Najnowsze wieści na temat tego projektu pochodzą z raportu Hollywood Reportera. Redakcja donosi, że Justin Lin, reżyser Szybkich i Wściekłych 9, poczynił kolejne kroki w kierunku przeniesienia Helldivers na ekrany kin. Sony próbuje najwyraźniej kuć żelazo póki jest gorące, bowiem scenariusz, za który odpowiedzialny jest Gary Dauberman (Annabelle), został już zaakceptowany i praca wre.
Niestety na ten moment nie wiemy wiele więcej na temat filmu Helldivers. Jedynie fakt, że ma on nie być bezpośrednią kopią gry wideo Arrowhead Studios. Spodziewamy się jednak tony akcji, będzie to oczywiście produkcja live-action, a Superziemia i szerzenie demokracji powinno być na porządku dziennym w ekranizacji. Wiemy również doskonale, że Helldivers jest mocno inspirowane filmami Starship Troopers, więc i one mogą odegrać sporą rolę w produkcji ekranizacji.
Pozostaje jedynie pytanie, czy fakt, że za reżyserię odpowiedzialny jest Justin Lin, napawa nas optymizmem. Sporo będzie prawdopodobnie zależeć od tego, jakie jest Wasze nastawienie do Szybkich i Wściekłych oraz kierunku, w jakim poszła cała ta seria w ostatnich latach. Justin Lin jest odpowiedzialny za jeden z filmów "nowej ery" Fast & Furious. F9 The Fast Saga mogła nie walczyć o Oscary i ma zaledwie 59% na Rotten Tomatoes, ale zebrał sporo komplementów od widzów i spełnił swoje zadanie - dostarczył wielu osobom dużo frajdy.
Czy w tym samym kierunku pójdzie Helldivers? Biorąc pod uwagę niektóre mechaniki drugiej części gry, jak i jej tło fabularne, nie spodziewamy się, żeby ekranizacja była poważnym, patetycznym dramatem, który wstrząśnie widzem do granic możliwości i zmusi do myślenia. Luźne, bardziej absurdalne często podejście do filmów akcji Justina Lina może więc dobrze zadziałać również w filmie Helldivers.
Na dodatkową uwagę zasługuje ponadto fakt, jak daleko zaszła marka Helldivers przez ostatnie 10 lat. Pierwsza gra zadebiutowała w 2015 roku jako zabawny, oryginalny shooter z kamerą ustawioną nad głowami bohaterów. Teraz mamy do czynienia z produkcją live-service ze znacznie większym budżetem i ogromną społecznością. Na tyle dużą, żeby przekonać Sony do poszerzenia ich szerokiego portfolio ekranizacji gier wideo.










