Internet wstrząśnięty śmiercią cyfrowego twórcy
Raphael Graven znany szerzej w sieci jako Jean Pormanove to francuski streamer związany na początku z Twitchem, a później z konkurencyjną platformą do transmitowania Kick.com. Od dwóch lat 46-latek znajdował się na absolutnym apogeum swojej internetowej kariery, przyciągając setki tysięcy fanów.
Kilka dni temu cała branża streamingowa zamarła na chwilę w związku z wieściami o śmierci Jeana Pormanove'a. Francuz zmarł podczas maratonu, ponad 10-dniowej nieustannej transmisji prowadzonej na Kicku. Bardzo szybko sieć obiegła sterta smutnych informacji. W ostatnich dniach swojego życia popularny streamer był torturowany zarówno psychicznie, jak i fizycznie.
Prokurator jawnie stwierdził, że 46-letnia gwiazda sieci stała się ofiarą brutalnej przemocy, pozbawienia snu i przymusowego przyjmowania toksycznych substancji. Co bardziej sensacyjne, stali za tym inni streamerzy, którzy regularnie nakłaniali Gravena i zmuszali go do przeróżnych aktywności w pogoni za wyświetleniami i karierą.
Cyfrowy 'Dziki Zachód' i ogromne kary?
Informacje o śmierci streamera wywołały ogromne oburzenie we Francji. Clara Chappaz, minister ds. cyfryzacji, nie kryjąc irytacji, przyznała, że "położy kres temu cyfrowemu Dzikiemu Zachodowi". Na celowniku wysoko postawionej polityk znalazła się oczywiście słynna platforma do nadawania Kick.com.
Jako minister ds. cyfryzacji chcę zrozumieć, co zostało zrobione, czego możemy się z tego nauczyć, a przede wszystkim, jak możemy wzmocnić nasze środki, aby działać szybko i zdecydowanie
Sprawa śmierci Jeana Pormanove'a dotarła też do australijskich organów regulacyjnych. Komisarz ds. bezpieczeństwa elektronicznego bez ogródek dodał, że bacznie przygląda się tej sprawie i nie wyklucza wysokich kar grzywny dla serwisu Kick. Dlaczego australijski? Bowiem główna siedziba platformy zarejestrowana jest w tym kraju, konkretniej w Melbourne.
To tragiczny przypadek, w którym ktoś stracił życie, pokazujący, jak tworzenie bardziej ekstremalnych treści, w tym przypadku obejmujących prawdziwą przemoc, może mieć katastrofalne skutki w realnym świecie
Serwis The Sydney Morning Herald przypomina, że australijskie prawo wymaga na platformie zadbanie o ochronę użytkowników przed szkodliwymi i przestępczymi materiałami publikowanymi w sieci. Źródła podają, że tak ogromne naruszenia, które doprowadziły do śmierci człowieka podczas transmisji live, mogą skutkować karą nawet 49,5 milionów dolarów.










