Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Jumpgate Evolution

Od czasu, kiedy lata temu, jeszcze na Amidze 500, zagrałem w pierwszą część Wing Commander, zakochałem się w grach polegających na zasiadaniu za sterami statku kosmicznego. Moja miłość trwała przez wszystkie kolejne odsłony kosmicznej sagi, aż do jej końca.

W międzyczasie poznałem smak innych tytułów, takich jak posiadający wektorową grafikę Epic czy nowszy Freespace i jego kontynuacja. W międzyczasie ktoś wpadł na pomysł, by kosmiczne symulatory wzbogacić o elementy ekonomiczne. Tak rzesze fanów zdobył sobie Privateer i seria X.

Reklama

Kiedy na rynku zaczęły pojawiać się pierwsze gry MMO, zamarzył mi się symulator kosmiczny, w którym mógłbym dzielić wszechświat z tysiącami innych graczy. Jakieś drobne ruchy w tym kierunku były wykonywane tu i ówdzie, lecz nie powstało nic stricte takiego, jak chciałem. Pomijam tu rewelacyjny EVE Online, który co prawda spełnia moje oczekiwania w dziewięćdziesięciu procentach, lecz nie pozwala na sterowanie statkiem z kabiny pilota.

Powrót do tematu

W 2001 roku studio deweloperskie o chwytliwej nazwie NetDevil z pomocą wydawcy 3DO wypuściło na rynek pierwszą część Jumpgate. Gry pozwalającej na rozgrywkę w sieci, spełniającej również wszystkie moje dziecięce marzenia, dobrze ocenianej, lecz z całą masą drobnych niedociągnięć, które sprawiły, że o tytule tym bardzo szybko zapomniano. Takie błędy, jak źle dobrany balans rozgrywki i zbyt realistyczna fizyka (kompletne zniszczenie statku kosmicznego nawet przy najdrobniejszej kolizji; sposób sterowania pojazdem tak realistyczny, że aż niemożliwy do opanowania) wykluczyły tę grę z rynku.

Panowie z NetDevil nie zrezygnowali jednak ze swojej wizji i pracują nad nową produkcją, nawiązującą do ich poprzedniego dzieła. Mowa tu oczywiście o Jumpgate Evolution, czyli starej koncepcji w nowej odsłonie.

Kosmiczny śmietnik

Świat Jumpgate Evolution zamieszkany jest przez ludzi bez historii. Masę osobników zrzeszonych w różnych stronnictwach, nic nie wiedzących o swoich korzeniach, pochodzeniu, żyjących z dnia na dzień. Jedno co wiedzą, to to, że Galaktykę niegdyś zamieszkiwała niesłychanie rozwinięta cywilizacja, której szczątki wciąż krążą w przestrzeni. Wśród tych wszystkich zniszczonych instalacji, wraków i innych starożytnych, lecz bezużytecznych rzeczy znalazły się tytułowe wrota "jumpgate". Jak łatwo się domyślić, są to konstrukcje pozwalające statkom kosmicznym przeskakiwać z jednego punktu Galaktyki do innego, oddalonego o lata świetlne, w kilka sekund. Pozwoliło to ludziom rozciągnąć swoje wpływy wszędzie tam, gdzie sięga sieć wrót.

W takim też wszechświecie rozpoczyna swoją przygodę gracz. Chcąc wejść do świata Jumpgate, będzie trzeba dokonać wyboru frakcji, z którą zwiążemy swoje losy na cały czas trwania zabawy. Wyboru dokona się z trzech grywalnych stronnictw (mimo że spotkamy ich na swojej drodze dużo więcej), z których każde preferuje inny styl rozgrywki i daje dostęp do innych pojazdów.

Solrain to organizacja mafijna zrzeszająca ludzi nielubiących bezpośrednich konfrontacji ani uczciwego zarobku. Czarny rynek to ich główne źródło dochodu i zaopatrzenia, a walka podjazdowa to jest to, co lubią. Quantar to natomiast prawdziwi ludzie pracy. Wolnomyśliciele rozkochani w idei pracy organicznej, uważający, że podstawą rozwoju jest dobra organizacja i porządek. Trzecim grywalnym stronnictwem jest Octavius - czyli grupa agresywnych jednostek, niestroniących od przemocy i wolących rozwiązania siłowe od wszystkiego innego.

Dowiedz się więcej na temat: misje | kosmiczne | galaktyka | rzeczy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje