Prawie ćwierć wieku temu na dużym ekranie zadebiutował film przygodowy "Lara Croft: Tomb Raider", w którym tytułową poszukiwaczkę przygód sportretowała Angelina Jolie. Hollywoodzka aktorka, która w zeszłym tygodniu uczestniczyła w Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Santa Barbara, podczas zorganizowanego tam panelu dyskusyjnego wróciła wspomnieniami do pracy nad tą głośną produkcją. Rozmawiając z krytykiem Leonardem Maltinem zdobywczyni Oscara ujawniła, że przygotowania do roli wysportowanej archeolożki miały genialny wpływ na jej zdrowie.
Aby wiarygodnie przedstawić bohaterkę, którą wyróżniała imponującą fizyczna sprawność, Jolie miesiącami trenowała bez wytchnienia. Wymusiło to na niej zmodyfikowanie dotychczasowego stylu życia, którego nieodzownym elementem było palenie papierosów.
Przyznaję, że zaczęłam od palenia dwóch paczek dziennie. Musiałam całkowicie zmienić swoje podejście do zdrowia. W rezultacie odkryłam, że jestem w stanie robić rzeczy, o które nigdy samej siebie nie podejrzewałam. To był bez wątpienia przełom. Ten film zmienił we mnie wszystko.
Jolie podkreśliła, że to właśnie dzięki wzmożonej aktywności fizycznej zdołała pokonać uzależnienie.
Przez kilka miesięcy nie robiłam w zasadzie nic innego. Naprawdę ciężko wtedy pracowałam. Sesje treningowe odbywały się trzy razy dziennie: rano, w południe i wieczorem. Na pewnym etapie miałam ochotę jedynie na sen, wodę i wartościowe jedzenie. Tego domagał się mój organizm.

Jolie w młodości zmagała się także z innymi, znacznie bardziej niebezpiecznymi nałogami. W jednym z wywiadów stwierdziła, że mając 20 lat sięgała po "każdy możliwy narkotyk, w szczególności heroinę".
Reżyser filmu "Lara Croft: Tomb Raider" przed kilkoma laty przyznał, że powierzenie głównej roli aktorce, której ekscesy były wówczas szeroko komentowane w kolorowej prasie, wywołało spore obiekcje wytwórni.
Angelina była wtedy ryzykownym wyborem. Wiodła dość ekscentryczne życie i nigdy nie gryzła się w język. Brukowce wypisywały o niej niestworzone rzeczy, przez co miała reputację nieobliczalnej, szalonej kobiety. Uzyskanie aprobaty studia nie było łatwe.
Na kartach wydanej w 2017 roku książki "Leading Lady" autorstwa Stephena Galloweya filmowiec ujawnił, że aby zachować rolę, Jolie każdego dnia była poddawana na planie zdjęciowym testom na obecność narkotyków.
"Powiedziała mi, że zrobi wszystko, by udowodnić, że można na niej polegać" - wspominał West. Aktorka w istocie sporo dla tej roli poświęciła. Podczas pracy nad filmem nie tylko bowiem zerwała z nałogami, ale też nieustannie narażała się na rozmaite urazy - uszkodziła sobie m.in. łokieć, kolano, bark i staw skokowy.
Miałam mnóstwo kontuzji. W pewnym momencie po prostu się do nich przyzwyczaiłam.









