Call of Duty jest w tarapatach. Warzone cieszy się ostatnio nieco większą popularnością ze względu na Black Ops Royale i spory powiew świeżości, ale tego samego nie można powiedzieć o Black Ops 7. Gra oczywiście dalej sprzedaje się dobrze w porównaniu do większości gier na rynku, ale ogólny sentyment wokół niej nie jest najlepszy. Już parę miesięcy temu najgłośniejsze dyskusje dotyczyły wniosków, jakie Activision Blizzard powinno wyciągnąć z odbioru BO7.
Co na razie wiemy? Jeśli wierzyć dotychczasowym przeciekom i plotkom, następna odsłona Call of Duty to Modern Warfare 4. Ponownie do pracy zabiera się Infinity Ward, ma częściowo osadzić akcję gry w Korei i jak można się było spodziewać, planuje wycofać się z większości zmian w gameplayu, które wprowadził Treyarch w Black Ops 6 i 7. IW ostrzegało już fanów, żeby "nie wierzyli we wszystko, co czytają w internecie", ale na razie w społeczności pozostaje przekonanie, że MW4 będzie gameplayową kopią MW2 z 2022 roku.
Przecieki dalej krążą jednak po mediach społecznościowych, a najnowszy z nich, prosto od znanego insidera Alaixa, sugeruje powrót bardzo kontrowersyjnego przedmiotu:
"Tarcze szturmowe mogą powrócić" - napisał krótko na swoim profilu X, nie zapewniając żadnego dodatkowego kontekstu. Dla niezorientowanych, tarcze szturmowe (czy inaczej Riot Shield) zastępują naszą główną broń. Tracimy możliwość strzelania do przeciwników, możemy używać tylko ataku melee, ale wyekwipowana tarcza blokuje pociski. Przeciwnicy muszą więc znaleźć sposób, żeby zajść nas od tyłu w ten sposób wyeliminować.
Co jeszcze zabawniejsze, we wcześniejszych odsłonach Call of Duty popularna była również technika tzw. "turtlingu", czyli "zamieniania się w żółwia". Atut Overkill pozwalał wyekwipować jednocześnie dwie bronie główne, na każdą z nich wybieraliśmy tarczę szturmową i zamienialiśmy się w przypominającą żółwia postać, którą bardzo ciężko było wyeliminować - zarówno z przodu, jak i z tyłu. Czy to wszystko powróci jednak w MW4… czas pokaże.











