Henry Cavill dokładnie przez trzy sezony występował w roli Białego Wilka w serialu Wiedźmin od Netflixa. Kolejna seria, która trafi na platformę już w przyszłym miesiącu, doczeka się sporej rewolucji w obsadzie. Australijczyk Liam Hemsworth, gwiazdor m.in. Igrzysk śmierci, przejmie schedę po brytyjskim aktorze.

Cavilla nie udało się zatrzymać na planie serialu, pomimo że bardzo gorliwie i mocno prosili o to fani. Swego czasu wystartowała nawet specjalna petycja w Internecie, która domagała się utrzymania dotychczasowej obsady produkcji na czele z brytyjskim artystą. Wiadome jest, że choć rozmowy i negocjacje z 42-latkiem trwały przez jakiś czas, ostateczna decyzja o rezygnacji popłynęła od niego samego.
Dla miłośników serialowego Wiedźmina był to ogromny wstrząs. Niektórzy twierdzą nawet, że absencja Cavilla całkowicie wypacza sens realizacji kolejnych sezonów. W sieci zrodziły się spekulacje, że aktor znany z Ligi Sprawiedliwości czy Dynastii Tudorów miał zupełnie rozbieżne spojrzenie na dalszą wizję serialowego uniwersum Wiedźmina względem głównej producentki tego dzieła.
Lauren Schmidt Hissrich, showrunnerka Wiedźmina, przyznała w rozmowie z Entertainment Weekly, że Cavill chciał najzwyczajniej w świecie skupić się na innych kreacjach. "Miał plany dotyczące innych ról, którym naprawdę chciał się poświęcić. A my nie chcemy nikogo trzymać i zmuszać do robienia czegoś, czego nie chce. Myślę, że dlatego ta decyzja wydawała się naprawdę symbiotyczna" - przyznała bez ogródek.
Redakcja EW wystosowała też oficjalne zapytanie do menedżerów Henry'ego Cavilla, jednak z tej strony odpowiedź nie nadeszła.
Wiedźmin powróci z czwartym sezonem już 30 października. Wówczas w serwisie Netflix zadebiutuje osiem pełnoprawnych odcinków. Producenci planują definitywnie zamknąć sagę na pięciu sezonach. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami nadchodząca seria ma być najdroższa ze wszystkich do tej pory. Jej budżet wyniesie 221 mln dol., w przeliczeniu ok. 27 mln dol. za jeden odcinek.










