Reklama

Napoleon: Total War

Fani gier z serii Total War zapewne pamiętają epicką wręcz porażkę, jaką swego czasu poniosło studio Pyro (tak, ci od serii Commandos) przy próbie wejścia na poletko zagospodarowane przez Creative Assembly. Mowa tu oczywiście o grze Imperial Glory, która - mimo wielkiego potencjału - równie dobrze mogłaby mieć tytuł "Tandeta: Total War". Czemu przywołujemy z litościwych mroków niepamięci tamten rozpaczliwy twór?

Cóż, była to bowiem próba zrobienia gry w stylu Total War, osadzonej w realiach wojen napoleońskich. Po czterech i pół roku wreszcie doczekamy się produkcji traktującej o tym burzliwym okresie, ale wykonanej przez znacznie bardziej doświadczonych na tym poletku rzemieślników.

Napoleon: Total War będzie drugą i ostatnią grą stworzoną na aktualnej generacji silnika napędzającego serię. Dodano sporo nowych funkcji graficznych, ale jednocześnie twórcy zapewniają, iż wymagania sprzętowe powinny być analogiczne lub mniejsze niż w przypadku Empire: Total War. Jeśli zaś chodzi o mechanikę rozgrywki, podobieństwa są oczywiście widoczne, ale zarazem naprawdę można tu mówić o nowej grze, a nie samodzielnym rozszerzeniu. Już wiemy, że wiele z zagrań, które sprawdzały się w E: TW nie ma szans zadziałać w N: TW - a oglądaliśmy jedynie prezentację obejmującą dwa pola bitewne i jedną mapkę kampanii...

"Żołnierze maszerują na żołądkach"

Najważniejszą zmianą wydaje się być wdrożenie mechaniki wygłodzenia i wyniszczenia wojsk (attrition). Maszerując w trudnym, niegościnnym terenie armia zacznie tracić ludzi. Oczywiście na wyniszczenie to wpływ mieć będzie również pogoda - bądź co bądź Napoleona w Rosji pokonała przede wszystkim zima. Stratom w siłach zbrojnych da się zapobiegać poprzez budowę centrów zaopatrzeniowych - ta funkcja zdaje się zastąpi farmy z Empire: Total War. Podstawowy poziom takiego punktu da się stworzyć w miarę szybko, ale na to, by w pełni zabezpieczyć swe wojska, będziemy musieli poświęcić dużo czasu. Tak więc jasno widać, że na głównych obszarach działań konieczne będzie przydzielenie jednemu z miast tej właśnie funkcji.

Ktoś zaraz pewnie stwierdzi, że straty takie łatwo zamortyzować dosyłaniem rezerw... ale będzie w błędzie. Ponieważ gra obejmuje jedynie okres podbojów napoleońskich, konieczna okazała się zmiana abstraktu tury. Tym razem będzie ona odpowiadała dwóm tygodniom, a co za tym idzie - czas werbowania nowych wojsk wydłuży się drastycznie. Podobnie zresztą znacznie więcej tur będzie potrzeba do zbudowania rozmaitych ulepszeń. Była mowa o wpływie pogody - połączcie to teraz ze zmianą abstraktu czasowego... Tak, na mapie strategicznej będą się zmieniały warunki zależnie od pory roku, zatem kluczowego znaczenia nabierze wybranie odpowiedniego momentu do działań wojennych, bo i na polach bitewnych aura znacząco wpłynie na nasze działania.

"Od zamiaru do wykonania należy odczekać trzy lata"

Powyższą myśl Napoleona można przekuć na stwierdzenie od zamiaru do wykonania należy odczekać trzy kampanie - bo właśnie na trzy części podzielona została rozgrywka w Napoleon: Total War. Zamysłem twórców było utrzymanie pewnych ram historycznych, bez możliwości zbyt wczesnego zmienienia równowagi sił w Europie. Tak więc zaczynamy zabawę na szczegółowej mapie północnych Włoch, mając za zadanie wyparcie stamtąd Austrii. Następnie przenosimy się w okolice znacznie cieplejsze, czyli toczymy walki w Egipcie. Dopiero trzecia mapa otwiera przed nami pełne pole manewru - rozpoczyna się wojna totalna na mapie całej Europy z przyległościami. Wiemy już też, że żadna z tych trzech części opowieści nie będzie tak bezlitośnie oskryptowana, jak było to w przypadku amerykańskiej kampanii w Empire: Total War. De facto będą to normalne mapy, na których musimy osiągnąć wyznaczone cele, ale możemy tego dokonać w dowolny sposób i w wybranej przez nas kolejności."Okoliczności? Ja tworzę okoliczności!"

