Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Trine

Ci ostatni występują jednak w kilku odmianach, a więc pojawiają się szkielety z mieczami, z tarczami, opancerzone umarlaki, łucznicy oraz piromani dmuchający ogniem. Kilka razy będziemy też walczyć z dwoma rodzajami bossów.

Reklama

Jak dla mnie, zdecydowanie ciekawszy i przyjemniejszy jest aspekt platformówkowy gry. Obok zwykłego skakania po platformach wprowadzono tu dużo zagadek logicznych. Praktycznie każdy kolejny fragment poziomu to jakaś łamigłówka. Opierają się one na fizyce i przypominają zabawy z pudłami z Half-Life'a. Czasem też trzeba przestawić jakąś dźwignię, aby przejść dalej. Najlepsze jest to, że każdy problem można rozwiązać na kilka sposobów. Musimy rozwalić ścianę. Jeżeli mamy już młot, to rycerz zrobi to jednym kliknięciem, sprawa jednak się komplikuje jeśli owego narzędzia nie posiadamy. Na to też jest sposób - powyżej wisi wielki głaz. Wskakujemy na platformę, ścinamy ognistą strzałą linę, a za pomocą telekinezy manipulujemy kamieniem i niszczymy przeszkodę. Voila! Innym przykładem może być proste wskoczenie na wysoko położoną belkę. Tutaj także jest wiele sposobów na wykonanie tak banalnej czynności. Można skorzystać z liny i w odpowiedni sposób się wybić, ale jest to trochę trudne i wymaga dokładności. Możemy czarodziejem narysować wyżej platformę, a potem Złodziejką zaczepić się na niej i spokojnie wskoczyć. Ostatni sposób to narysowanie kilku pudełek i ustawienie z nich... wieży, po której wejdziemy na sam szczyt. Tego typu przykładów mógłbym podać znacznie więcej, bo manipulacje różnymi kładkami, równoważniami i windami to tutaj chleb powszedni.

Old'n'cool

Gra nie jest łatwa. Zwłaszcza później, kiedy zagadki potrafią przysporzyć trochę problemów (niech będzie przeklęty ten, kto wymyślił ostatni etap!). Na szczęście w każdej lokacji rozmieszczone są checkpointy, w których postać może się odrodzić lub zregenerować. Zostały one dość rzadko porozrzucane, ale za to mądrze, bo znajdują się przy najtrudniejszych potyczkach i zagadkach, w których łatwo zginąć. Co ciekawe, postępy dokonane w świecie gry nie cofają się, jeżeli po śmierci zaczynamy od początku. To znaczy, jeśli otworzymy jakieś drzwi i zginiemy w drodze powrotnej to będą one ciągle otwarte. Sam raz to wykorzystałem i po przesunięciu dźwigni specjalnie potopiłem swoich bohaterów w lawie, żeby nie wracać przez całą planszę tylko odrodzić się koło bramy. Jeżeli jednak skończymy zabawę w środku etapu, to będziemy musieli rozgrywać cały poziom od początku. Trochę to starodawne, ale podnosi poziom trudności i przypomina czasy Mario i Jazz Jackrabbita.

Na każdym diamencie jest jakaś rysa. Tak jest niestety i w tym przypadku. Zabawa jest miodna i przyjemna, ale... gry nie polecam. Dziwne, prawda? Człowiek opowiada o niej w samych superlatywach, natomiast na koniec odradza zakup. Już tłumaczę dlaczego. Otóż w grę warto (a nawet trzeba!) zagrać, ale nie po obecnej cenie. Całą przygodę da się skończyć w cztery godziny, a gra kosztuje na Steamie aż 30 dolarów, czyli około stu polskich złotówek. Jeżeli natomiast gra stanieje lub zostanie wydana przez jakiegoś polskiego wydawcę po rozsądnej cenie - to szczerze polecam. Tym bardziej, że prędko może się nie trafić okazja zagrania w tak świetną platformówkę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje