Pierwsze oficjalne informacje o tym, że Netflix planuje wziąć na warsztat markę BioShock, pojawiły się jeszcze w 2022 roku. Minęło kilka lat, o planach Netflixa wobec serii mocno ucichło… aż do teraz. W końcu dowiadujemy się czemu twórcy tak długo milczeli oraz kiedy możemy się spodziewać jakiś konkretnych ruchów w tym temacie.
W wywiadzie dla serwisu Collider, Lee poinformował, że prace mogły wystartować szybciej, ale w paradę twórcom weszły inne pomysły, w tym The Long Walk oraz prequel Hunger Games. Jednak teraz są duże szanse, że nic ważniejszego na horyzoncie się nie pojawi. Dodał też, że zarówno Netflix, jak i wydawca gry - Take Two - wciąż pokładają wiele nadziei w tej produkcji oraz w tym, że płynnie powiąże się ona z nadchodzącą grą.
"Wiem, że zarówno Netflix jak i Take-Two niecierpliwie czekają na premierę filmu, bo chcieliby by ten moment zgrał się z ewentualnymi kolejnymi częściami serii"
Nowy BioShock - czwarta już część - został oficjalnie ogłoszony jeszcze w 2019 roku - obietnicę pojawienia się takiej gry złożył wtedy sam Strauss Zelnick, szef firmy. Lee we wspomnianym wywiadzie nie chciał zobowiązywać się do żadnych konkretnych dat, nawet odnośnie tego, kiedy wystartują zdjęcia. Ma jednak nadzieję, że stanie się to najpóźniej w 2027 roku: "Wiem, że takie są intencje, by produkcja ruszyła w przyszłym roku".
Netflix jak do tej pory ma mieszane szczęście co do ekranizacji gier. Z jednej strony mamy filmowego Sonica, Castlevanię czy Devil May Cry, z drugiej - serialowego Wiedźmina. Jesteśmy bardzo ciekawi, po której stronie skali będzie Bioshock - o ile produkcja wyjdzie w końcu z limbo, w którym czeka od lat.











