Polska z bogatą historią w Counter-Strike’u
Counter-Strike bez wątpienia w Polsce ma największą tradycję, jeśli mowa o sukcesach esportowych. W pierwszej dekadzie XXI wieku jeszcze w Counter-Strike’u 1.6 tzw. "Złota Piątka" święciła mnóstwo sukcesów, a zawodnicy tacy, jak Łukasz "LUq" Wnęk, Mariusz "Loord" Cybulski czy Filip "neo" Kubski znani byli każdemu fanowi rozwijającego się jeszcze esportu nad Wisłą. Nasi reprezentanci, którzy wówczas często zmieniali organizacje, nie mieli sobie równych i wielokrotnie zdobywali najcenniejsze laury na świecie ze złotymi krążkami World Cyber Games (esportowe mistrzostwa świata) na czele.
Niestety w tamtych latach sukcesy nie odbijały się tak szerokim echem, jak dokonania sportowców na arenach. Zmieniło się to dopiero w 2014 roku. Wtedy Virtus.pro, już w CS:GO wygrało turniej najważniejszej rangi - Major. Rozgrywki EMS One w Katowicach zakończyły się triumfem "Virtusów" po fantastycznym finale przeciwko szwedzkiej drużynie Ninjas in Pyjamas. Od tego momentu na kilka lat Virtus.pro zagościło w czołówce. Niestety po kilku "tłustych" latach, przyszły bardzo nagle te "chude". Polacy obniżyli swoją formę, a z czasem zniknęli z czołówki Counter-Strike’a. Taki stan utrzymywał się przez kilka lat.
Wprawdzie były drużyny, które przywracały nadzieje polskim kibicom, lecz niestety te były finalnie gaszone po kilku lepszych występach. Szczególnie pamiętamy występy 9INE z ubiegłego roku. Polska formacja po latach wróciła na turniej rangi Major w Paryżu oraz zanotowała awans na Intel Extreme Masters w Kolonii. Wszystkie te występy jednak bardzo szybko się kończyły. Teraz te nadzieje są jeszcze większe.
ENCE - polska nadzieja polskiego Counter-Strike’a
W grudniu ub. roku uformowana została drużyna stworzona w fińskiej organizacji ENCE. Grają w niej czterej Polacy oraz doświadczony Duńczyk. Jednak na arenie międzynarodowej ekipa ta klasyfikowana jest jako polska.
Skład ENCE tworzą: Paweł "dycha" Dycha, Olek "hades" Miskiewicz, Krzysztof "Goofy" Górski, Kacper "Kylar" Walukiewicz oraz Lukas "gla1ve" Rossander. Górski, Miskiewicz oraz Walukiewicz występowali wspólnie we wspomnianym wcześniej 9INE. Jednak należy wspomnieć, że "dycha" oraz "hades" wcześniej mieli okazje grać w barwach ENCE, choć przygoda tego drugiego z fińskim klubem zakończyła się w 2022 roku, a Dycha występuje w drużynie nieprzerwanie od 2020 roku.

Drużynę uzupełnia Lukas "gla1ve" Rossander, który ma na swoim koncie wygrane w aż czterech turniejach rangi Major wraz z Astralis. 28-latek jest jednym z najbardziej doświadczonych zawodników spośród grających obecnie zawodowo graczy CS2. Pierwszym sukcesem tej drużyny był występ podczas lutowego Intel Extreme Masters, który corocznie odbywa się w katowickim Spodku.
Polacy przeszli dwa szczeble rozgrywek - Play-In oraz fazę grupową, by znaleźć się w najlepszej szóstce prestiżowego turnieju. ENCE odpadło w ćwierćfinale po zaciętym pojedynku z Falcons, lecz występ ten należy uznać za bardzo udany. Pierwszy raz od 2016 roku polska drużyna zagrała w fazie play-off katowickiego turnieju, a ostatnim przedstawicielem była wspomniana wcześniej drużyna Virtus.pro, która również odpadła na etapie ćwierćfinału.
Po turnieju w Katowicach na polskie ENCE czekało kolejne wyzwanie - kwalifikacje do PGL Major w Kopenhadze. Te również Polacy przeszli z powodzeniem, choć nie bez kłopotów i awansowali na turniej główny, który jest pierwszym Majorem w Counter-Strike’u 2. Te dwa sukcesy rozpaliły w polskich kibicach ogromne nadzieje na powrót do dawnych sukcesów Virtus.pro czy "Złotej Piątki". Transmisję na kanale Piotra "izaka" Skowyrskiego oglądało ponad 174 tysiące kibiców, co jest ogromną widownią.
Ekspert Counter-Strike’a pełen nadziei związanych z ENCE
Bardzo chętnie oglądane także były mecze RMR, czyli kwalifikacyjne spotkania do PGL Majora w stolicy Danii. Obrazuje to doskonale potrzebę sukcesu fanów w naszym kraju. W żadnej innej grze esportowej nie mamy takich tradycji, jak w Counter-Strike’u. Dotychczasowe sukcesy ENCE tylko wzniecają mocniej oczekiwania i pragnienia kibiców nad Wisłą, by formacja ta święciła jak najwięcej sukcesów. O to, czy ENCE ma szansę nawiązać do czasów świetności polskiego CS-a i spełnić nadzieję Polaków na nową potęgę w esporcie zapytaliśmy eksperta, trenera i analityka Counter-Strike’a - Kubę "kubika" Kubiaka.
Na pewno przed zawodnikami ENCE jest bardzo długa droga do sukcesów, ze względu na to, że sukcesy Virtus.pro mają swoje korzenie w tym, co się działo jeszcze za czasów CS 1.6 wiele lat wcześniej. To ekipa, która od około 2004-2005 roku regularnie odnosiła sukcesy i już wtedy ten fanbase był budowany wokół "Złotej Piątki", a potem nadeszły sukcesy związane z Virtus.pro. W zasadzie w CS:GO mieliśmy reprezentację Polaków na każdym dużym evencie przez cztery lata. Także powtórzenie tego, zbudowanie marki, która przez minimum przez te cztery lata walczyłaby o najwyższe trofea wydaje się być zadaniem bardzo trudnym. Cieszy jednak fakt, że teraz ENCE, a wcześniej 9INE gdzieś się pojawiają w roli drużyn, które polskim kibicom pozwalają na aktywne emocjonowanie się występami.
Ekspert rozróżnia dwie kwestie - nawiązania do dawnych sukcesów i zaspokojenia pragnień polskiego kibica. Według "Kubika" ten drugi czynnik jest nieco łatwiejszy do zrealizowania. Wskazuje bardzo jasne powody takiego stanu rzeczy.
Kwestia rozpalenia widowni jest dużo łatwiejsza niż osiągnięcie podobnych sukcesów do Virtus.pro. Polski kibic Counter-Strike’a jest głodny sukcesów, czeka i cieszy się z tego powodu, że powstała ekipa, którą na arenie międzynarodowej można wspierać. Teraz jest to już widoczne po wynikach oglądalności streamerów zajmujących się CS-em, czy także po firmach, które organizują turnieje, a wcześniej na jakiś czas zaprzestały takiej działalności. Na końcu rosną także statystyki gry na platformie Steam pod względem liczby graczy, a to również napędza ENCE do osiągania coraz lepszych rezultatów. Trzymam kciuki mocno i mam nadzieję, że chłopaki będą mieli jeszcze sporo okazji do tego, by nawiązać do sukcesów z czasów Virtus.pro.













