Turniej pełen niespodzianek

Już na etapie fazy grupowej wydarzyło się kilka rzeczy, których nie oczekiwaliśmy. Po pierwsze - eliminacja BLG. Co roku żartobliwie mówi się, że jakaś drużyna LPL nie sprosta oczekiwaniom i odpadnie w przedbiegach. Zazwyczaj tytuł ten przypadał Top Esports, któremu faktycznie zdecydowanie zbyt często zdarzało się przegrywać ze słabszymi od siebie drużynami. Pałeczkę od TES przejęło w tym roku BLG i pierwsza drużyna chińska odpadła, zanim turniej zaczął się w ogóle rozkręcać.
To jednak nie wszystko - CTBC Flying Oyster pokazało kawał świetnego League of Legends. Doggo stawał w szranki z najlepszymi zawodnikami na świecie i nie odstawał nawet o krok, jednocześnie trzymając się swojego charakterystycznego, agresywnego stylu gry. G2 wygrało z FlyQuest i awansowało do playoffów Mistrzostw Świata. Gen.G przegrało w fazie Swiss, a niepokonane wyszło z pierwszego etapu KT Rolster oraz Anyone's Legend.
Ba, nawet po T1 nie spodziewaliśmy się tak imponującej walki w fazie zasadniczej. KT miało do tego pełne prawo - aż do finału nie przegrali żadnej serii i mimo że spotykali w Swissie słabszych rywali, ze wszystkich spotkań wyszli górą. Tymczasem T1 wygrało z FlyQuest i 100 Thieves, a przegrało z CFO oraz Gen.G. W decydującym BO3 stanęli z kolei przeciwko MKOI - kolejnej, znacznie słabszej drużynie, która niemalże wręczyła im awans do fazy zasadniczej. Kto by pomyślał, że taki rollercoaster w pierwszych rundach doprowadzi do obrony tytułu Mistrzostw Świata?
Playoffy to już jedna, wielka niespodzianka. Przegrało oczywiście CFO, przegrali niestety G2 i HLE. Po pełnych pięciu mapach i kilku absurdalnych wręcz przebiegach akcji T1 wygrało jednak z Anyone's Legend. Nagle okazało się, że na drodze do finału Fakera stoi tylko Top Esports, w którym nawet Chińczycy nie pokładali dużych nadziei, co ostatecznie okazało się słuszne. TES w półfinale z T1 nie wygrało nawet jednej mapy.
Po drugiej stronie drabinki turniejowej Gen.G wygrało z HLE, czego spodziewała się większość widzów, a KT wygrało z CFO, zdecydowanie najprostszym rywalem z całej puli playoffów. Poza decydującym BO3 przeciwko Top Esports nie zobaczyliśmy w rezultacie KT Rolster w starciu z żadnym "poważnym" przeciwnikiem. Okazało się jednak, że kiedy przeciwnik ten w końcu nadszedł, do tego w postaci dominującego cały sezon Gen.G, wszystkie najmocniejsze strony KT błyszczą, a mecz kończy się wynikiem 3-1 na ich korzyść.
Przed tegorocznymi Worldsami kładliśmy nacisk na kilka azjatyckich drużyn. Gen.G do momentu rozpoczęcia Mistrzostw Świata przegrało zaledwie jedną serię. Przez cały sezon. BLG po różnych wyzwaniach w trakcie regulaminowego sezonu i częstych zmianach junglerów wreszcie znalazło swoją formę, co zaowocowało pierwszym miejscem w letnim splicie. IG - Rookie i TheShy znowu razem. Anyone's Legend z najlepszym junglerem na świecie. Tymczasem w finale spotykają się trzecia i czwarta drużyna Korei. KT Rolster, którym większość fanów bała się zaufać aż do samego końca, oraz T1, obrońcy tytułu z czwartego seeda LCK.
