Zyskowna sztuka
Streaming nie należy do najłatwiejszych form aktywności w sieci. Regularnie od wielu lat w gałęzi tej działa spora rzesza twórców, którzy traktują swoją działalność czysto hobbystycznie, generując naprawdę niewielkie przychody. Niektórym jednostkom udaje się wybić znacznie wyżej, a wtedy sufit… pozostaje już kwestią względną i… bardzo ruchomą.
Streamerzy niechętnie mówią o swoich zarobkach, choć w wielu przypadkach działa to trochę na zasadzie swoistej tajemnicy poliszynela. Giganci zarabiają setki tysięcy, a niekiedy nawet miliony dolarów rocznie, sukcesywnie poszerzając swój portfel działalności poprzez dywersyfikacje przychodów.
Jednym z twórców, który z powodzeniem nadaje od wielu lat na Twitchu, jest Michael "shroud" Grzesiek. To były esportowiec i profesjonalny gracz w takich strzelankach jak Counter-Strike czy VALORANT. Kanadyjczyk z polskimi korzeniami uchodzi za specjalistę w pierwszoosobowych shooterach. Najzwyczajniej w świecie dysponuje w tego typu grach ponadprzeciętnymi umiejętnościami, które jego widzowie licznie i tłumnie podziwiają.
Na jednej z ostatnich transmisji "shroud" został zapytany o swoje przychody. Po długim zawahaniu się 31-latek wypalił, że przy średniej widowni 25 tys. graczy jest w stanie w jeden dzień zarobić 15 tys. dolarów z samych reklam Twitcha. W przeliczeniu na rodzimą walutę to ponad 50 tys. złotych. Gdyby więc przy takiej widowni nadawać codziennie, to w miesiąc wzbogacamy się o… 1,5 mln złotych.
To tylko złudzenie?
Za fasadą tych lukratywnych liczb, które potrafią pobudzić wyobraźnie, kryje się jednak kilka kruczków. Przede wszystkim liczba widzów na poziomie 25 tys. to już naprawdę bardzo solidna oglądalność, którą generuje zaledwie garstka kilku procent największych twórców na świecie. Przykładowo sam "shroud" w minionych 30 dniach dysponował średnią widownią na poziomie 13 tys. widzów, więc te przychody z reklam uplasowały się na niższym poziomie, niż opowiedział sam zainteresowany.
Eldorado dla najwybitniejszych
Niedawno parę z ust puścił streamer "MoistCr1TiKaL", który wyznał, że od 2017 roku, czyli od momentu, gdy Twitcha zaczął traktować poważnie, wygenerował z samych reklam i subskrypcji ponad 5,5 mln dolarów w największym serwisie streamerskim na świecie. To astronomiczne kwoty, które pozwolą na godne życie w każdym kraju świata. MoistCr1TiKaL to jednak tuza w świecie streamingu.
Podobną tuzą jest Kanadyjczyk Felix "xQc" Lengyel. Podczas apogeum swojej popularności na Twitchu charyzmatyczny twórca zarobił blisko 8,4 mln dolarów w dwa lata. Wówczas Lengyel przynależał do absolutnej elity streamerskiej na całym świecie.
Polacy mają gorzej
Przykłady powyższych zarobków w branży streamingowej ściśle korelują z największym rynkiem na świecie, czyli Ameryką. To tam Amazon kieruje docelowo ogromną liczbę reklam. To właśnie USA (i częściowo Kanada) gratyfikuje swoich twórców największymi przychodami. Prawdziwe imperium streamerskie.
Tak kolorowo nie jest np. w Polsce. Rodzimi streamerzy zwykle nie posiadają wiernej widowni dorównującej pod względem liczb największym amerykańskim gwiazdom. Na naszym rynku reklamodawcy również nie działają aż tak prężnie, więc dysproporcje zarobkowe będą zauważalne gołym okiem. Czołowi streamerzy z Kraju nad Wisłą mogą liczyć na kilka, a nawet kilkanaście razy mniejszy przychody z Twitcha niźli ich odpowiednicy z USA.

Na ratunek… Kick
Nie oznacza to jednak, że polscy streamerzy muszą "zbierać ochłapy z podłogi". Od kilku lat prężnie na rynku działa Kick, platforma będąca konkurencją Twitcha. Przynależy ona do kryptowalutowego kasyna Stake i gratyfikuje twórców dużo sowiciej niż "fioletowa witryna".
Kick uczciwiej dzieli przychody, a dzięki programowi partnerskiemu KCIP, przyciąga coraz więcej mniejszych i średnich streamerów. Na Kicku czołowi polscy twórcy są w stanie przy regularnie prowadzonych transmisjach osiągać przychody miesięczne od kilkunastu do nawet kilkuset tysięcy złotych.
O hojności Kicka świadczy jeszcze jeden aspekt. Platforma od jakiegoś czas temu prowadzi istną ofensywę i kontraktuje wiele uznanych i popularnych gwiazd. Z globalnego podwórka to wspomniany wcześniej "xQc", szachista Hikaru Nakamura, streamer NICKMERCS czy kontrowersyjna celebrytka Amouranth. Na stole dla każdej tego typu gwiazdy leżą miliony dolarów za rok nadawania na żywo.
Streaming to nie wszystko
Wcześniej pisaliśmy, że streamerzy ochoczo dywersyfikują portfel swojej działalności. Szczególnie uwidacznia się to na polskim podwórku. Twórcy z polski generują przychody nie tylko z prowadzonych transmisji, subskrypcji czy wręczanych im donacji (ang. donate), ale także, a może przede wszystkim, z podejmowania współprac z innymi zewnętrznymi podmiotami.
Często są to przedsiębiorstwa powiązane poniekąd z hazardem np. bukmacherzy. Do tego dochodzą producenci napojów energetycznych, marki odzieżowe i lifestyle'owe, producenci odżywek i suplementów czy też platformy działające w branży cyfrowego marketplace'u.
Streaming jest więc niezwykle dochodową, choć mocno zdecentralizowaną i zróżnicowaną branżą. Wszystkie globalne dane wskazują, że z roku na rok liczba twórców nadających regularnie na różnych platformach rośnie. Trzeba mieć na względzie, że największe przychody zarezerwowane są dla tych z samego czuba rankingów.










