Zdaniem recenzentów, film jest wierny oryginałowi, ale nie skupia się przesadnie na próbie wiernego odwzorowania każdej minuty gier. Jednym słowem, wygląda na to, że Creggerowi udało się stworzyć coś po prostu solidnego.
Film w portalu Rotten Tomatoes ma aktualnie średnią ocen 97% i właściwie nie ma ani jednej recenzji, która by go wprost krytykowała, choć oczywiście nie wszystkim przypadł do gustu każdy element tej produkcji. Krytycy mówią m.in. o "kinowym IP z wizją i werwą" oraz o tym, że to przykład jak "filmy i gry mogą się łączyć w sposób, który czyni je silniejszymi poprzez dzielenie się swoim DNA zamiast prób dzielenia go na siłę". Inni piszą o "uproszczonej jednokierunkowości" i filmie, którego "napięcie i wartość rozrywkowa ani na chwilę nie słabną".
Fabuła filmu kręci się wokół postaci kuriera medycznego, granego przez Austina Abramsa, który staje się świadkiem apokalipsy z zombie w roli głównej. Oczywiście jego następnym celem ma być Raccoon City i jego główny szpital… Taka mieszanka musi się skończyć szaleństwem w stylu tego znanego z gier. W dodatku w wersji original cut reżyser umieścił sporo żartów i odniesień - chyba miejscami nawet za dużo, bo po próbnych seansach na małej grupie widzów usunął część z nich z wersji, która oficjalnie trafi do kin.
Chwalone są oprócz tego dwie kwestie: główny bohater jako pechowy kurier dźwiga na swoich barkach nie tylko transport, ale cały film. Natomiast Cregger doskonale oddał jak gra się w klasyczne odsłony serii. Mamy narastające poczucie grozy i obrzydliwe maszkary. Gorzej oceniany jest jedynie etap filmu rozgrywający się już w samym Raccoon City - tempo siada, żarty psują napięcie, a efekty specjalne tracą na jakości, do tego całość robi się coraz bardziej absurdalna - choć dziennikarz serwisu The Wrap element przejścia od grozy do absurdu ocenił na plus, jako oddający ducha gier.











