Apokaliptyczne wizje to temat bardzo regularnie poruszany przez wszelkiej maści artystów. Niezwykły motyw nadchodzącej zagłady zaprezentował w swoich filmach wybitny polski reżyser Piotr Szulkin, a miało to miejsce w latach 70 i 80. minionego wieku, kiedy technologia tworzenia tego typu dzieł dopiero raczkowała.
Tetralogia Szulkina opus magnum polskiego Sci-Fi?
Tetralogia Szulkina zapoczątkowana została filmem Golem przenoszącym z akcją do dystopijnej postapokaliptycznej rzeczywistości naznaczonej kataklizmami i systemem totalitarnym. W kolejnych latach doczekaliśmy się innych wizjonerskich dzieł od tego samego reżysera. Swoją interpretację mechanizmów manipulowania społeczeństwem Szulkin zaprezentował w produkcji Wojna światów - następne stulecie.

Pesymistyczny obraz świata z bardzo wielowymiarowym wachlarzem interpretacji można dostrzec w fantastycznonaukowym filmie O-bi, o-ba. Koniec cywilizacji z 1984 roku. W tym dziele wystąpiła plejada aktorskich gwiazd: Jerzy Stuhr, Leon Niemczyk, Krystyna Janda, Adam Ferency czy też Ryszard Kotys. Tetralogia zamyka się filmem Ga, ga. Chwała bohaterom, który jest swoistym skokiem w odległą przyszłość, a konkretniej do XXI wieku. To groteskowa interpretacja dalszego pogłębiania się ludzkości w nicości spotęgowanej m.in. przez postęp technologiczny.
"Krzyk Science Fiction"
Po latach z tetralogią Piotra Szulkina miał okazję obcować sam Hideo Kojima, jeden z najbardziej rozpoznawalnych i zasłużonych twórców gier wideo. Japończyk lwią część swojego zawodowego życia spędził w Konami. Najwięcej chluby przyniosły mu w szczególności dwie serie: Death Stranding i Metal Gear.
Kojima w mediach społecznościowych rozpływał się wręcz nad tetralogią wybitnego polskiego reżysera i scenarzysty. Twórca gier z Kraju Kwitnącej Wiśni zauważył, że dzieła narodzone w Polsce w okresie socjalizmu "nie są ani space operami, ani fantazją. Przeciwnie, ich introspektywne 'krzyki' epoki są osadzone w wielowarstwowej, polifonicznej formie".
Reżyser Death Stranding zachęcił wszystkich do tego, by po ponad czterech dekadach od powstania - zatopić się w wizjonerskich filmach Szulkina. "Czeka nas ta sama ekscytacja i poczucie odkrywania, co otwieranie kapsuły czasu z minionej 'ery'. A dla ludzi żyjących w dzisiejszej, coraz bardziej zamkniętej Japonii, te 'krzyki' z pewnością będą silnie rezonować w czasie. Obejrzyjcie je. To jest "krzyk" science fiction" - reklamuje sam Kojima.
Kojima i gatunek Science Fiction to jedno
Założyciel Kojima Productions nigdy nie ukrywał, że od zawsze był przeogromnym miłośnikiem konwencji Sci-Fi. W jego grach na każdym kroku można dostrzec silne inspiracje w szczególności amerykańskiem kinem z tego gatunku z lat 80. i 90. Sporo czerpał m.in. z Łowcy androidów, Coś czy Inwazji porywaczy ciał.

Japończyk obrał dość niespodziewany kierunek i zajrzał w głąb polskiej twórczości kina Sci-Fi, biorąc na celownik dystopijną, ale cenioną tetralogię Szulkina. Kto wie, być może kolejna gra realizowana przez Kojimę w pewien sposób zaczerpnie z tych czterech wyjątkowych leciwych już dzieł? Wydaje się, że nurt Szulkina idealnie komponuje się z gustem reżysera Metal Gear i Death Stranding. Dodatkowo wiemy, że reżyser już intensywnie pracuje nad swoimi nowymi grami.