Zwycięstwo w charakterystycznym dla T1 stylu
Kiedy ochłonęliśmy już po finałowym starciu, przebieg starcia między T1 a KT wydaje się wręcz zabawny. T1 ponownie wygrywa pierwszą grę, do tego w tym przypadku w bardzo przekonującym, mocno wpływającym na psychikę rywali stylu, potem przegrywa dwie kolejne mapy i kiedy zostają postawieni pod ścianą, wracają z wyniku 1-2, aby wygrać finał Mistrzostw Świata i obronić zeszłoroczny tytuł. Wygrać ponownie z KT Rolster, z którym w minionym sezonie przegrali zaledwie jedną serię.
KT mogło trafiać na słabszych rywali w trakcie swojej drogi do finału, ale kiedy musieli wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i pokonać Gen.G, zrobili to w przekonującym stylu. Na przestrzeni całego turnieju każdego z graczy KT zobaczyliśmy w najlepszym świetle. Widzieliśmy świetnego deokdama, Cuzza, PerfecT'a, Petera… Przede wszystkim, widzieliśmy bdd, który wielokrotnie wyglądał niczym najlepszy midlaner na świecie. Widzieliśmy też doskonałe przygotowanie, świetne drafty i sztab szkoleniowy w pełnej gotowości na spotkanie z każdym przeciwnikiem.
Po drugiej stronie światła reflektorów spoczywały oczywiście głównie na Fakerze - legenda League of Legends i jeden z najbardziej rozpoznawalnych graczy na całym świecie. Trzon nowego T1 w postaci Onera, Gumayusiego i Kerii funkcjonuje jednak już od blisko pięciu lat i ma na swoim koncie trzy mistrzostwa świata. Z rzędu…
Oner może spokojnie rywalizować o miano najlepszego junglera. Gumayusi na tym turnieju definiował wręcz metę i kilkukrotnie zobaczyliśmy go na postaciach, z których nie był znany i którymi często grał słabiej, ale w kluczowych momentach potrafił wziąć całą grę na swoje barki. Najlepszym tego przykładem jest Kai'Sa w ćwierćfinałowym starciu z Anyone's Legends - prawdopodobnie jedna z najsłabszych postaci Gumayusiego, którą wyniósł cały mecz. O jakości Kerii świadczy z kolei sam draft KT Rolster w niedzielnym spotkaniu. Keria był regularnie targetowany przez trenerów strategicznych, zabrano mu Neeko, a Bard był banowany w pierwszej kolejności w każdej z pięciu map.
Co jednak najważniejsze, na przestrzeni ostatnich trzech lat T1 urosło do miana drużyny, w którą nie można zwątpić aż do momentu zniszczenia Nexusa. Nawet w drugiej grze finału, kiedy T1 było ponad 10 tysięcy złota do tyłu, udało im się doprowadzić do sytuacji, kiedy pokonali prawie wszystkich rywali i obronili swoją bazę. Nawet w tak trudnej sytuacji słychać było ekspertów sugerujących, że zawsze jeden z graczy T1 może zrobić coś niestandardowego i własnoręcznie wyciągnąć drużynę z podbramkowej sytuacji. Każdy z pięciu graczy ma ten potencjał. Pokazywała to chociażby Camille Dorana, Pantheon Onera, Taliyah Fakera, Kai'Sa Gumayusiego czy Neeko Kerii.
Tegoroczne Mistrzostwa Świata ponownie przypieczętowały również legendę T1. W pierwszej kolejności oczywiście Fakera, najlepszego gracza na świecie, legendę i twarz esportu. Faker na przestrzeni swojej kariery osiągnął tak dużo, że nawet gdyby liczyć wyłącznie pięć ostatnich lat jego rywalizacji, byłby najbardziej utytułowanym graczem. Zaraz za nim są z kolei Oner, Gumayusi i Keria - trójka sojuszników Fakera, która może na co dzień żyć w cieniu legendy, ale na tym turnieju, jak i dwóch poprzednich, każdego z nich zobaczyliśmy jako najlepszego na swojej pozycji. Worlds 2025 zrodziło T1 - najlepszą drużynę w historii League of Legends.











