Reklama

American McGee's Grimm

Historie z indyjskiej Pańćatantry, utwory Charlesa Perraulta, Księga tysiąca i jednej nocy, dzieła Hansa Christiana Andersena czy opowieści braci Grimm - któż z nas nie spotkał się z tymi tekstami? Nie ma na świecie osoby, która nie znałaby motywów ludowych, jakie pojawiają się w setkach prac.

Niezliczona ilość baśni, jakie przekazywane są od pokoleń, by zarazem bawić i uczyć, stanowi bez wątpienia trwały i niemożliwy do wymazania element każdej z kultur.

Znane nazwisko, oryginalne imię

Istnieje jednak na świecie człowiek, który doszukuje się drugiego dna w historiach mających miejsce "dawno, dawno temu, za górami, za lasami". American James McGee, bo o nim rzecz jasna mowa, daleki jest od kończenia swych opowieści słowami "żyli długo i szczęśliwie". Śmiało można powiedzieć, że zalicza się on do grona "nazwisk branży", ale zarazem wybija się z niego niepowtarzalnością swych pomysłów i oryginalnością poglądów. Sam o sobie mówi, że chce być kolejnym Waltem Disneyem, jednak odrobinę bardziej szelmowskim.

Choć samego McGee możemy kojarzyć z takimi tytułami, jak wydany w 2004 roku Scrapland czy mające premierę dwa lata później Bad Day L.A, bez wątpienia marką, która zapewniła mu miejsce w annałach, jest American McGee's Alice. Gra, której średnia ocen do dziś dnia wynosi ponad 80%, pozwoliła nam ujrzeć świat stworzony przez Lewisa Carrolla z nieco innej, mroczniejszej perspektywy. Perspektywy człowieka, który obecnie na warsztat wziął wspomniane wyżej utwory pióra braci Grimm.

Reklama

Ciemna strona baśni

American McGee's Grimm zawita do nas jeszcze w tym roku. Pierwszą, całkowicie nietypową cechą gry będzie forma dystrybucji, zbliżona do... serialu. Gra ma zostać podzielona na dwadzieścia cztery epizody, z których każdy stanowić będzie osobną historię, a zarazem fragment całości, scalanej przez postać głównego bohatera. Każdy z "odcinków" ma zapewnić graczom od około pół do godziny zabawy.

American od zawsze zafascynowany był dystrybucją cyfrową, co też w dużym stopniu odzwierciedla to, jak zamierzał będzie dotrzeć do swych odbiorców. Pewniakiem jest to, że kolejne epizody przygód Grimma udostępniane będą za pomocą usługi GameTap, najpewniej w tygodniowych odstępach. By jednak poszerzyć grono "widzów", McGee chciałby także, by jego produkt zawitał na usługę Xbox Live oraz do sprzedaży detalicznej. Ewentualne decyzje zapadną jednak dopiero po wydaniu kilku rozdziałów historii.

Twórcom American McGee's Grimm przyświeca jedno założenie: baśnie, choć przeznaczone dla dzieci i w domyśle budujące, po głębszej lekturze są odzwierciedleniem ludzkiej natury. Pokazują brutalność otaczającego nas świata, niesprawiedliwość i mrok. Stąd też postać głównego bohatera, którego imię to nie tylko nawiązanie do nazwiska Braci, ale i zabawa z angielskim słowem grim. Motywacją do działań naszego alter ego, a więc do czynienia świata ponurym, jest założenie, że nazbyt pozytywnie nastawiające baśnie straciły swą edukacyjną właściwość.

Żegnaj Alicjo, witaj Grimmie!

Zapytany o podobieństwa do Alice, American stwierdził już kilkukrotnie, że gra - poza oparciem o baśnie - będzie czymś zgoła innym. Porównał on założenia rozgrywki do Katamari Damacy, zaznaczając jednocześnie, że zamiast "toczenia się" przez fabułę, dane nam będzie "transformować" ją. Historiom, które znane są od zarania dziejów, nadawane będą nowe znaczenia, często niezwykle brutalne, ale przez to bardziej skłaniające do refleksji.

Dwie wersje znanych nam historii mają być o tyle kontrastowe, że ich jasne wersje zostaną na potrzeby gry jeszcze bardziej złagodzone. Pomysłodawca projektu uznał, że współcześnie nam znane baśnie wiele straciły przez lata, a takie zestawienie ma pokazać prawdziwe znaczenie oryginałów. Ekipa ma sięgnąć nie tylko do wersji zebranych przez braci Grimm, ale i do wcześniejszych, które niekoniecznie były dostosowane do dziecięcej publiczności.

Za źródło inspiracji McGee podał w jednym z wywiadów wszystko to, co otacza każdego z nas, a więc m.in. film, muzykę, książki i historię. Wspomniane dwadzieścia cztery epizody ukażą nam dobrze znane opowieści, pośród których znajdą się chociażby perypetie Czerwonego Kapturka czy Kopciuszka. Głównym kryterium podczas wyboru baśni było dla autorów to, jak popularne są oryginały, ale też jak łatwo pokazać ich dwie strony oraz jak mocne przesłanie mogą nieść ich mroczne wersje.

Między rzeczywistością a fikcją

Osoby zaznajomione z Alice z pewnością świadome są tego, co McGee zrobił z główną bohaterką powieści Lewisa Carrolla. Przekształcił on naiwną dziewczynkę w psychopatycznego mordercę, z ranami na nadgarstkach po próbie samobójstwa. A co za tym idzie - gra, przy swej genialnej otoczce, była w dużej mierze hack'n'slashem. Grimm ma znacząco odejść od tego, skupiając się przede wszystkim na zagwarantowaniu graczom uczucia uczestniczenia w dobrze opowiedzianej historii. Główną przyjemnością będą więc przerywniki filmowe, do których dodatkiem będzie akcja.

Samo przedstawienie świata ma być całkowicie inne od tego, jakie na co dzień serwowane jest nam w grach. Jak stwierdził American, głównym założeniem jest zignorowanie tego, co robią inni, a mając na uwadze fakt, że wszyscy skupiają się na odtwarzaniu rzeczywistości, nie będzie to problem. Co miał dokładnie na myśli? Przyjdzie nam przekonać się o tym już wkrótce.

Śmiało można stwierdzić, że American McGee należy do ludzi nieprzewidywalnych, ale w całkowicie pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przygody Grimma zadebiutują w usłudze GameTap najprawdopodobniej w lipcu bieżącego roku. Jeżeli wszystko pójdzie po myśli twórców, możemy spodziewać się komputerowego serialu, który swój finał znajdzie w okolicach Bożego Narodzenia. Pozostaje trzymać kciuki i cierpliwie czekać, zarówno na kolejne informacje, których na razie pojawiło się jak na lekarstwo, jak i na debiut pierwszego odcinka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje