Najintensywniejsze sytuacje z udziałem Amouranth rozegrały się w połowie października bieżącego roku. Kontrowersyjna celebrytka podczas szczerych transmisji wyznała, że ma męża, a cała jej kreacja jest jedną wielką mistyfikacją. Rzeczony partner miał zmuszać streamerkę do prowadzenia takiej, a nie innej kariery internetowej - nasyconej erotyzmem z nastawieniem na duże zarobki.
Od tamtego czasu wydawało się, że Amerykanka zaczyna wychodzić na prostą. Najpopularniejsza streamerka Twitcha podkreśliła, że chwilowa przerwa od transmisji przywróciła jej energię i zdrowie psychiczne. Ponadto Amouranth dodała, że zamierza tworzyć treści tylko takie, na które ma ochotę, bez żadnego przymuszania się.
Po ponad miesiącu od feralnych zdarzeń i ujawnienia tajemnic na słynną celebrytkę ponownie spadło dużo krytyki ze strony jej fanów... ale nie tylko. Również inni streamerzy działający na Twitchu włączyli się w nagonkę na Siragusę. Główne zarzuty, jakie padają wobec niej, to te związane z dalszą działalnością gwiazdy. Według wielu Amouranth nie zmieniła dosłownie nic w swojej karierze i nadal emanuje w dużej mierze erotyzmem.
W jednym z najświeższych wpisów na Twitterze 28-latka postanowiła odpowiedzieć na wszystkie krytyczne komentarze. "90 dni temu robiłam 50% i więcej transmisji z jacuzzi, a teraz jest to mniej niż 10%?". Na potwierdzenie swojej tezy umieściła dodatkowo wykres, który przedstawia częstotliwość jej transmisji z głównym motywem przewodnim na nich realizowanym.
Amouranth dodała, że teraz w dużej mierze skupia się na tym, co faktycznie sprawia jej radość. Sporo więc gra w takie tytuły jak: Just Dance czy Overwatch 2. Streamerka skwitowała, że nadal zarabia ogromne pieniądze, przy czym nie zmusza się już do niczego.








