Quizeirro Sprawdź swoją wiedzę i zmierz się z innymi. Google Play

Battlefield Heroes

Nieważne, jaką produkcję bierzemy na warsztat - celem gier komputerowych jest dawanie graczom jak największej przyjemności płynącej z rozgrywki. Zależnie od gatunku odbywa się to w różny sposób.

Erpegi dają satysfakcję z opowiadanych historii i rozwoju naszych postaci. Przygodówki również stawiają na dobrze skonstruowane wątki fabularne i nierozwikłane tajemnice. Można by wymieniać dalej, jednak z pewnością każdy zgodzi się z jednym: nic nie przebije w grach dużej dozy akcji i wyważonej dawki humoru.

Reklama

Pierwszy z elementów bez wątpienia oferują gry sieciowe, a w szczególności związana z tym interakcja z innymi graczami. Żywi oponenci to inteligentni oponenci (poza przypadkami szczególnymi, o jakie niestety nietrudno...). Internetowych shooterów powstało bez liku, jednak tylko niektóre zyskały sobie uznanie pośród graczy. Poruszenie wywołała więc zapowiedź Battlefield Heroes - gry, która dostarczyć ma nam olbrzymiej porcji emocji, przy okazji bawiąc nas do łez. Teraz najlepsze: to wszystko za darmo.

Tworzona przez studio Digital Illusions Creative Entertainment (DICE) produkcja zostanie objęta programem Play 4 Free, który zagwarantuje posiadaczom komputerów osobistych nieograniczoną opłatami zabawę. Gra rozprowadzana będzie za pomocą sieci, a jej użytkowanie nie będzie wiązać się z żadnymi opłatami abonamentowymi. Zniknąć mają bariery, oddzielające graczy ze słabszym sprzętem i nieposiadających funduszy od tych bardziej zamożnych. Zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe? A jednak to prawda.

Darmowe nie znaczy złeZadać można zasadnicze pytanie: w czym tkwi haczyk? Oczywiście w reklamach, ale już w tym miejscu należy przestać się o nie obawiać. Mimo rosnącego trendu nie pojawią się one w samej grze, ale na stronie Battlefield Heroes, gdzie gracze będą rejestrować się i zarządzać swoim kontem. To właśnie z jej poziomu będzie zapewne można uruchamiać samą grę, klikając na kolorowy przycisk "Play now". Kłopot niewielki, jeżeli brać pod uwagę ogół idących za tym korzyści.

Takie produkcje, jak Wolfenstein: Enemy Territory czy America's Army dowiodły, że darmowe produkty potrafią cieszyć się stale niesłabnącą popularnością. Wskazały też słabe punkty, jakich twórcy nowego Battlefielda będą starali się uniknąć. A takim bez wątpienia był nierówny poziom rywalizujących ze sobą graczy. Powszechnym zjawiskiem w grach sieciowych jest to, że początkujący zawodnik, zaraz po wybraniu mapy o niewielkim pingu, gdzie rodzaj wybranej rozgrywki przypada mu do gustu, i wejściu na serwer, zostaje w ciągu kilku sekund zrównany z ziemią. Specjalny system rankingowy ma zagwarantować, że zawsze trafimy na graczy, których umiejętności będą bliskie naszym. Gdy już staniemy się sieciowym kilerem, trafimy też na innych wyjadaczy. Proste i przyjemne.

Animowana masakra?

Podczas zabawy opowiemy się po jednej ze stron konfliktu: Narodowej (National Army) lub Królewskiej (Royal Army). Może to przypominać podział na żołnierzy państw Osi i Aliantów. Znikną jednak wszelkie ślady nienawiści i typowe dla okresu II Wojny Światowej symbole. Do wyboru oddane zostaną także trzy klasy: żołnierz, będący najpospolitszą jednostką, ze standardowym ekwipunkiem; artylerzysta (strzelec), lubujący się w wykorzystaniu broni większego kalibru; komandos - ten preferuje broń lekką (co też w dużym stopniu czyni go snajperem - karabin snajperski ma być podstawą jego wyposażenia). Warto zauważyć, że postacie wraz z każdą kolejną wygraną będą się rozwijać. Dzięki specjalnym punktom nie tylko odblokujemy mniej pospolite ubrania, ale też nową broń i umiejętności.

Ekipa studia DICE stawia na jak największe uproszczenie rozgrywki. Kilkunastosekundowy czas "respawnu", a więc powrotu do akcji, jaki znamy z poprzednich gier z serii Battlefield, został skrócony do jedynie pięciu sekund. Ma to pozwolić na bycie obecnym jak najdłużej na polu bitwy, a przy okazji uchronić graczy od oglądania - chcąc nie chcąc - nudnego widoku piasku i trawy. Także kontrola nad obecnymi w grze pojazdami zostanie ułatwiona w każdy możliwy sposób, tak by każdy mógł szybko do nich wsiąść i wykorzystać zalety samochodu, motoru, czołgu lub samolotu. Same potyczki to typowy deathmatch, jednak elementy przechwytywania flag lub ustalonych miejsc również znajdą swe odzwierciedlenie jako źródło dodatkowych punktów dla drużyny.

Jeżeli chodzi o stronę graficzną Battlefield Heroes, w najlepszy sposób obrazują ją screeny załączone do tekstu. Jest kolorowo, rysunkowo, a przede wszystkim: z humorem. Nie bez powodu każdemu nasuwają się skojarzenia z produkcją Valve, Team Fortress 2. Twórcy nie boją się jednak wyzwania, jako że chcą zaprezentować trochę inne podejście do zabawy. Mało tego, mówią otwarcie, że powinno powstawać więcej tego typu produkcji, które już samą oprawą graficzną budziłyby pozytywne emocje u graczy.

Czekając na darmowe

Całkiem niedawno Electronic Arts ogłosiło, że ten spin-off sławnej serii FPS-ów doczeka się zamkniętych beta testów. Ruszą one już szóstego maja, a więc dosłownie za parę dni. Póki co, planowana jest jedynie wersja na komputery osobiste, aczkolwiek autorzy nie zanegowali możliwości ewentualnego powstania wersji na konsole obecnej generacji. Są oni jednak zdania, że niewielkie wymagania gry pozwolą każdemu na jej wypróbowanie. Finalna wersja ma zadebiutować w trzecim kwartale bieżącego roku. Pozostaje próbować zapisać się na beta testy lub cierpliwie czekać. Z pewnością jest na co!

Dowiedz się więcej na temat: darmowe | rozgrywki | Herosi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje