"The Last of Us" (w skrócie TLOU) bez cienia przesady zapisało się w historii popkultury jako jedna z najlepszych serialowych adaptacji gier wideo. Kapitalny scenariusz, poruszająca historia i gwiazdorska obsada pozwoliły osiągnąć sukces także poza wirtualnym światem, sprawiając, że marka podbiła kolejne miliony serc na całym świecie.
W rolach głównych na małym ekranie widzowie obserwować mogli losy Pedro Pascala i Belli Ramsey przemierzających postapokaliptyczne Stany Zjednoczone. Do tej pory do obejrzenia dostępne oddane zostały dwa pełnoprawne sezony, a trzeci znajduje się w produkcji z planowanym debiutem w 2027 roku.

Pomimo tego, że serialowa przygoda trwa już od ponad trzech lat, a fani zdążyli przywyknąć do twarzy, to właśnie na jaw wyszły nieznane wcześniej kulisy castingu do jednej z głównych ról. Okazało się, że początkowo producenci mieli zupełnie inny pomysł na tę postać Joela, bo do głównej roli przymierzany był Matthew McConaughey. Trwały nawet rozmowy między showrunnerami a aktorem docenionym statuetkami Oscara i Złotego Globa. Na łamach podcastu "Happy Sad Confused" artysta przyznał, że w okresie, w którym miałby otrzymać angaż, w ogóle nie zajmował się aktorstwem.
W tamtym czasie właściwie nie zajmowałem się aktorstwem. Skupiałem się bardziej na pisaniu i innych obszarach życia. [...] 'The Last of Us' było naprawdę dobrym projektem, ale w tamtym momencie po prostu nie było to coś dla mnie
Aktor zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt. Sukces serialu bardzo często determinowany jest jego ciągłością, która potrafi trwać latami. Tak było m.in. z innym hitem HBO, pod tytułem "Detektyw", w którym McConaughey brał udział. Jednak rola we wspomnianym kryminale była dla niego znacznie wygodniejszym projektem. Wszystko z powodu specyfiki serialu, która zakładała zmianę obsady w kolejnych sezonach. To pozwoliło artyście na angażowanie się w inne przedsięwzięcia.