Reklama

Zmniejszone ramy czasowe nie oznaczają, że mniej będzie do wynalezienia, ani też że otrzymamy skromniejszy wachlarz jednostek. Wręcz przeciwnie. Ekipa z Creative Assembly postanowiła skorzystać z okazji, by oddać jak najwięcej detali epoki. Miejmy nadzieję, że przy tej okazji nie popuścili zbytnio wodzy fantazji i nie natworzyli dziwnych jednostek... Tak czy inaczej, wiadomo już, że w grze Napoleon: Total War dostępnych będzie więcej typów wojsk, niż w Empire: Total War, a przecież przypisane zostaną do dużo mniejszej ilości nacji!

Mając do dyspozycji rozmaite jednostki (część z nich bardzo trudnych do pozyskania, na przykład rekrutowanych w ograniczonej ilości jedynie na danym terenie) oraz bogate drzewka technologiczne, prawdopodobnie będziemy w stanie bardzo spersonalizować swoje armie. Przy trudnościach z zaciągiem warto dbać o regimenty i pozwalać im uzyskiwać status weteranów. Zostaliśmy zapewnieni przez przedstawicieli Creative Assembly, że strategia wysyłania kolejnych armii na zatracenie w tej odsłonie serii doprowadzi jedynie do sromotnej porażki.

"Stado baranów prowadzone przez lwa jest groźniejsze niż stado lwów prowadzone przez barana"

Poważnie zostanie ograniczona liczba dostępnych generałów, przy jednoczesnym zwiększeniu ich znaczenia na polu bitwy. Każdy kraj otrzyma pewną liczbę historycznych dowódców - i to musi wystarczyć. Takie rozwiązanie pozwoliło na wprowadzenie specjalnych zdolności, którymi generałowie mogą zmieniać równowagę sił na polu bitwy. W większości są one ograniczone do ich zasięgu dowodzenia, często też działają jedynie na wybraną jednostkę, z tego co mogliśmy zaobserwować na pokazie. Przy okazji warto wspomnieć, że Napoleon: Total War będzie grą mocno powiązaną z siecią. Z tego wynika możliwość rozgrywania bitew przeciwko innym graczom, a nie SI. Podczas kampanii atakując wroga, możemy zaprosić ludzkiego przeciwnika - system wyśle zgłoszenie i po chwili być może ktoś zgłosi się i poprowadzi do walki pozornie niegroźne siły w ten sposób, że nawet jeśli wygramy, to z poważnymi stratami.

"W Polsce zetknąłem się z V żywiołem: błotem"

Pora to powiedzieć: Polska w tej odsłonie serii nie będzie nacją grywalną - takie czasy. Zresztą całość przewidziano przede wszystkim jako możliwość wskoczenia w buty Napoleona. Na ziemiach polskich rekrutować będzie można specjalne jednostki, być może w selekcji generałów dla niektórych nacji pojawi się polski dowódca, ale to jedyne akcenty. Cytat w śródtytule jest też dobrym pretekstem do poruszenia kwestii warunków pogodowych, sygnalizowanej wcześniej. Rozmaite jednostki będą posiadać umiejętność działania w zimnie czy gorącu, a na polu bitewnym zobaczymy burze pisakowe, nasilające się śnieżyce... ogólnie pogoda stanie się znacznie ważniejsza niż dotąd. Kolejnym kluczowym elementem, od którego może zależeć powodzenie w walce ma być rozbudowany system morale. W czasie pokazu widzieliśmy jak dzięki zastosowaniu kilku zagrań taktycznych upada duch w atakującej armii - i zrobiło to na nas wrażenie. Cóż, pozostaje czekać i mieć nadzieję, że wrażenia z całości będą równie pozytywne, jak z demonstrowanych (i zapewne dokładnie przetestowanych) elementów...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy