Reklama

Barrow Hill: Klątwa Kamiennego Kręgu

Wydawałoby się, że coś tak naturalnego i błahego, jak kamień, nie może wywołać u człowieka żadnych reakcji. Przypominamy sobie o nich tylko w chwilach zdenerwowania, kiedy lądują na nich nasze kopniaki lub mamy ochotę wybić nimi okno denerwującemu sąsiadowi.

Chwila zadumy nadchodzi dopiero podczas oglądania cudów świata, takich jak piramidy czy Mur Chiński, których budulcem były właśnie kamienie. Najwięcej tajemnic związanych jest jednak ze znajdującym się w Anglii Stonehenge.

Tajemniczy krąg

Pojawiła się już niezliczona ilość teorii na temat powstania i przeznaczenia tego monumentalnego kręgu głazów. Jedni uważają, że była to świątynia słońca, inni widzą w nim lądowisko dla przybyszów z kosmosu. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, że oprócz Stonehenge istnieje jeszcze wiele kamiennych kręgów, z których każdy skrywa swoją własną tajemnicę. Jednym z nich jest położony w Kornwalii Duloe Stone Circle.

W połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku na miejscu pojawiła się słynna archeolog Celia Reading. Jej zadaniem było zbadanie zagadkowego kręgu i ustalenie celu, w jakim został wzniesiony. Wyniki badań zostały skrytykowane przez środowiska naukowe, ponieważ Celia twierdziła, że głazy poruszają się. Pani archeolog nie mogła obronić swojej tezy, ponieważ zaginęła w tajemniczych okolicznościach. Nie zniechęciło to Conrada Morse'a - naukowca z Middlestone, który postanowił kontynuować wykopaliska, korzystając z najnowszego sprzętu.

Reklama

Gra natomiast zaczyna się dość niewinnie i początkowo wydaje się nie mieć nic wspólnego z wydarzeniami opisanymi powyżej. Wcielamy się w postać anonimowego mężczyzny, któremu w środku lasu nawala samochód. Bohater postanawia poszukać pomocy na piechotę, przez co dociera do stacji benzynowej i motelu leżących w pobliżu Duloe Stone Circle. Szybko okazuje się jednak, że coś z tymi miejscami jest nie w porządku. Od tej pory liczy się tylko jedno - rozwiązanie zagadki Barrow Hill.

Pokaz klatek

Od ładnych kilkunastu miesięcy fani przygodówek nie mogą narzekać na brak tytułów. Co chwila pojawiają się nowe pozycje z coraz lepszą oprawą graficzną i świeżymi rozwiązaniami. Barrow Hill odchodzi od tej linii, wracając do rozwiązań znanych z takich klasyków, jak pierwsza część gry Myst. Całą przygodę obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby, a samo poruszanie się zostało zrealizowane "skokowo". Najeżdżamy myszką na odpowiedni punkt i jeśli możemy przenieść się do innej lokacji, to po kliknięciu od razu się tam znajdziemy. W Barrow Hill nie ma też możliwości rozglądania się. Początkowo takie sterowanie może być nieco kłopotliwe, szczególnie dla ludzi przyzwyczajonych do większej swobody ruchów, ale z czasem przestaje ono wadzić.

Znacznie gorzej wypada natomiast element horroru, który miał być jednym z atutów tytułu. Początek jest bardzo obiecujący - przemierzanie opuszczonych budynków i spowitego mrokiem lasu może wywołać chłód na plecach. Jednak szybko zorientujemy się, że oprócz dźwięku skrzypiących desek i widoku pająka, Barrow Hill nie przestraszy nas niczym więcej. Duża w tym wina statyczności gry. Animacje występują tu bardzo rzadko, a jeśli już się pojawiają, to składają się z małej ilości klatek. Warto też zaznaczyć, że w trakcie przygody natkniemy się tylko na dwie osoby. Co więcej, z żadną z nich nie staniemy twarzą w twarz, a nasza rola ograniczy się tylko do wysłuchania tego, co mają nam do powiedzenia. Przez tą ubogą otoczkę klimat grozy dość szybko się ulatania i powoduje, że straszna tajemnica zamienia się w zwykłą zagadkę.

Przemyślane i z pomysłem

Zawarte w grze łamigłówki stoją na przyzwoitym poziomie i - co najważniejsze - są logiczne. Poza jednym, wyjątkiem nie znajdziemy tutaj dziwacznych zadań znanych z wielu przygodówek typu point'n'click. Gracze, którzy polegli przy produkcjach pokroju Mysta, także nie mają się czego lękać, ponieważ aż tak trudnych zagadek tutaj nie uświadczymy. Wystarczy trochę pozwiedzać i ruszyć głową, aby spokojnie przebrnąć przez większość łamigłówek. Co ważniejsze, tych wcale nie trzeba wykonywać w ustalonej z góry kolejności. Barrow Hill oferuje sporo swobody, dlatego jeśli utknie się w jakimś miejscu, to zawsze można pokombinować w innym. Być może w tym czasie trafimy na rozwiązanie poprzedniego problemu. Oczywiście, w trakcie przygody natkniemy się na punkty kluczowe. Po ich przebrnięciu otrzymamy dostęp do kolejnej części gry, ale poczynania gracza nie są skrępowane przez ustalony z góry scenariusz. Autorzy nie chcieli na siłę wydłużać rozgrywki, co daje się odczuć w miejscach, gdzie należy poskładać z części jakiś przedmiot. Wszystkie elementy znajdują się obok siebie, dzięki czemu nie trzeba latać na drugi koniec lasu, żeby znaleźć potrzebną rzecz. Należy też wspomnieć o tym, że w trakcie rozgrywki nie natkniemy się na momenty zręcznościowe. W końcu twórcy poszli po rozum do głowy i zaczęli eliminować dodatek, który na siłę miał zdynamizować przygodówki.

Prosta nawigacja

Ciekawie, i co najważniejsze wygodnie, rozwiązano sposób używania rzeczy z plecaka na przedmiotach z otoczenia. Zamiast bezsensownego klikania wszystkiego na wszystkim, wystarczy rozejrzeć się po lokacji. Jeśli na którymś z obiektów pojawi się odpowiednia ikonka, wystarczy kliknąć na wybrany przedmiot w plecaku. W przypadku dokonania dobrego wyboru, komputer automatycznie zajmie się użyciem obiektu. Jest to rozwiązane ekonomiczne i jeśli nawet zdarzy nam się utknąć na amen, to szybko możemy sprawdzić przydatność niesionych rzeczy.

Samo zbieranie przedmiotów nie nastręcza większych problemów. Są one wyraźnie zarysowane i po najechaniu na te, z którymi można coś zrobić, kursor zmienia kształt. Wprawdzie nie trafimy na żadne ułatwienia w postaci podświetlania wszystkich ważnych obiektów w danej lokacji, ale nie jesteśmy też zmuszani do przeszukiwania ekranu piksel po pikselu. Znalezione obiekty trafiają na dwa czarne paski. W dolnym przechowywane są wszystkie przedmioty, jakich można użyć wraz z innymi rzeczami w poszczególnych lokacjach. W górnym natomiast gromadzone są przyrządy, z których można skorzystać w każdej chwili. Chodzi między innymi o takie rzeczy, jak telefon czy GPS. W sumie do interfejsu nie można mieć większych zastrzeżeń. Wszystko jest przejrzyste i do całego ekwipunku mamy bardzo szybki dostęp.

Barrow Hill to nie tylko badanie kolejnych lokacji i szukanie nowych przedmiotów, ale także analizowanie znalezionych zapisków. Tych w trakcie rozgrywki nie zabraknie, bo niemal na każdym kroku natykamy się na różnego rodzaju dzienniki, listy, pamiętniki, notatki, a także całą masę informacji na temat tajemniczego kręgu. Ich wertowanie wydaje się na pierwszy rzut oka nudne i spowalniające akcję, ale w rzeczywistości stanowią one ciekawą lekturę i stopniowo poszerzają naszą wiedzę na temat Barrow Hill. Wiele z zapisków prowadzi także do rozwiązania sporej ilości zagadek. Niestety, lokalizacja nie uniknęła kilku wpadek. Chodzi mianowicie o nieprzetłumaczenie paru kwestii, które przyjdzie nam analizować. W większości odnoszą się one do reklam i ulotek, ale natknęliśmy się także na dłuższy fragment tekstu, który był w całości po angielsku. Na szczęście nie jest on potrzebny do rozwiązania żadnej z łamigłówek. Oprócz tych drobnych potknięć nie zanotowaliśmy większych błędów w tłumaczeniu.

Ciemno i ubogo

Oprawa audio-wizualna z pewnością nikogo nie zachwyci. Po pierwsze - gra uruchamia się tylko w niskiej rozdzielczości 800x600, a po drugie - premiera Barrow Hill na świecie odbyła się w 2006 roku. Już wtedy produkt firmy Shadow Tor Studios nie wyglądał najlepiej, a kolejne dwa lata zrobiły swoje. Wprawdzie przemierzanie ciemnego lasu z lampą w ręku ma swój urok, ale jeśli wejdziemy do oświetlonego pomieszczenia, w oczy od razu rzucą się proste i bardzo ubogie w szczegóły modele przedmiotów. Niektóre z nich wyglądają jak niedokończone projekty wyciągnięte prosto z 3D Studio Max. Z muzyką i dźwiękami jest trochę lepiej, chociaż też nie jest rewelacyjnie. Pewne odgłosy potrafią nieźle przestraszyć, szczególnie jeśli gra się w nocy. Problem w tym, że zarówno melodie, jak i dźwięki uruchamiają się w ściśle określonych miejscach. Jeśli przykładowo usłyszymy dziwne sapanie po wejściu do lasu, to wystarczy zrobić krok do przodu, aby się go pozbyć. Psuje to nieco ogólny efekt, ale niektóre miejsca są naprawdę ciekawie wykonane. Tak więc, jeśli chodzi o sprawy techniczne, to na cuda nie liczcie.

Jak wynika z powyższego, Barrow Hill to niezła, choć posiadająca kilka poważnych błędów, gra przygodowa, która powinna zadowolić szczególnie fanów klasyki. Nie należy jednak się nastawiać na żaden horror, bo elementów grozy jest tutaj jak na lekarstwo. Podobnie zresztą jak fajerwerków wideo lub audio. Jeśli jednak lubisz typową zabawę z gatunku point'n'click, do tego całkiem ciekawie prowadzoną historię ze sporą ilością czytanego tekstu, to produkcja z Shadow Tor Studios powinna przypaść ci do gustu. Szczególnie jeśli zdecydujesz się na rozgrywkę w nocy. Szkoda tylko, że musieliśmy czekać na polską premierę niemal dwa lata dłużej, niż gracze amerykańscy i europejscy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje