: normalny i heroiczny, ten drugi przeznaczony jest dla bardziej ambitnych graczy i oferuje dużo lepsze nagrody dla bohaterów. Oczywiście nowe podziemia to także nowe przedmioty i... problemy wielu graczy z rozstaniem się ze swoimi ukochanymi epickimi zdobyczami z podstawowej wersji gry. Do nowych miejscówek dochodzi wiele nowych zadań do wykonania, czarów, zdolności i wielu nowych przeciwników do pokonania, w tym potężni bossowie, a wszystko to po to, by zdobywać nowe przedmioty.

Pewne zmiany czekają graczy także w przypadku tzw. raidów, czyli wypraw do mniej lub bardziej wymagających miejsc, w których rezydują potężni bossowie - liczba osób uczestniczących w takiej przygodzie w świeżo udostępnionych miejscówkach została ograniczona do 25 (stare podziemia to często 40 grających osób), wszystko po to, by pojedynczy uczestnicy zabawy mieli większy dostęp do epickich zdobyczy nań czekających. Ciekawostką są też zdobyczy z tzw. slotami do wypełnienia, podwyższające wybrane statystyki, a także latające (jedynie na terenie Outland) mounty, co sprawia, że rozgrywka nabiera dodatkowych rumieńców.

Jednak tym, dla czego wiele osób zdecydowało się powrócić do "World of Warcraft", są w "The Burning Crusade" dwie nowe grywalne rasy. Mowa o Draenei i Krwawych Elfach. Pierwsza należy do Przymierza, druga do Hordy. Co ciekawe, w tym przypadku Blizzard zdecydował się na dość nietypowy zabieg, który dla wielu pasjonatów uniwersum Warcrafta wydawał się niemożliwy do zaakceptowania. Otóż osoby grające Draenei mogą wybrać klasę szamana (ekskluzywną do tej pory dla Hordy), a Krwawe Elfy posiadają w swoich szeregach paladynów (dotychczas wyłącznie Przymierze). Utyskiwania jednak szybko minęły, obie strony konfliktu zaczęły doceniać nowe nabytki, a Blizzard tylko patrzy na rosnący stan swojego konta bankowego. Obok nowych ras pojawiła się także nowa profesja: jewelcrafting. Grający mogą stać się czymś w rodzaju jubilera, by tworzyć naszyjniki czy chociażby uatrakcyjniać przedmioty ze slotami.

Areny czekają na bohaterów...

Wraz z "The Burning Crusade" pojawiły się także nowe opcje w przypadku gry PVP. Eye of the Storm to nowy battleground umieszczony w krainie Netherstorm. Szkoda, że nie zaskakuje niczym nowym, bowiem jest połączeniem trzech dotychczasowych. Zdecydowanie bardziej "nowością" można nazwać nowy system walk między graczami, jakim są Areny PVP. Dzięki nim bohaterowie światów Azeroth i Outland mają okazję sprawdzić siły walcząc 2 na 2, 3 na 3 lub 5 na 5 - w tym przypadku jeśli biorący udział w potyczce zginie, nie odradza się po jakimś czasie, a drużyna musi sobie radzić bez niego, co czyni walki bardzo ciekawymi i niepowtarzalnymi.

Ostatni poziom wtajemniczenia

Nie trudno było przewidzieć, że ten, kto złapał bakcyla na podstawową wersję "World of Warcraft", nie mógł zawieść się na dodatku do gry. Faktem jest, że nie jest on rewolucyjny i Blizzard trochę poszedł na łatwiznę, dając graczom wiele sprawdzonych rozwiązań w nowej otoczce bajkowej grafiki i świetnego klimatu, z jakiego słynie "WoW", a prawdziwych nowości wprowadzonych do rozgrywki można policzyć na palcach dwóch rąk. Jednak nawet mimo tego poszerzenie gry o nowy świat i nowe możliwości sprawiło radość ogromnej większości grających, a twórcom gry zapewniła kolejny zastrzyk ciężkiej do wyobrażenia ilości gotówki wciąż wpływającej na konto. I o to chyba obu stronom chodziło...

Dowiedz się więcej na temat: Podziemia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje