Moment, w którym przekazano oficjalną wieść o rewolucyjnych zmianach w obsadzie Wiedźmina, mocno poruszyła ogromną część fanów tego uniwersum. Wiele osób nie wyobrażało sobie dalszych serialowych losów Białego Wielka bez Henry'ego Cavilla. W sieci wystartowała nawet bardzo popularna - jak się szybko okazało - petycja, której celem było przywrócenie Cavilla do obsady dzieła.
Decyzja 42-latka zszokowała nie tylko miłośników serialu, ale także… niektórych aktorów, którzy spędzili z nim na planie kilka ładnych lat. Po czasie Freya Allan, odtwórczyni serialowej Ciri, wyznała, że informacja o rezygnacji Cavilla, bardzo mocno odczuła to na własnej skórze. Aktorka dosłownie dzień przed ogłoszeniem w mediach dowiedziała się, że dotychczasowy Geralt kończy swoją przygodę z serialem.
Trzeci sezon był naprawdę trudny dla wszystkich. Płakałam, bo chciałam zakończyć serial z facetem, który grał mojego przybranego ojca. Po raz pierwszy zobaczyłam, jak może wyglądać życie z dala od Wiedźmina, a potem główny bohater odchodzi… To było bardzo dziwne. To Geralt, z którym dorastałam
Odejście Cavilla miało skłonić Allan do refleksji nad swoją dalszą rolą w serialu. W skrajnym scenariuszu aktorka rozważała nawet pójście tą samą ścieżką co jej kolega z obsady. 24-latka miała "spędzić sporą ilość czasu" na przemyśleniach, czy warto dalej to kontynuować. Finalnie jednak zdecydowała się dokończyć podróż jako Ciri.

Przypomnijmy, że nieco ponad miesiąc temu na platformie Netflix zadebiutował czwarty sezon Wiedźmina. Tym razem w roli Geralta występuje australijski aktor Liam Hemsworth. Jest to tym samym przedostatnia seria serialowej sagi tego uniwersum. Piąty sezon całkowicie zakończy opowieść.










